• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Za drzwiami Kościoła

    ks. Artur Stopka

    |

    GN 45/2007

    dodane 07.11.2007 20:54

    Coraz więcej Polaków wypisuje się formalnie z Kościoła - alarmowała już rok temu jedna z gazet. I dodawała przewrotnie: Apostaci mają już swoje logo, a nawet sklepik z gadżetami. Ale apostazja to nie żarty. To przestępstwo.

    Apostazja to z greckiego odstępstwo, bunt. Od początku chrześcijaństwa jest zaliczana do najcięższych przestępstw kościelnych. I chociaż wydawało się, że w tej kwestii trudno Kościół po dwóch tysiącach lat zaskoczyć, okazało się, że jednak można. Najwyżsi dostojnicy kościelni przyznają, że tzw. apostazja na życzenie to zjawisko nowe.

    Moda na odstępstwa?
    Czy w Polsce zaczęła się moda na apostazję? Tak można by sądzić po szumie medialnym, jaki powstał wokół wystąpień z Kościoła.„Ochrzcili mnie rodzice, byłem dzieckiem i nie miałem nic do gadania. Teraz jestem ateistą i od 40 lat nie chodzę do kościoła. Nie chcę zawyżać statystyk katolików” – tłumaczy Zbigniew Kaczmarek, taksówkarz z Olecka na Mazurach, który jako pierwszy w Polsce swój zamiar wystąpienia z Kościoła bardzo nagłośnił w mediach. Jego przypadek zbiegł się w czasie z działaniami Jarosława Mielewczyka, który opowiada: „W pewnym momencie sam szukałem możliwości wystąpienia z Kościoła katolickiego w oparciu o kodeks prawa kanonicznego.

    Dostęp do tych informacji był bardzo ograniczony. Gdy po wielu wysiłkach udało mi się skutecznie dokonać aktu apostazji, postanowiłem podzielić się zebranymi już przeze mnie informacjami m.in. na temat tych procedur ze wszystkimi, którzy mogą być w podobnej do mnie sytuacji, żeby im zaoszczędzić zachodu” – wyjaśnia Mielewczyk. Jako osoba prywatna założył w Internecie stronę instruującą, jak zostać apostatą. Można dziś na niej znaleźć takie wpisy jak ten Anny Nowak z Warszawy: „Pragnę podzielić się z państwem radością ze zwycięstwa. W końcu dostałam podpis proboszcza na dokumentach dot. apostazji”.

    Wątpliwe zwycięstwo
    Czy Anna Nowak ma się z czego cieszyć? Nie. Z punktu widzenia prawa kościelnego popełniła przestępstwo apostazji. Zrobiła to, o czym mówi kanon 751 kodeksu prawa kanonicznego – całkowicie porzuciła wiarę chrześcijańską. „Apostatą w sensie ścisłym jest chrzczony w imię Trójcy Świętej, który formalnie deklaruje w jakikolwiek sposób (słowem, pismem, zachowaniem się), że przestaje uważać siebie za chrześcijanina” – wyjaśnia wydany przez KUL komentarz do kodeksu prawa kanonicznego. Ks. Tadeusz Pawluk, autor innego komentarza, podkreśla, że decyzja ta musi być podjęta świadomie i dobrowolnie. „Jest rzeczą obojętną, czy apostata przyjmuje religię niechrześcijańską, czy też staje się czystym ateistą lub wolnomyślicielem” – dodaje.

    Apostata ściąga na siebie karę ekskomuniki. Zaciąga ją „mocą samego prawa”, automatycznie, w chwili dokonania aktu odejścia z Kościoła. Nie musi otrzymać żadnego dokumentu. Od chwili wystąpienia z Kościoła nie może przystępować do sakramentów, nie może zawrzeć sakramentalnego małżeństwa, traci prawo do katolickiego pogrzebu, ale także nie może być na przykład chrzestnym lub świadkiem bierzmowania. To funkcje, które może wypełniać tylko praktykujący katolik. A ukryć faktu apostazji się nie da. Jest on odnotowywany w księdze chrztu.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół