1m 13s

By klerykom w brzuchach nie burczało...

Seminarium to przede wszystkim formacja, solidne studia teologiczne. Taka instytucja wymaga jednak wielu osób, które wykonują prace konieczne dla jego funkcjonowania – mówi ks. Andrzej Leszczyński, dyrektor ekonomiczny GSD.

ks. Rafał Starkowicz

|

01.05.2014 00:00 Gość Gdański 18/2014

dodane 01.05.2014 00:00
0

Budynki, w których mieści się Gdańskie Seminarium duchowne, pochodzą z różnych okresów. Większą część stanowią te, w których przez wieki mieścił się oliwski klasztor cystersów. To budowle z XIV i XVII wieku. Klerycki żargon nadał im swojskie nazwy: Olimp, Akropol, Syberia, Francja… Rozszyfrowanie ich genezy nie jest trudne. W jednym znajduje się najwyższa zamieszkała kondygnacja, w innym było naprawdę zimno, jeszcze inny, w czasach kiedy ukuto określenie, stanowił szczyt elegancji. Dwa kolejne powstały w latach 70. i 80. XX w. W pochodzącym z lat 70. Falowcu pokoje nie grzeszą nadmiarem przestrzeni. Oddany zaś w 1987 roku Wersal jako jedyny wówczas miał pokoje wyposażone we własne łazienki. Dzisiaj nikt nie posługuje się innymi nazwami.

Dostęp do pełnej treści już od 12,90 zł za miesiąc

Skorzystaj z promocji tylko do Wielkanocy!

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
1 / 1
oceń ten artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

ks. Rafał Starkowicz