Dzięki ci, Bono

Uciemiężeni Polacy usłyszeli słowa pokrzepienia. Rozległy się od Bałtyku po gór szczyty, wszędzie, gdzie znękany naród jęczy na wakacjach.

Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

|

31.07.2017 15:47 GOSC.PL

dodane 31.07.2017 15:47
59

Polska jest pod okupacją. Obcy opanowali nasz kraj, zlikwidowali demokratycznie wybrane władze i wprowadzili brutalną dyktaturę. Nie ma mowy o wolnych mediach, o wolności zgromadzeń, o swobodzie wypowiedzi. Nie może inaczej być, skoro sam artysta Bono zawołał na koncercie U2: „Mam przesłanie miłości i wolności dla naszych braci i sióstr w Polsce, którym zabiera się ich wolność! Jesteśmy z wami!”.

Uff, co za ulga, jaka pomoc, jakie moralne wsparcie. Może to przesłanie dojdzie do braci i sióstr w Polsce, jeśli jakiś śmiałek z wolnego świata przemyci je przez granicę. Może ktoś przeniesie internet przez zaorane pole, przetnie druty i pod osłoną nocy pokaże przesłanie Bono spragnionym wolności uciemiężonym Polakom.

Cóż, „piękny gest” Bono oczywiście wzmocni na Zachodzie przekonanie, że w Polsce dzieje się coś strasznego. Nad takim efektem pracują w pocie czoła współcześni „kurierzy z Warszawy”, pojękujący od ostatnich wyborów, że Polska stała się w Europie „krajem-kłopotem”. Gdyby ktoś jednak z uświadomionych przez nich ludzi z Zachodu przyjechał do Polski, szybko by zauważył, że chyba niepotrzebnie wybrał się do nas transporterem opancerzonym, ubrany w kamizelkę kuloodporną. I pewnie zdziwiłby się, że w Polsce znaczna większość głównych mediów jest w ręku „totalnej opozycji” i całe to towarzystwo zupełnie się nie patyczkuje w stosowaniu „środków wyrazu” w walce z władzą. Zdumiałby się też pewnie, widząc, jak „pozbawieni wolności” Polacy manifestują, gdzie i jak im pasuje, i nawet łupież im z głowy nie spada. Gdyby odwiedził Warszawę, daremnie szukałby zniszczeń choćby trochę podobnych do tych z Hamburga, znalazłby za to zwyczajne, spokojne miasto, pełne zasadniczo zadowolonych ludzi. Daremnie szukałby też możliwości widzenia z osadzonymi w więzieniu liderami opozycji. Aby ich spotkać, musiałby pojechać na wybrzeże i wybrać się na plażę. Tam Borys Budka czy inna Ewa Kopacz przeczytaliby mu konstytucję i obdarzyli gadżetem z logo PO i Europejskiej Partii Ludowej. A jakby mu było mało widoku gnębionych opozycjonistów, to musiałby wybrać się na Maderę.

Strasznie w tej Polsce. Dzięki ci, Bono. Bardzo się przysłużyłeś komu trzeba.

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak Dziennikarz działu „Kościół”, teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”.