• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Msza św. "dla Korpoludków"

    KAI

    dodane 17.05.2017 18:46

    Ludzie, którzy osiągnęli pewną stabilizację w biznesie, zaczynają szukać czegoś więcej: jedni sportu, inni kultury, a jeszcze inni świata duchowego, który często jest na wyciągnięcie ręki - mówi w rozmowie z KAI Grzegorz Matya, pomysłodawca comiesięcznych Mszy św. "dla Korpoludków", odprawianych w kościele pw. Wszystkich Świętych na warszawskim Śródmieściu. Wspólna modlitwa i spotkanie dyskusyjne to zaproszenie dla pracowników stołecznych korporacji.

    Od początku roku z myślą o pracownikach warszawskich korporacji raz w miesiącu w śródmiejskim kościele pw. Wszystkich Świętych odprawiana jest Msza św., po której odbywa się dyskusja oparta o wybrany fragment Pisma Świętego. Na Mszy św. "dla Korpoludków" i "Spotkaniu z dyskusją o korpo-życiu" gromadzą się m.in. prawnicy, handlowcy, doradcy finansowi i osoby pracujące na kierowniczych stanowiskach warszawskich korporacji.

    Jak mówi w rozmowie z KAI pomysłodawca projektu, Grzegorz Matya, który sam pracuje w korporacji, ten projekt jest próbą odpowiedzi na duchowe potrzeby osób pracujących w tym specyficznym środowisku.

    - Pomysł wziął się z naszych rozmów i spotkań, z których wynikało, że wielu z nas żyje według pewnych wartości i ma swoje przemyślenia. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że ciężko nam znaleźć recepty na życie skierowane do takiej grupy, jak my - wyjaśnia inicjator projektu. To właśnie refleksji nad codziennymi wyzwaniami służy comiesięczna modlitwa, połączona z rozważaniem tekstu biblijnego.

    "Ten fragment Pisma Świętego próbujemy odnieść do tego, co się dzieje w naszym życiu, więc nawet jeśli w rozmowie bierze udział tylko kilka osób, to jest ona bardzo interesująca, ze względu na zupełnie nowe spostrzeżenia i doświadczenia, którymi się dzielimy. To jest dyskusja typowo korporacyjna i ciekawe jest przeniesienie pewnych narzędzi i zachowań, które towarzyszą nam na co dzień właśnie do takiej dyskusji" - mówi Matya.

    Pomysłodawca Mszy św. "dla Korpoludków" dodaje, że kolejne spotkania potwierdzają potrzebę rozmowy i wspólnych przemyśleń, a zainteresowanie inicjatywą rośnie z miesiąca na miesiąc. Tym bardziej, że - jak mówi - choć pracownicy środowiska korporacyjnego na co dzień nie afiszują się ze swoją religijnością i traktują ten temat z dystansem, mają jednak duże potrzeby duchowe.

    "Ludzie, którzy osiągnęli pewną stabilizację w biznesie, zaczynają szukać czegoś więcej: jedni sportu, inni kultury, a jeszcze inni świata duchowego, który często jest na wyciągnięcie ręki" - wyjaśnia. Jak dodaje, pracownikom korporacji często towarzyszą także dylematy moralne wynikające ze specyfiki wykonywanego zawodu i pokusy związane ze stylem pracy w tym środowisku.

    Inspiracją do pogłębienia dyskusji są także różnorodne lektury, a podsumowaniem i rozszerzeniem comiesięcznych refleksji jest strona internetowa sykomora24.pl oraz fanpage na Facebooku "Sykomora między biurowcami".

    "Kiedy Zacheusz wchodził na sykomorę, nie wiedział, co się stanie. Wszedł tam z ciekawości. My także chcemy wejść: dać szansę sobie i innym. Ale czy zostaniemy zauważeni i zawołani - kto to wie? Jeśli coś z tego wyrośnie, to nie będzie tak do końca nasza zasługa" - mówi inicjator comiesięcznych spotkań.

    Kolejna z comiesięcznych Mszy św. "dla Korpoludków", po której rozpocznie się spotkanie dyskusyjne, odbędzie się dziś o godz. 18.00. Tak, jak poprzednie spotkania, odbędzie się w warszawskim kościele pw. Wszystkich Świętych, w pobliżu którego znajdują się siedziby wielu korporacji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      17.05.2017 22:44
      Odbiło wam? Myślicie, że taki językiem ich przyciągniecie do Kościoła? Nawet jeśli w mowie potocznej to ujdzie to w takich sprawach tylko stygmatyzuje.
    • Gość
      18.05.2017 10:58
      Mi słowo "korpoludek" najpierw skojarzyło się ze słowem "koproludek" (od słowa "koprolit"). I niekoniecznie jest tak, że po osiągnięciu stabilizacji szukają czegoś innego. Zwykle jest tak, że im ktoś więcej ma, tym więcej chce. Ciągle inwestuje, rozwija firmę i nie zawsze na tym dobrze wychodzi. Bywa i tak, że z braku czasu się "nie wyrabia" i coraz częściej podejmuje pracę w niedziele (nawet bez Mszy św.) kosztem rodziny i odpoczynku.
    • Stanisław_Miłosz
      19.05.2017 00:59
      A po mszy i sympozjum na biblijnej kanwie uduchowieni wartościami ewangelicznymi wracają na miesiąc do swoich korporacji by wcielać wartości korporacyjne, jak to członkom w jednym ciele wypada. Bo choć duch chce ku niebu wzlecieć, to ciało jednak ku ziemii ciąży - cóż, grawitacja, Newton, prawo powszechnego ciążenia.
    • MacBlacker
      28.05.2017 17:19
      Najgorsze jest to że korpoludkom nie wystarcza że robią piekło sobie, to jeszcze zamieniają w piekło miejsca pracy innych! Precz z Korporacjami!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół