Nowy numer 16/2018 Archiwum
  • Arek
    14.04.2018 14:00
    Zabawne tylko że fakt że Jezus jest grany przez aktora rasy białej co też ma sie nijak do rzeczywistości historycznej, to już autorowi nie przeszkadza.... żałosne.
    • Gość
      15.04.2018 11:16
      A jakiej rasy był Jezus?
      doceń 13
      • Remi
        15.04.2018 20:17
        Na pewno nie był biały czyli pochodzenia Europejskiego. Podobnie zreszta Maria Magdalena (również grana przez biała aktorke pochodzenia europejskiego).
        doceń 1
        0
      • Gość
        16.04.2018 13:25
        między "białym" a "pochodzenia europejskiego" nie zachodzi tożsamość, Arabowie czy Hindusi też należą do rasy białej
        doceń 8
        0
      • Remi
        16.04.2018 13:54
        Do gość: dlatego sprecyzowałam że chodzi mi o rase biała pochodzenia europejskiego. Jezus nie był grany przez Araba tylko przez białego aktora pochodzenia europejskiego. Podobnie jak Maria Magdalena. Jest to równie wierne historii jak wspomniani przez autora czarnoskórzy aktorzy. A jednak tylko w jednym przypadku autorowi sie nie podoba sprzeczność historyczna. Ciekawe dlaczego.
        doceń 8
        0
      • Gość
        16.04.2018 16:56
        Dzięki za skonkretyzowanie.
        doceń 6
        0
      • wujek_Olek
        16.04.2018 21:41
        "rasa" to wynalazek (nied-)oświecenia, jak najbardziej pana Darwina. Przedtem istniała plemienność, dużo mniejsze zło, przezwyciężone chrześcijaństwem.
        doceń 0
        0
      • ktoś
        17.04.2018 12:51
        Wuju, trudno by różne kolory skóry etc. ktoś sobie wymyślił. I bez potrzeby wplątujesz Darwina, który żył dużo po Oświeceniu.
        doceń 3
        0
      • Gość
        17.04.2018 13:42
        przykład starożytnej antropologii http://realhistoryww.com/world_history/ancient/Misc/Vanishing/drawing.jpg
        doceń 2
        0
  • gregg84
    14.04.2018 17:27
    "Wydaje, że autor filmu traktuje Jezusa i całą Ewangelię jako fikcję literacką, mit, z którym można dosłownie zrobić wszystko. Jeżeli tak, to rzeczywiście reżyser nie musi się liczyć z faktami [...]."

    Z jakimi faktami?
    Nigdy nie uprawdopodobniliście twierdzenia, że cokolwiek z ewangelicznych opowieści o Jezusie (czy nawet samo jego istnienie) było zgodne z prawdą historyczną. Jedyne, czym dysponujecie to wasza hipoteza, którą traktujecie jak "świętą krowę", próbując przerzucać ciężar dowodu na sceptyków.
    • Gość
      15.04.2018 11:31
      istnieją o Jezusie źródła pozabiblijne i pozachrześcijańskie, skromne, ale jednak (p. Anna Świderek "Rozmowy o Biblii. Nowy Testament").
      doceń 12
    • gregg84
      16.04.2018 07:42
      @GOŚĆ Szczegółowo opisałem, jakie to są źródła, i dlaczego nie wzmacniają one waszej hipotezy. Po szczegóły możesz się zwrócić do moderatora. :) Pozdrawiam
      • Gość
        16.04.2018 13:41
        Gregg, na ogół dorzecznie piszesz i wówczas daję Ci gwiazdkę, jednak teraz było to z Twej strony bardziej napastliwe niż potrzeba. Źródła istnieją, lecz nie będę Cię przekonywać skoro wiesz lepiej.
        doceń 8
        0
    • wujek_Olek
      16.04.2018 21:45
      Nie, tak nie jest. Żadna bajka. Są pisemne niechrześcijańskie świadectwa, Tanach, Qumran, Flawiusz, Sueton i Tacyt. Fakty. I ich spójność wobec różnych tradycji.
      • wujek_Olek
        16.04.2018 21:56
        Weźmy np. Ewangelię o winie w Kana: "Dwa dni później,...", w trzeci dzień, po hebrajsku wtorek (יום שלישי). Pierwszy dzień (יום ראשון) - niedziela, drugi poniedziałek (יום שני), ..., siódmy=szabat (שבת). Uczmy sie wzajemnie!
        doceń 0
        0
      • gregg84
        17.04.2018 12:09
        @WUJEK_OLEK
        "Straw man fallacy" - tak z angielska nazywa się przypisywanie przeciwnikowi w dyskusji poglądów i twierdzeń, za którymi tenże wcale nie obstaje. Jesteś już drugą osobą w bieżącym wątku, która stosuje wobec mnie ten błąd (czy nieświadomie? - tego nie wiem). Bo w którym to niby miejscu stwierdziłem jakoby, że żadnych pozachrześcijańskich źródeł wzmiankujących Jezusa i chrześcijan NIE MA?
        Już student pierwszego roku historii dowiaduje się jednak, że ISTNIENIE źródła a jego AUTENTYCZNOŚĆ, WIARYGODNOŚĆ i RELEWANTNOŚĆ dla danej problematyki to są kompletnie różne kwestie...
        doceń 0
        0
      • Gość
        17.04.2018 13:04
        Z całym szacunkiem, Wuju, w Qumran niczego o Jezusie nie znaleziono, wzmianka w Talmudzie jest sporna http://xa.yimg.com/kq/groups/14870062/1909204970/name/JEZUS+w+TALMUDZIE2.pdf Swetoniusz pisze o "Żydach wygnanych z Rzymu przez Klaudiusza, za to że "wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa" co do Jezusa odnieść można tylko pośrednio. Zostają jedynie Flawiusz (u którego słowa o Jezusie "on to był Mesjaszem" zostały zapewne dodane przez jakiegoś chrześcijańskiego czytelnika) i Tacyt (jego wzmianka jest tak pogardliwa wobec chrześcijan, ze wygląda na prawdziwą).
        doceń 2
        0
      • Gość
        17.04.2018 13:15
        Gregg, wpierw piszesz "Nigdy nie uprawdopodobniliście twierdzenia, że cokolwiek z ewangelicznych opowieści o Jezusie (czy nawet samo jego istnienie) było zgodne z prawdą historyczną. Jedyne, czym dysponujecie to wasza hipoteza" co można było wyrazić grzeczniej, np. dla chrześcijan Biblia jest księgą świętą, lecz pozostali nie muszą wierzyć w to co niej napisano.
        Później zapytujesz "w którym to niby miejscu stwierdziłem jakoby, że żadnych pozachrześcijańskich źródeł wzmiankujących Jezusa i chrześcijan NIE MA?"
        Cóż, nie napisałeś też wcześniej, że takie źródła są.
        Rozróżnienie istnienia źródła od jego wiarygodności jest jak najbardziej słuszne. Samo istnienie Jezusa jednak owe źródła potwierdzają.
        doceń 2
        0
      • gregg84
        17.04.2018 18:52
        Gościu, faktycznie mój pierwszy komentarz mógł wywołać u niektórych wrażenie, jakobym zaprzeczał istnieniu jakichkolwiek pozachrześcijańskich wzmianek na temat Jezusa. Tym niemniej raczej niż odniesienie do źródeł była to z mojej strony raczej reakcja na nieuprawnioną pewność z jaką red. Kabiesz przeciwstawia "fakty" z "Ewangelii" "literackiej fikcji" współczesnych twórców. Mój kolejny komentarz (z tych, które się ukazały) powinien był już jednak rozwiać to błędne wrażenie w każdym, kto by tego chciał...
        Józef Flawiusz (pomijam tymczasem kwestię autentyczności jego "Testimonium"), Tacyt, Swetoniusz, Pliniusz Młodszy - wszyscy oni pisali grube dziesiątki lat po dacie (rzekomej) śmierci Jezusa wedle chronologii z "Ewangelii". Skąd jakakolwiek pewność, że bezpośrednim lub pośrednim źródłem informacji nie byli dla nich sami chrześcijanie? A jeśli tak właśnie było, to czym wiarygodność tych wzmianek różniłaby się od wiarygodności źródeł pochodzących stricte od chrześcijan?
        doceń 0
        0
  • JAWA25
    14.04.2018 23:09
    "poszedł w ślad za współczesną interpretacją postaci bohaterki. Nie jest grzesznicą" a gdzie Pismo ją nazywa "grzesznicą"? To pożałowania godna "tradycja" z końca VI wieku.
    doceń 15
  • gut
    14.04.2018 23:55
    »Ewangelia inaczej,« zawsze miała - biegły scenariusz i zawsze od początku chrześcijaństwa - «była wierną towarzyszką Ewangelii nieinaczej - zawsze.» ⏱Nawet kłamca miewa swoje złe dni, kiedy mówi prawdę.⏲
    ⏱Sebastian Post⏲
  • wujek_Olek
    15.04.2018 10:21
    Jak kogoś interesuje cos z przeszłości, ten musi sięgnąć po dokumenty z przeszłości i nauczyć sie ich czytać. Wypociny naszych play-for-pay współczesnych "naukowców" czy "artystów" to ogólnie polityczno-poprawne pomawianie, zależne od "Zeitgeist". Ja w Talmudzie uciskania kobiet nie znajduje, raczej troskę o nie. Jak np. spadek jest mały, to córki dziedziczą, synowie mają pójść żebrać …
    • Gość
      15.04.2018 10:40
      Co wypowiedź Wuja wnosi do sprawy?
      doceń 13
      • Jontek
        15.04.2018 14:32
        Jakiej sprawy?
        doceń 11
        0
      • Gość
        15.04.2018 16:00
        sprawy filmu
        doceń 12
        0
  • Gość
    15.04.2018 10:45
    "mowy oddające bardziej stosunek autorów filmu do kwestii kobiecej niż to, co znajdujemy w Biblii. A więc: pogardliwy stosunek do kobiet, związany z tym ucisk". Jak pisze katolicki biblista Joachim Gnilka w opowieści o cudzołożnicy (tradycyjnie, acz bez uzasadnienia utożsamianej z Magdaleną) "występuje tylko kobieta, a nie ma mowy o mężczyźnie, który dopuścił się z nią cudzołóstwa. Można w tym widzieć oznakę tego, że również w tym punkcie w owym społeczeństwie o ściśle patriarchalnej strukturze kobieta była istotą dyskryminowaną, którą przede wszystkim pociągano do odpowiedzialności." ("Jezus z Nazaretu" Kraków 1997 s. 141n)
    doceń 18
    • wujek_Olek
      16.04.2018 21:22
      Bzdury! Talmud, zapisany mniej więcej i nawet później jak Ewangelie, grozi karą śmierci (ukamieniowaniem) również mężczyznom, i słusznie. Traktat Sota. Jedynie kobieta może sie uratować, pijąc "wodę przekleństwa" . Ale co do kary śmierci, to tej w czasach zapisu Talmudu nie znano, dlatego rabini tak spekulują, według Talmudu "beit din", sąd, który w 70 latach wydal jeden wyrok śmierci, ma sie za krwiożerczy. Bracia w wierze, łączmy sie!
      • Gość
        17.04.2018 12:29
        Jakie bzdury ? Skoro Ewangelia mówi że "przyprowadzono kobietę schwytaną na cudzołóstwie" to cudzołożyć musiała z kimś. Tymczasem o cudzołożniku brak wzmianki. To, że śmierć groziła obojgu z cudzołożnej pary wiadomo z Pwt 22,22 nie trzeba do tego Talmudu. Kobiety były dyskryminowane na różne sposoby (nie mogły być rabinami itp.), w judaizmie ortodoksyjnym do dziś są dyskryminowane.
        doceń 9
        0
  • Gość
    15.04.2018 11:19
    "byli czarnoskórymi" czy to obraża uczucia religijne redaktora?
    doceń 17
    • Gość
      15.04.2018 17:51
      Pewnie nie ale zadaje gwałt faktom historycznym na które Ty jesteś ślepy!
      • Gość
        16.04.2018 13:26
        jakim faktom historycznym? kto jest ślepy?
        doceń 7
        0
      • remi
        16.04.2018 17:29
        Podobnie jak biali aktorzy pochodzenia europejskiego zadaja gwałt.
        doceń 10
        0
  • Jontek
    15.04.2018 15:28
    "bohaterowie, w tym główna bohaterka, wygłaszają mowy oddające bardziej stosunek autorów filmu do kwestii kobiecej niż to, co znajdujemy w Biblii. A więc: pogardliwy stosunek do kobiet, związany z tym ucisk, przemoc i zbrodnia." Film nosi tytuł : "Maria Magdalena" a nie "Biblijne opowieści o Marii Magdalenie " lub podobnie. Treść wydanego z inicjatywy papieża Fraciszka I w 2016 roku dekretu Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów: "Apostołka Apostołów" powinna panu krytkowi filmowemu w kwestii dylematów wokół biblijnego obrazu Marii Magdaleny nieco przybliżyć. Dekret ów zwraca uwagę na znaczenie świętej w ukazywaniu godności kobiet i ich roli w działalności ewangelizacyjnej Kościoła. A film? Jest jedną z dyscyplin sztuki. Moze ukazywać rozumienie przekazu dekretu środkami artystycznymi. W historii różnych dzieł sztuki wokół tematów biblijnych, również wszystkich zlecanych przez Kościół, wyobraźnia i wizja artysty miała znaczenie dla oddania zleconego przekazu. Raffael, da Vinci, El Greco... tworzyli dzieła o temacie bo lijnym, w których liczyła się postać czy scena, ale tło, okoliczność, często była interpretacją teraźniejszości artystów. Jezus da Vinciego jest inny od Jezusa El Greca, więc dlaczego w filmie nie może grać go Jaquin Phoenix? Aktor ma nieco ponad 40 lat, niewiele więcej od Jezusa w tradycji kościelnej. Młody yuppie próbujący zapuscic brodę bardziej by przekonywał? Mądrość i Miłość Boża nie musi wyglądać atrakcyjnie. Dla reżysera liczą się umiejętności aktora. A że Pan krytyk to nie lubi... Podobnie fakt że niektórzy z apostołów są czarni... Geograficznie i historycznie możliwe.. Czy to ujmuje apostołom?
    doceń 17
  • A
    16.04.2018 10:39
    Podobno artystystom wszystko wolno w imię sztuki. Artystą może być każdy, żeby napisać książkę lub zrobić film nie potrzebne jest ani wykształcenie ani certyfikat, tylko mniej lub więcej kasy. Więc mamy zalew różnego typu dzieł i dziełek. Ja osobiście ani tego nie czytam ani nie oglądam bo jakość tego w 90% jest dość marna. Czytam Pismo Święte, które moc, jakiej tamte dziełka nigdy nie będą miały.
    • Jontek
      16.04.2018 11:39
      No cóż ... Pan krytyk, autor artykułu, swoje odczucia do filmu buduje jednak na swoim wyobrażenie estetycznym, które z kolei bazuje na znanych mi dziełach sztuki nawet, jeśli nie jest tego świadom. Chrześcijaństwo od samego początku rozwija się i ewangelizuje przy użyciu sztuki, a co za tym idzie - artystów. Wszelkiego formatu. Bez sztuki pisania nie mógłbyś dziś czytać Nowego Testamentu, bez twórców muzyki śpiewać pieśni kościelnych; bez artystów nie miałbyś ani obrazów w kościele, ani figur, ani ołtarzy, ani kościołów... I tak się składa że to przez wieki ich zleceniodawcą był Kościół. Więc obawiam się, że jeżeli istnieje problem w akceptacji sztuki, to jedynie w materii tego, kim jest zleceniodawca. A to szkoda. Bo czasem dzieło jest wyrazem wiary takiej, jaką twórca w sobie ma. Jej głębię Bogu oceniać, nie ludziom.
      doceń 20
    • ciekawski
      18.04.2018 22:00
      "Ja osobiście ani tego nie czytam ani nie oglądam bo jakość tego w 90% jest dość marna. " - skąd wiesz, skoro nie czytasz?
      doceń 2