• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Księża grają w bierki

    Marcin Jakimowicz Marcin Jakimowicz

    dodane 06.11.2017 10:56

    „Kurs Alpha nie prowadzi do sakramentów” – słyszałem wielokrotnie taki zarzut. „Jasne – odpowiadałem. – A księża przyjeżdżający na weekendy Alpha pewnie przez kilka bitych godzin grają w bierki”.

    Kochani, jeśli chcemy rozmawiać i dyskutować, podawajmy fakty i statystyki, a nie żonglujmy hasłami, które powstały na gruncie uprzedzeń. Rozkład jazdy weekendu Alpha? Piątek – Msza Święta i spowiedź (choć przyjeżdża zawsze co najmniej kilku kapłanów, trwa czasami do północy, a zdarza się, że i do białego rana), sobota – Msza Święta, niedziela – Msza Święta. Wiem, wiem, to nie są prawdziwe sakramenty. To przecież kurs Alpha, więc pewnie jakieś nowoczesne imitacje: quasi-Msze i namiastki spowiedzi. Taka wspólnotowa zabawa w Kościół.

    Problemem jest to, że dla niektórych „nowa ewangelizacja” (to określenie Jana Pawła II, którego po raz pierwszy użył w Nowej Hucie), kursy Alpha, to jakiś „quasi-Kościół”, zabawa, która niewiele ma wspólnego z chorałem gregoriańskim, liturgią godzin czy nabożeństwem różańcowym. Skąd takie wnioski? Przecież to naczynia połączone – ten sam Kościół, a nie jego nowoczesna imitacja.

    Od lat obserwuję w naszej wspólnocie, że ludzie, którzy kończyli kursy Alpha, przystępują regularnie do sakramentów. Nasza wspólnota prowadzi i kursy Alpha, i nabożeństwa różańcowe. Nie widzę między tymi rzeczywistościami żadnej sprzeczności. Przecież organizujemy kursy po to, by doprowadzić ludzi do życia sakramentalnego, a doświadczenie pokazuje, że tak właśnie się dzieje.

    Do końca życia zapamiętam słowa Andrzeja Strączka, który na ubiegłorocznej konferencji „Serce Dawida” powiedział: „My – ludzie ze wspólnot – nie jesteśmy żadną alternatywą dla Kościoła. My jesteśmy Kościołem!”.

    Jak pokazały statystyki, na ubiegłoroczne Światowe Dni Młodzieży przyjechali w ogromnej większości ludzie formowani we wspólnotach. Czy omijali szerokim łukiem Eucharystię czy adoracje Najświętszego Sakramentu? Bawili się w Kościół?

    Dlaczego rozdzielamy te światy?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Jacek
      09.11.2017 13:06
      Jakiś czas temu, przy okazji lektury świadectwa nawróconych kryminalistów, rozważałem przypowieść o Miłosiernym Ojcu. Stwierdziłem, że o ile nie mogę się utożsamiać z autorami tych świadectw o tyle wpasowałem się w sytuację "dobrego" syna. Stwierdziłem, że ponieważ ja, łaskę "nawrócenia" miałem od zawsze, o tyle tym bardziej powinienem Bogu za to dziękować. Od tego czasu, na tyle na ile pozwalają mi obowiązki stanu (jestem jedynym żywicielem dużej rodziny) razem z żoną angażujemy się w ewangelizację. Obecnie prowadzimy "Kurs ALPHA" (i nie tylko) i Bogu niech będą dzięki za już widoczne, wspaniałe owoce. Niech będzie uwielbiony Bóg wszechmogący w tym dziele i wszystkich osobach, które w ten sposób miłują swoich bliźnich oraz w we wszystkich uczestnikach kursów na całym świecie.
    • gość
      09.11.2017 17:29
      z doświadczeń w kontaktach z osobami nowoewangelizowanymi, czy to w wyniku kursu czy bez resztę świata, która się nie ewangelizowała mają za "gorszy sort", jeśli ktoś nie korzystał z zaproszenia na kurs relacje się raczej pogarszały, generalnie żyją w swojej bajce, nie wyglądało również, aby nauki trwale odmieniały osobowościowo, jadą tam w/g jakiejś mało zdrowej amerykańskiej propagandy sukcesu na wyrost, w kursach dotyczących małżeństwa skupiają się głównie na akcentowaniu posłuszeństwa żony mężowi, nawet nie jest to w kierunku szacunek a posłuszeństwo, a Kościół podobno zakładano do jedności nie do tworzenia różnych sekt, poza tym Pan Bóg stworzył niewielu mężczyzn, którym by było warto być posłusznym
    • nordynka
      11.11.2017 22:09
      Dla TomaszaL, Anny i innych sceptyków konferencja z forum charyzmatycznego - posłuchaj i skonfrontuj ze swoim wyobrażeniem charyzmatyka. Głosi bp. Grzegorz Ryś - https://youtu.be/tsuugMDrBns?list=PLNCZDi-RY4iEzvHHtgsJ3wOg8T67T3hWn
    • Filip
      13.11.2017 00:39
      Byłem na weekendzie Alfa, w którym w piątek była zabawa z wodzirejem. Było bardzo wesoło i skocznie, to był jeden z piątków Wielkiego Postu. Był jeden ksiądz - przewodniczący jednej z warszawskich wspólnot, ale pojawił się dopiero w sobotę, w którą też wieczorem mieliśmy radosne uwielbienie z upadkami, językami... tak bardzo emocjonalnie było... ale na szczęście można było się "urwać" na cichą adorację Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie. Cały weekend Alfa to silny ładunek emocjonalny. Myślę, że trzeba być ostrożnym. Alfa w Polsce musi być pod silnym i stałym nadzorem Kościoła - ale nie jednego księdza z parafii która organizuje Alfę.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół