• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • O lekarzach rezydentach

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 12.10.2017 13:55

    Młodym lekarzom można płacić i 10 tys. zł miesięcznie a na zdrowie wydawać i 20 proc. PKB, a i tak nie rozwiąże to problemów polskiej służby zdrowia.

    Protest lekarzy rezydentów wydaje się słuszny. Lekarz nawet młody, powinien zarabiać więcej, niż obecne 2275 zł. Żeby to sobie uzmysłowić, wystarczy prosty eksperyment logiczny. Ile bylibyśmy w stanie zapłacić prywatnie lekarzowi, nawet młodemu, gdybyśmy musieli wydać u niego pieniądze z własnej kieszeni. Jeśli sumę tą pomnożymy przez liczbę pacjentów, którym młodzi lekarze pomagają w ciągu miesiąca, wyjdzie pewnie całkiem niezła suma.

    Lekarze powinni dużo zarabiać. Nie dlatego że ich praca jest trudna i wymaga olbrzymiej wiedzy. I wcale nie dlatego, że ich praca wiąże się z olbrzymią odpowiedzialnością. Zarobki lekarzy powinny być duże, bo nasze zdrowie jest dla nas niezwykle ważne. Na wolnym rynku czyjaś praca jest tyle warta, ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić. A skoro zdrowie jest dla nas ważne, to na wolnym rynku bylibyśmy w stanie lekarzom, nawet młodym, naprawdę dużo zapłacić.

    W służbie zdrowia nie mamy jednak wolnego rynku. Przynajmniej w dużym stopniu. O pieniądzach wydawanych na nasze leczenie decydują za nas urzędnicy. A kiedy ktoś inny decyduje za nas, to raczej niewiele pieniędzy chcemy pakować w taki interes. Kiedy więc słyszymy, że lekarze rezydenci chcą od urzędników (bo premier i minister zdrowia są urzędnikami) więcej pieniędzy, to wewnętrznie czujemy sprzeciw. Choć gdyby zależało to tylko od naszych prywatnych pieniędzy, to młodzi lekarze mogliby pewnie zarabiać i 10 tys. zł.

    Trudno jest jednak wprowadzić w służbie zdrowia całkowicie wolny rynek. Zdrowie Polaków jest jednak kwestią pewnej solidarności narodowej i pewien udział państwa jest w tej sferze konieczny. Ale fakt, że lekarze konkurują o nasze pieniądze za pośrednictwem urzędników, nie czyni systemu bardziej rynkowym ani o jotę. Wręcz przeciwnie, system oparty na rywalizacji o kontrakty z NFZ tworzy tak dużo dziur przez które przeciekają pieniądze z naszych składek, że dla młodych lekarzy starcza tylko na marne 2 tys. zł.

    Możemy na służbę łożyć i 20 proc. PKB, ale bez zmian systemowych nie uda się polepszyć jej jakości. Skoro tą sferę działania państwa trudno sprywatyzować, to warto wpuścić w nią jak najwięcej wolnego rynku. A przede wszystkim wyznaczyć wyraźną granicę między tą częścią, za którą odpowiada przed wyborcami minister swoją głową, a tą częścią, za którą odpowiadamy my swoimi portfelami. I wtedy rozmowa z lekarzami rezydentami mogłaby wyglądać inaczej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Leszek
      14.10.2017 07:29
      Skoro zarabiają 2000 to rynek na tyle wycenia ich umiejętności. Drugą sprawa wyksztalcili się za publiczne środki więc niech odpracują to w Polsce i wtedy mogą wyjechać
    • Gość
      14.10.2017 07:33
      Ale przeciez kiedys juz funkcjonowal system konkurujacych roznych kas chorych? Komus chyba bardzo przeszkadzal i zamiast dolozyc prywatnych pacjentow do szpitali, zeby polepszyc dochody placowek medycznych, dazy sie do centralizacji jak za glebokiego socjalizmu. To sie musi zawalic, a pan min Radziwill przejdzie do historii jako najbardziej zaklamany i nieudolny minister zdrowia. Jeszcze moment i zdesperowani ludzie, ktorzy maja doczekac rok na wizyte u kardiologa, sami go wyciagna z ministerstwa. Braki kadrowe w sluzbie zdrowia narastaja od lat. Winne sa wszystkie poprzednie rzady i system, ktory pozwala uprzywilejowanym u wladzy leczyc sie we wlasnych szpitalach. Ale to aktualny minister obiecal cuda wianki, a robi dokladnie na odwrot. A rezerw juz nie ma. Gdyby byly, mlodzi lekarze nie umieraliby z przepracowania. Wytykanie im, ze mogli sobie znalezc inna prace, inny zawod albo wyjechac, to obcinanie galezi, na ktorej siedza wszyscy (chorzy) Polacy. Gdyby nie ci medycy z panstwowej sluzby zdrowia, tylko zaklady pogrzebowe moglyby zacierac rece.
      doceń 18
    • katy
      16.10.2017 15:30
      Nikt nie bierz pod uwagę, że nawet jeśli teraz zarabiają 2000 zł, to po kilku lub kilkunastu latach pracy nie będą wiedzieli, co zrobić z pieniędzmi,bo 40000 tyś to zarabiają lekarze nawet w małych pipiduwach, jak u mnie.
    • M
      16.10.2017 19:52
      Liberalizm, wolny rynek z natury daja miejsce tylko na zlo. Zlo gdupy bogatych i zlo grupy tych biednych ktorzy nie szkodza bogatym.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół