• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nigdy więcej!

    dodane 12.10.2017 00:00

    Skutki zbrodni rozbiorów trwają do dziś.

    Zbliża się rocznica jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Polski, 222. rocznica zbrodni rozbiorów. Niestety, ani w 1995 roku, ani w 2015 to wydarzenie nie zostało w sposób należyty przypomniane. A przecież dzień ten powinniśmy co roku obchodzić w duchu żałobnej pamięci o wszystkich ofiarach walki o niepodległość i prześladowań polskości. „Wdzięczność wobec naszych przodków za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami” to wartość konstytucyjna i oficjalnie uznana powinność Rzeczypospolitej. Nie chodzi bowiem o jakiś półmityczny dramat z zamierzchłej przeszłości. Skutki stuletniej niewoli cierpimy do dziś. Półwiecze utraty niepodległości w XX wieku, które skończyło się niespełna trzydzieści lat temu, było następstwem stuletniej okupacji w wieku XIX. Polskę w tym czasie zaczęto traktować jako państwo definitywnie nieistniejące. I właśnie dlatego w propagandzie niemieckiej odrodzoną Polskę uznano za Saisonstaat, państwo sezonowe, a polskie Pomorze Gdańskie, starodawne Prusy Królewskie z Toruniem, Bydgoszczą i Tczewem – przezwano „korytarzem pomorskim”. Dlatego Mołotow, wyrażając oficjalne stanowisko ZSSR, nazwał Polskę „bękartem” traktatu wersalskiego, niegodziwym tworem niesprawiedliwego pokoju. Brutalną krytykę ładu wersalskiego powtórzył jeszcze Władimir Putin na Westerplatte w 2009 roku. Zbrodnia rozbiorów torowała drogę zbrodniom drugiej wojny światowej, które stały się możliwe – gdy Polsce na nowo odebrano byt państwowy.

    Rocznica zbrodni rozbiorów przypomina, że Polska upada, gdy Polacy przestają się o nią troszczyć. Spokój to nie zawsze pokój, nawet jeśli całe pokolenia się do niego przyzwyczajają. W pewnym momencie, w godzinie geopolitycznego zamętu (takiego, jaki zapanował w XVIII wieku w chwili rewolucji francuskiej, a w XX – po dojściu Hitlera do władzy) przychodzi czas próby, a ceną słabości jest upadek. Dlatego niepodległość (i jej fundamenty – suwerenność i bezpieczeństwo) trzeba umacniać każdego dnia. Nie po to, by szykować się do wojen, ale by zachować pokój. Polski nie możemy przejeść, mamy prawo i powinniśmy się nią cieszyć. Ta radość, tak jak pamięć – wypełnia Czwarte Przykazanie, ale jego najważniejszą dyspozycją jest służba.

    Polsce nikt niepodległości nie podarował. Jak uczył wielki arcybiskup Teodorowicz – Polsce nie dały wolności ani rewolucja, ani mocarstwa. Upadek mocarstw zaborczych w pierwszej wojnie światowej otworzył nam szansę na odbudowę państwa, ale całe pokolenie ją przygotowywało, Polska miała zarówno zrąb siły militarnej, jak i uznaną przez świat reprezentację polityczną w postaci Komitetu Narodowego Polskiego. Była politycznym podmiotem. Państwo zbudowaliśmy sami, prowadząc naszą Wielką Wojnę 1918–21 na wszystkich granicach. Dziś jesteśmy w innej sytuacji. Musimy państwo po prostu budować i nadawać mu moralną treść. W czasach, gdy – zgodnie z marzeniami marksistów – państwa zamieniają się w wielkie organizacje konsumpcji, stopniowo oddając swoją władzę strukturom międzynarodowym, musimy umocnić suwerenność i moralną tożsamość Rzeczypospolitej, aby uczynić z niej bezpieczny dom dla następnych pokoleń Polaków.

    Tragiczna rocznica rozbiorów to również okazja, by przypomnieć naszą zasadniczą doktrynę państwową w wymiarze międzynarodowym. Polska, która dwukrotnie w czasach nowożytnych była pozbawiana niepodległości, ma prawo, by Niemcy i Rosja nie podejmowały żadnych form współpracy, które Polska odbiera jako zagrożenie dla swego bezpieczeństwa. Doktryna państwa jest przede wszystkim dyrektywą dla jego polityki. Czyni ją zrozumiałą w otoczeniu międzynarodowym i wskazuje zasadnicze cele. Dwóm państwom, których dotyczy, powinniśmy ją powtarzać i uświadamiać, również jako konieczny warunek współpracy. Szerokie otoczenie międzynarodowe trzeba systematycznie przekonywać o jej zasadności i pożytkach dla bezpieczeństwa międzynarodowego oraz solidarności europejskiej.

    Pamięć o odebranym nam państwie uświadamia również jego zasadniczy historyczny sens. Polska w XVIII wieku padła ofiarą absolutystycznych oświeceniowych mocarstw, dla których racją istnienia była siła i ekspansja. W XX wieku niepodległość Polski zburzyły nowoczesne totalitaryzmy, z ich ideologicznym pseudouniwersalizmem, ignorującym w równym stopniu porządek moralny oraz prawa państw i narodów. Za każdym razem Polska była traktowana jako państwo anachroniczne, bo wierne – cywilizacji chrześcijańskiej. Jej zachowanie i wspieranie w porządku międzynarodowym pozostaje niezmiennie nie tylko naszą powinnością, ale racją istnienia. W tej cywilizacji Polska powstała i tylko w tej cywilizacji możemy ją zachować. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół