• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Aborcja obowiązkiem mężczyzny?

    Jakub Jałowiczor Jakub Jałowiczor

    dodane 18.02.2017 08:15

    Nie chcesz dziecka? W porządku, ale podpisujesz się pod zgodą na egzekucję. Bez tłumaczenia, że nie wiedziałeś albo że „to nie moja decyzja”.

    Nie ma wątpliwości, że wiele – pewnie większość – aborcji ma miejsce wtedy, kiedy kobieta nie ma oparcia w swoim mężczyźnie. Dzieci poczęte giną, bo facet jest niezadowolony, uciekł, namawia do aborcji, albo po prostu go nie obchodzi to, że właśnie został ojcem. Jak często zdarza się, że mężczyzna wspiera swoją kobietę i chce, by urodziła, ale ona wbrew niemu postanawia zabić dziecko? Sondażownie tego nie zbadają, ale sądzę, że takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki. I dlatego podoba mi się pomysł Justina Humphreya. Nie uniemożliwi on przeprowadzania aborcji, ale ma pewien plus.

    Humphrey, lokalny działacz Partii Republikańskiej z Oklahomy, zaproponował, by do przeprowadzenia aborcji wymagana była pisemna zgoda ojca dziecka. Jak tłumaczy polityk, we współczesnej kulturze mężczyźni są wykluczeni z „tego typu decyzji”. Jego projekt został już wyśmiany przez liberalne media i trudno się temu dziwić, bo idzie on całkowicie wbrew feministycznej narracji o „moim ciele i moim wyborze”.

    W myśl tej narracji mężczyznom nie wolno być mężczyznami, tzn. ludźmi odpowiedzialnymi. To podejście bardzo wygodne dla nieodpowiedzialnego faceta. Jeśli ciąża to sprawa kobiety, to niech się martwi sama. Odpowiedzialny będzie się z tym męczył, ale skoro nie wolno się mieszać w cudze sprawy, to co można poradzić?

    Propozycja Justina Humphreya nie zakazuje aborcji, ale paradoksalnie – choć mowa o zgodzie na zabicie dziecka – przypomina o roli ojca. Zarówno samemu ojcu, jak i matce. Gdyby takie przepisy weszły w życie, mężczyzna nie mógłby po prostu dać kobiecie pieniędzy, żeby „zrobiła z tym porządek”, albo udawać, że sprawa go nie dotyczy. Nie chcesz dziecka? W porządku, ale podpisujesz się pod zgodą na egzekucję. Bez tłumaczenia, że nie wiedziałeś, albo że „to nie moja decyzja”. 

    Można twierdzić, że pomysł amerykańskiego polityka to za mało. Zgoda, to dużo mniej niż zakaz aborcji. Ale myślę, że wielu mężczyznom zadrży ręka, kiedy uświadomią sobie, przed jakim wyborem stają.  

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gośćjkkkk
      20.02.2017 10:28
      Jesli nie maja slubu, ojciec musi dziecko uznać, do tego czasu dziecko jest traktowane jak dziecko nieznanego ojca, tylko matka o nim decyduje.
    • gregg84
      20.02.2017 15:13
      Czy istnieje jakiś środek, którego nigdy nie chwycą się ludzie opanowani histerią antyaborcyjną? Oto w trosce o nieszczęsny los tzw. odpowiedzialnych mężczyzn, Jakub Jałowiczor wpada na pomysł narzucania czegoś wszystkim mężczyznom. Wszak czas najwyższy, aby każdemu wbić do głowy prawicową wersję odpowiedzialności. Panie Redaktorze, figa z tego wyjdzie - nie licząc sposobu na zapełnienie blogosfery GN.
    • moni
      22.02.2017 12:16
      Swietny pomysl! Nawet jesli sie bedzie kombinowac z takim podpisem nie zmienia to faktu, ze podpisuje sie czyjas egzekucje! Co moze okazac sie bardzo wychowacze dla wielu facetow...
    • vinger
      26.02.2017 00:48
      "Jak często zdarza się, że mężczyzna wspiera swoją kobietę i chce, by urodziła, ale ona wbrew niemu postanawia zabić dziecko? Sondażownie tego nie zbadają, ale sądzę, że takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki." Obyś się nie zdziwił panie redaktorze. Może więc zrobić takie badania. Tak czy owak świetny pomysł, bo na razie w sprawie prawnej ochrony życia poczętego jak lewa tak prawa strona na temat ojcostwa ma wodę w ustach. Myślę, że włączenie mężczyzn w walkę o życie poczęte ułatwiłoby przeforsowanie ustawy o pełnej ochronie życia. We wnioskowaniu o rozwód kobiety znacznie przewyższają populację wnioskujących mężczyzn. Sądy antyrodzinne (te, które wykonują wyroki na rodzinie i odbierają rodziców dzieciom) w 95% oparte są na sędziach płci żeńskiej, tylko 5% to mężczyźni. Mamy czas wojujących bandytek.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół