• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wspominając Szefa

    Andrzej Grajewski Andrzej Grajewski

    dodane 13.11.2017 09:33

    Czternaście lat temu zmarł ks. infułat Stanisław Tkocz.

    Kierował „Gościem Niedzielnym” przez blisko 30 lat. Z lokalnego pisma zrobił opiniotwórczy magazyn. Nie tylko redagował „Gościa”, ale i często do niego pisał. W stanie wojennym „Gość Niedzielny” stał się jednym z najważniejszych niezależnych tygodników. W trudnych warunkach, ks. Tkocz poszerzał krąg autorów, zwiększał objętość pisma i podnosił jego nakład.  Udało mu się także reaktywować „Małego Gościa Niedzielnego”.  Stworzył model tygodnika religijno-społecznego, który poświęcając się ewangelizacji, angażuje się w bieżące dyskusje i spory. Przygotował solidny fundament, na którym dalej buduje jego następca, ks. prałat Marek Gancarczyk.

    Warto wspomnieć, że w tym czasie był również ważnym doradcą bpa Herberta Bednorza oraz abp. Damiana Zimonia. Miał grono oddanych przyjaciół, ale i sporo przeciwników, także ideowych.  Jeśli był o czymś przekonany, walił prawdę bez ogródek każdemu rozmówcy. Doświadczyło tego kilku ważnych hierarchów, choć ze skutkiem dla „Gościa” nienajlepszym. Po powstaniu IPN ks. Tkocz jako jeden z pierwszych kapłanów wystąpił o dostęp do swoich akt. Otrzymał status pokrzywdzonego oraz setki dokumentów, potwierdzających jego niezłomność i prawość. Był świetnym mówcą, często jeździł z wykładami po Polsce. Gorzej sprawdzał się w roli nauczyciela akademickiego. Nie umiał trafić do kleryków i zarazić ich swą pasją do „Gościa”.  

    Fascynowało go orędzie fatimskie, dlatego po rozpadzie Związku Sowieckiego, co przyjmował jako szansę na nawrócenie Rosji, sfinansował kilka wypraw Marka Koprowskiego na Syberię i do Kazachstanu. Chciał, aby opisał odradzanie się Kościoła na Wschodzie. Dzisiaj te reportaże są ważnym świadectwem tamtego czasu.   Przed śmiercią zadbał o odnowienie pięknej monstrancji, którą chciał przekazać do Moskwy. Ten zamiar zrealizował ks. Gancarczyk. Los sprawił, że monstrancja po raz pierwszy została użyta w czasie uroczystej procesji wokół moskiewskiej katedry, pod przewodnictwem kard. Giovanniego Lajolo, szefa dyplomacji watykańskiej.

    Sądzę, że dzisiaj ks. Tkocz nie czułby się komfortowo. Wiele proponowanych przez rząd rozwiązań byłoby mu bliskich, jak polityka prorodzinna, uszczelnienie systemu podatkowego czy budowanie niezależności energetycznej państwa. Jednak zbyt wielu miał przyjaciół wśród tych, których lider obozu rządowego nazwał „gorszym sortem”, aby bezkrytycznie popierał poczynania obecnej władzy. Przede wszystkim jednak byłby dumny z faktu, że „Gość Niedzielny” od wielu lat jest liderem wśród tygodników opinii, a jego następcy udało się zbudować nowoczesną grupę medialną, obejmująca poza tygodnikiem i miesięcznikiem, portale internetowe oraz radio archidiecezjalne.

    Kilka dni przed śmiercią (zmarł 13 listopada 2003 r.),  odwiedziłem go w szpitalu razem z ks. dr Markiem Łuczakiem, wówczas redaktorem „Gościa”, dzisiaj sekretarzem redakcji w częstochowskiej „Niedzieli”.  Opowiadaliśmy mu o tym, jak wielu ludzi modli się w jego intencji. Słuchając tego uśmiechnął się smutno i powiedział: „Wobec tego chyba nie cały umrę”. Po 14 latach nadal jest ważny dla wielu z nas. Obecny w naszej pracy, myśleniu i modlitwie.

    Andrzej Grajewski

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Tormann
      13.11.2017 10:00
      "Czy ks. Tkocz poparłby obecną władzę?" - dość idiotyczny sposób wspominania czyjejś, dość już odległej w czasie, śmierci.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół