• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Partner ciekawy, ale niełatwy

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Kazachstan – kraj ogromnych możliwości, położony między Rosją i Chinami – musi być ważny dla polskiej polityki. Prezydent Andrzej Duda będzie tam nie tylko rozmawiał z elitą polityczną, ale też wspierał nasz biznes.

    Prezydent blisko tydzień spędzi w Kazachstanie, m.in. występując w czasie Dnia Polskiego na Expo 2017, które odbywa się w Astanie. Otworzy także Forum Gospodarcze, w którym weźmie udział spora grupa polskich przedsiębiorców, gotowych na inwestowanie m.in. w przemyśle spożywczym, informacyjnym czy w energetyce. Kazachstan jest krajem rozwijającym się, jak wynika z ubiegłorocznej oceny Banku Światowego, najszybciej na obszarze postsowieckim poza krajami nadbałtyckimi. PKB Kazachstanu na głowę mieszkańca jest większe niż w Rosji, ma także świetnie wykształconą kadrę menedżerską oraz dość stabilne prawo. To jednak nie oznacza, że polski biznes łatwo może tam osiągnąć sukces.

    Biznes z uwarunkowaniami

    – Kazachstan to potencjalnie duży rynek dla inwestorów, ale także rynek trudny – mówi Marian Przeździecki, były ambasador w Uzbekistanie, który wcześniej prowadził działalność biznesową w Kazachstanie. – Musimy pamiętać, że w Kazachstanie od dawna działają wielkie koncerny zachodnie, które zdominowały m.in. rynek surowców energetycznych oraz artykułów luksusowych, na które w tym kraju także jest spore zapotrzebowanie. Artykuły powszechnej użyteczności, a więc tanie i masowe, są dostarczane przez przemysł chiński, posiadający silną pozycję, dodatkowo wspieraną przez państwo, które jest największym partnerem gospodarczym Kazachstanu, a być może także politycznym. Polskie próby wejścia na ten rynek, poza niewielkimi wyjątkami, dotąd kończyły się niepowodzeniem, czego najbardziej boleśnie doświadczył Ryszard Krauze, którego spółka Petrolinvest inwestowała w złoża naftowe Tengiz. W grudniu 2011 r. musiała wycofać się z tego projektu. Kazachstańscy menedżerowie z reguły świetnie mówią po angielsku, dobrze znają realia zachodniego biznesu, ale działają według reguł, które wcale nie muszą być oczywiste dla Polaków – podkreśla Przeździecki.

    Niezwykle istotne są tu powiązania i hierarchie rodowe, które wpisują się w tradycyjny klanowy podział społeczeństwa kazachskiego na tzw. żuzy. Przynależność do jednego z trzech żuzów (Starego, Średniego i Małego) bywa ważniejsza aniżeli oficjalne stanowisko zajmowane w administracji państwowej czy biznesowej. – Układ żuzów jest rzeczywiście istotnym elementem stratyfikacji społecznej i ma wpływ na życie gospodarcze, ale to nie oznacza, że poza nim nie można robić w tym kraju z sukcesem biznesu. Przykładem jest społeczność koreańska, niezbyt liczna, a zajmująca eksponowaną pozycję w niektórych gałęziach przemysłu i biznesu w Kazachstanie. A przecież oni funkcjonują poza systemem żuzów – przekonuje Józef Lang, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, zajmujący się problematyką Azji Centralnej.

    Jełbasy

    Pełnia władzy w kraju skupiona jest w rękach prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. Władzę objął on w 1989 r. jako I sekretarz partii komunistycznej w sowieckim Kazachstanie i rządzi nieprzerwanie do dzisiaj. Wywodzi się ze Starego Żuzu, dominującego w północnych rejonach kraju. Dla jednych jest postsowieckim satrapą, niszczącym w zarodku opozycję i wraz z rodziną władającym niepodzielnie krajem ośmiokrotnie większym od Polski. Inni widzą w nim oświeconego reformatora, sprawnie lawirującego między mocarstwami. Wykorzystując koniunkturę na surowce energetyczne, doprowadził do awansu cywilizacyjnego całego społeczeństwa oraz rozwoju gospodarczego kraju. Od 2010 r. nosi tytuł Jełbasy, czyli Lidera Narodu. – W moim przekonaniu Nazarbajew jest najwybitniejszym władcą w Azji Centralnej. Potrafił wyważyć delikatny balans między dyktaturą a działaniami politycznymi, akceptowanymi przez Zachód – mówi Jerzy Marek Nowakowski, dyplomata od wielu lat zajmujący się obszarem postsowieckim. – Pozwala mu to zachować stosunkowo dużą popularność w społeczeństwie, mimo że rządzi już Kazachstanem blisko 28 lat. Nawet wśród opozycji nie brak głosów, że za wszystkie złe rzeczy odpowiada nie tyle Nazarbajew, co jego otoczenie – dodaje Nowakowski.

    Lider Narodu nie zwykł pobłażać nie tylko przeciwnikom politycznym, ale i rodzinie. Dowodzi tego historia Rachata Alijewa, byłego męża Datigi, najstarszej z trzech córek prezydenta. Kiedy zaczął spiskować przeciwko teściowi, szybko stracił najpierw stanowisko, a później życie. Aresztowany w Wiedniu, powiesił się na bandażu w tamtejszym więzieniu.

    Nawet eksperci negatywnie oceniający rządy Nazarbajewa podkreślają, że wyróżnia się on tle innych przywódców w postsowieckiej Azji Centralnej. Kazachstan jest w tym regionie krajem najbogatszym, najbardziej stabilnym oraz przewidywalnym. Astana, nowa stolica wybudowana na rozkaz prezydenta na stepie, choć pod względem architektonicznym różnie oceniana, z pewnością jest udanym projektem politycznym. Administracyjny punkt ciężkości został przesunięty na północ, sprzyjając umocnieniu elementu kazachskiego w najbardziej uprzemysłowionej części kraju, zdominowanej przez ludność rosyjskojęzyczną.

    Powtórki z Krymu nie będzie

    Kiedy rozpadał się Związek Sowiecki, Kazachowie stanowili niespełna 40 proc. jego mieszkańców. Dzisiaj wyraźnie dominują, stanowiąc ok. 65 proc. społeczeństwa, a liczba Rosjan systematycznie spada. W latach 90. było ich 38 proc., teraz już tylko 25. Zamieszkują najbardziej uprzemysłowione tereny i w czasach sowieckich dominowali w elitach politycznych oraz gospodarczych. Prezydent Nazarbajew konsekwentnie to zmieniał. Rosyjski jest nadal drugim językiem w państwie, ale kazachski jest wyraźnie promowany i dominuje w przestrzeni publicznej. Wiosną Nazarbajew zdecydował, że język kazachski wkrótce przestanie być zapisywany cyrylicą na rzecz alfabetu łacińskiego, co oznacza prawdziwą rewolucję dla całego społeczeństwa. Rosjanie już dawno przestali odgrywać decydującą rolę w administracji kraju, stracili poprzedni status majątkowy, co wywołuje w tej społeczności sporą frustrację.

    Po aneksji Krymu niektórzy rosyjscy politycy zaczęli przypominać, że część Kazachstanu zawsze należała do Rosji. „Obwód wschodniokazachstański zawsze był w składzie Rosji. Łącznie przekazaliśmy Kazachstanowi pięć obwodów, po czym Kazachska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka została przekształcona w Kazachską Socjalistyczną Republikę Radziecką” – mówił przewodniczący Rady Najwyższej Republiki Chakasji (autonomiczna część Federacji Rosyjskiej) Władimir Sztygaszew, prominentny polityk putinowskiej partii Jedna Rosja. – W Kazachstanie takie opinie są mniej rozpowszechnione niż w Rosji, jednak po okupacji Krymu niektórzy aktywiści rosyjscy, mieszkający głównie w północnej części Kazachstanu, zaczęli snuć rozważania na temat statusu obszarów zamieszkanych przez ludność rosyjskojęzyczną. Było to zauważalne zwłaszcza w internecie, ale reakcja kazachskich władz państwowych była zdecydowana. Zapadły nawet wyroki na blogerów, którym zarzucono podważenie integralności terytorialnej państwa, jednocześnie większość mniejszości rosyjskiej dystansuje się od tego typu postaw i jest politycznie nieaktywna. Oprócz głębokiej sowietyzacji ma na to wpływ starzenie się tej grupy, spowodowane niskim przyrostem naturalnym i migracjami do Rosji – zwraca uwagę Józef Lang.

    Rodacy na stepie

    Polacy bądź ludzie z polskimi korzeniami to stosunkowo liczna społeczność w Kazachstanie, być może nawet ok. 100-tysięczna. Są potomkami deportowanych głównie z sowieckiej Ukrainy w czasie Wielkiego Terroru w 1937 r. Większość Polaków mieszka w północnej części kraju na obszarach, gdzie dominuje ludność rosyjskojęzyczna. Niegdyś, obok Niemców, stanowili elitę miejscowego społeczeństwa. Ta sytuacja uległa jednak zmianie. Aktywniejsi i lepiej wykształceni wyjechali do Polski, inni znaleźli sobie miejsce w Rosji. Ci, którzy pozostali, często zajmują jeden z ostatnich szczebli lokalnej drabiny społecznej. Wielu mieszka w biednych wsiach pokołchozowych, bez większych perspektyw na przyszłość. Ich dzieci, jeśli zdobywają lepsze wykształcenie, wyjeżdżają za pracą do Rosji i tam już zostają. – Wydaje mi się, że poza wspieraniem polskiej kultury oraz języka, co jest tam ważne, gdyż wielu z naszych rodaków w Kazachstanie najczęściej już nie mówi w języku ojczystym, potrzebna jest oferta przygotowania zawodowego – podkreśla Marian Przeździecki. – Problem z edukacją sprowadza się do tego, że do Polski kierowana jest młodzież na poziom studiów wyższych. Jedyne możliwe kierunki, które w tej sytuacji wchodzą w grę, to studia humanistyczne (tam najłatwiej „przepchnąć” słabo przygotowanych kandydatów). W efekcie po zakończeniu edukacji pozyskujemy absolwenta np. dziennikarstwa czy politologii, który nie ma żadnych szans na pracę w zawodzie. Towarzyszą temu rozczarowanie i frustracja, tym bardziej że ci młodzi ludzie nie mogą liczyć na wsparcie materialne swoich rodzin. Ich rodziny z Kazachstanu czy Uzbekistanu oczekują raczej, że wysłane do Polski na studia dzieci pomogą im w przyjeździe do kraju. Moim zdaniem – kontynuuje Przeździecki – oferta edukacyjna powinna być skierowana przede wszystkim do młodzieży na poziomie szkoły średniej, i to nie w Kazachstanie, a w Polsce. Moje doświadczenia z Uzbekistanu pokazują, że tylko tak przygotowana młodzież ma szansę na pozyskanie profesjonalnego wykształcenia wyższego. Pozostałej młodzieży należy zapewnić stypendia pozwalające na naukę w polskich technikach zawodowych. Powinniśmy zadbać o kursy zawodowe, np. na fryzjerów, opiekunki osób starszych, spawaczy, kierowców itp.

    – Nie ma prostej recepty na politykę wobec Polaków w Kazachstanie – podkreśla Jerzy Marek Nowakowski, który zajmował się ich wspieraniem w ramach Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. – Być może pewną część należy objąć akcją repatriacji, ale w naszym interesie jest przede wszystkim wspieranie tych, którzy tam pozostaną. Z pewnością należy prowadzić intensywną naukę języka polskiego, co spowoduje, że Polacy w Kazachstanie staną się atrakcyjni dla pracodawców prowadzących biznesy z naszym krajem.

    Jest wiele powodów, dla których Kazachstan powinien być ważnym partnerem dla polskiej polityki i warto poznać kraj, aby zrozumieć, że w zmieniającej się geografii politycznej świata będzie on zajmował coraz ważniejsze miejsce i Polska musi z tego wyciągać wnioski na przyszłość. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół