• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czekając na Benedykta

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 37/2006

    dodane 06.09.2006 15:40

    Przyjazd Papieża Niemca do Bawarii będzie dla wszystkich jego rodaków okazją do zadania sobie kilku ważnych pytań o sens własnego życia, kim są i czego oczekują od siebie i Kościoła. Będzie także ważnym punktem odniesienia dla debaty, jaka toczy się w niemieckim Kościele.

    Trudno odpowiadać na pytanie, czego od wizyty Benedykta XVI oczekują wszyscy Niemcy, ponieważ w kwestii wyznaniowej jest to społeczeństwo bardzo zróżnicowane, ale także posiadające bardzo specyficzne uwarunkowania regionalne, pozwalające inaczej definiować swój stosunek do wiary nawet w obrębie tego samego Kościoła. Powstaje więc pytanie, na ile pielgrzymka Benedykta XVI do Bawarii będzie rzeczywiście pielgrzymką niemiecką.

    Podróż do Heimatu
    W języku niemieckim wyraźnie rozróżnia się pojęcie tzw. małej ojczyzny, czyli Heimatu, kraju stron rodzinnych, najbliższego otoczenia i środowiska kształtującego przeżycia z dzieciństwa i młodości, oraz wielkiej ojczyzny – Vaterlandu, ideowej wspólnoty całego narodu, wszystkich Niemców, o której śpiewa się np. w narodowym hymnie. W tym sensie podróż Benedykta XVI do kilku miast bawarskich będzie jak najbardziej podróżą do jego Heimatu – miejsca urodzenia w Marktl am Inn, studiów i pracy naukowej w Ratyzbonie, pracy biskupiej w Monachium i Freising oraz do sanktuarium maryjnego w Altötting, miejsca, do którego pielgrzymował od młodości i gdzie wyjątkowym kultem otaczana jest Matka Boża, patronka Bawarii (Patrona Bavariae).

    Jak ważne jest to poczucie specyficznej regionalnej odrębności, można się przekonać, wchodząc na strony internetowe poszczególnych diecezji, które odwiedzi Benedykt XVI, czyli Pasawy, Ratyzbony oraz Monachium i Freising. Każda z nich przygotowała nie tylko własny program przyjęcia Papieża, ale i własne pielgrzymkowe logo, podkreślające regionalną specyfikę.

    Jak wynika z planu pielgrzymki, niezbyt napiętego i przepełnionego spotkaniami, Papież będzie chciał mieć trochę czasu, aby spokojnie poczuć się znów u siebie, z bratem, w gronie przyjaciół i bliskich znajomych. Dlatego w czasie pobytu w Ratyzbonie zaplanowano to, czego w pielgrzymkach Jana Pawła II nigdy nie było: jeden dzień na prywatne spotkania Ojca Świętego. Może zasiądzie wówczas ze swym bratem Georgiem, wybitnym muzykiem i dyrektorem chóru katedralnego, do fortepianu w rodzinnym domu, położonym w dzielnicy Pentling w Ratyzbonie, aby zagrać fragment muzyki ulubionego Mozarta. Z pewnością także odwiedzi grób rodziców oraz siostry, znajdujący się na nieodległym wzgórzu, skąd roztacza się piękny widok na miasto.

    Cała wizyta otrzyma także bogatą oprawę ludowego bawarskiego katolicyzmu, niezwykle silnie zakorzenionego w miejscowym folklorze, z którego Bawarczycy są tak dumni, czy specyficznej gwary, którą tam pielęgnują nawet elity. Niewątpliwie więc jednym z wymiarów tej pielgrzymki będzie lokalność, regionalność, bawarska swojskość, która w naszych mediach najczęściej kojarzona jest ze znakomitym miejscowym piwem i Oktoberfestem, ale która ma także specyficzny wymiar intelektualny i religijny. Jednym z elementów tej specyfiki jest na przykład silnie rozwinięty kult maryjny, który w takiej postaci nie występuje w innych środowiskach niemieckich katolików. Być może Benedykt XVI, dowartościowując tę bawarską specyfikę, będzie także chciał wskazać na jej wartość dla całego Kościoła w Niemczech.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół