• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • PIOmania

    Marcin Jakimowicz

    |

    GN 38/2009

    dodane 17.09.2009 15:10

    Nie zabiegał o sławę, a jednak popularności mogą mu pozazdrościć największe gwiazdy rocka. Doczekał się gazety, którą kupuje 150 tys. Włochów, a nawet własnej telewizji. Jego grób szturmuje 8 mln osób rocznie.

    Kapucyn a sprawa polska
    Na krakowskie nabożeństwa do św. ojca Pio na ulicę Loretańską przychodzą co miesiąc tłumy. To właśnie figura stygmatyka zachęca wiernych do wejścia do kościoła. Jak wiele jej podobnych, ma wypolerowane przez dotyk tysięcy rąk dłonie. Jak grzyby po deszczu powstają nowe grupy modlitewne ojca Pio. Jest ich nad Wisłą już 240. Ich wspólna cecha? Umiłowanie Kościoła. – Grupy modlitewne zawsze muszą gromadzić się wokół kapłana – wyjaśnia o. Duszyc. – Są dwie drogi do założenia takiej grupy: albo świeccy „męczą” księdza i proponują taką formację, albo ksiądz wychodzi do ludzi z propozycją założenia wspólnoty. Pierwsze grupy modlitewne założył sam stygmatyk. We wstępie do ich statutu czytamy: „Grupy modlitewne winno cechować pełne i bezwarunkowe przylgnięcie do nauki Kościoła katolickiego”. Dziś w świecie modli się ponad 2150 takich wspólnot. Bardzo ważną cechą ich duchowości jest zaangażowanie w działalność charytatywną – opowiada o. Tomasz. – Członkowie grup są często wolontariuszami w hospicjach i szpitalach. Czy nauczanie o przylgnięciu do krzyża powoduje, że do wspólnot należą jedynie osoby starsze? Nie. Przekrój wiekowy jest ogromny. W grupach ojca Pio modli się wielu młodych.

    26 i 27 września grupy modlitewne św. ojca Pio pojadą na swe ogólnopolskie czuwanie. Spotkają się w sanktuarium świętego stygmatyka na Przeprośnej Górce pod Częstochową. Opiekują się nim Apostołowie Jezusa Ukrzyżowanego – zgromadzenie będące częścią Dzieła w Służbie Bożego Miłosierdzia. Założył je włoski ksiądz Domenic Labellarte, duchowy uczeń Świętego z Pietrelciny. Młodziutki włoski kapłan usłyszał kiedyś od ojca Pio: „Zostaw wszystko i weź Biblię”. Posłuchał tych słów. Ojciec Pio zmarł 23 września 41 lat temu. Jego ciało złożono w krypcie w trzech trumnach: drewnianej, metalowej i cynkowej. W ubiegłym roku zdecydowano się na ekshumację ciała stygmatyka. Okazało się, że zachowało się w bardzo dobrym stanie. Kapucyni wystawili je do publicznej czci. Modlił się przy nim m.in. papież Benedykt XVI. 23 września br. zakończy się wystawienie doczesnych szczątków Świętego. Nie zakończy się jednak gorąca dyskusja, która od lat toczy się wokół postaci „człowieka w kapturze” i tego, gdzie znajduje się granica między gonitwą za cudownościami, a zaufaniem, do którego wzywał Stygmatyk.

    Jak ojciec Pio nauczył się modlić?
    Ojciec Pio często opowiadał historię, gdy jako mały chłopak poszedł z ojcem do pewnego włoskiego sanktuarium. Ogromny tłum rozmodlonych Włochów zamarł, gdy do kościoła weszła biedna kobieta ze sparaliżowanym synkiem na ręku. Podeszła do obrazu czczonego w kościele świętego i zaczęła krzyczeć na całe gardło: – I co? Ładnie to tak? Jestem wdową, nie mam żadnych środków do życia, a teraz jeszcze ta choroba syna. Ty to masz dobrze – pogroziła świętemu – siedzisz sobie beztrosko w niebie, a ja tu ginę. Mam dość!!! Albo uzdrowisz mi dziecko, albo weź je sobie! – ryknęła na cały kościół. Ludzie z dezaprobatą pokręcili głowami: Przesadziła. Tymczasem położony na ołtarzu sparaliżowany chłopak poruszył się, a po chwili zeskoczył na ziemię zdrowy. „To wtedy nauczyłem się modlić” – uśmiechał się ojciec Pio.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół