Kanoniści spierają się o przepisy dotyczące występujących z Kościoła. To tylko pozornie spór prawny. Chodzi tu także, a może przede wszystkim, o wizję samego Kościoła i o jego prawo do bycia sobą w sferze publicznej.
Sprawa jest wielowątkowa i dotyczy nie tylko Polski. W naszym kraju dyskusja została wywołana coraz liczniejszymi przypadkami katolików, którzy nie tylko porzucają wiarę, ale domagają się jeszcze odnotowania tego faktu w kościelnych księgach. Na forach internetowych można znaleźć zachętę do takich działań, a nawet konkretne porady, jak sformalizować wystąpienie z Kościoła. „Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66), tak było już w czasach Jezusa. Nie musieli się „wypisywać” ze wspólnoty. Po prostu odchodzili. Akt świadomego i dobrowolnego odstępstwa od wiary nazywany jest apostazją. Do najsłynniejszych apostatów należy św. Piotr, który publicznie oświadczył: „nie jestem [razem] z Nim” oraz „nie jestem z nimi” (Łk 22,54-62). Jego apostazja trwała na szczęście krótko. I tego należy życzyć wszystkim apostatom – jak najszybszego powrotu do Kościoła i doświadczenia przebaczającego spojrzenia Pana.
Nie, to nie jest żaden „pobożny” ozdobnik. Ewangelia jest fundamentalną perspektywą każdego praktycznego problemu w Kościele. Przepisy Kościoła, które odrywałyby się od tego fundamentu, tracą rację bytu.
Czy istnieje „formalny akt” wystąpienia z Kościoła?
Od kilkudziesięciu lat na forum ogólnokościelnym toczy się dyskusja wywołana zapisem, który pojawił się w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku. W trzech kanonach dotyczących małżeństwa znalazło się sformułowanie o osobach, które odstąpiły od Kościoła „formalnym aktem”. Racją wprowadzenia tych przepisów było poszanowanie wolności sumienia. Chodziło o to, by ochrzczonych uważających się dziś za niewierzących nie wiązać wymogami prawa kanonicznego. Dyskusyjne i brzemienne w nieprzewidziane skutki okazało się sformułowanie „formalny akt wystąpienia z Kościoła”. Sprawa wykroczyła poza kwestie małżeńskie. Skoro prawo kanoniczne mówi o „formalnym akcie wystąpienia z Kościoła”, powstało pytanie, jakie są formalne wymogi takiego aktu. To nie było pytanie teoretyczne. W krajach, gdzie istnieje tzw. podatek kościelny, niektórzy katolicy, aby go nie płacić, składali i składają nadal w urzędzie skarbowym deklarację o wystąpieniu z Kościoła. Czy taki akt w świeckim urzędzie jest „formalnym aktem wystąpienia z Kościoła” w rozumieniu prawa kanonicznego? Pojawiły się sprzeczne odpowiedzi. Biskupi domagali się więc od Rzymu doprecyzowania.
Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych w liście z 13 marca 2006 r. stwierdziła, że samo wyrejestrowanie się w państwowym urzędzie ze spisu katolików (np. z powodów podatkowych) nie jest „formalnym wystąpieniem” z Kościoła w rozumieniu kanonicznym. List określał, że formalne wystąpienie z Kościoła musi zawierać trzy elementy: wewnętrzną decyzję, jej zewnętrzną manifestację oraz przyjęcie tej decyzji przez kompetentną władzę kościelną. Dla ułatwienia jednolitego stosowania tych wskazań na terenie Polski Konferencja Episkopatu Polski przyjęła w 2008 r. „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”. Wskazano konieczność osobistej rozmowy duszpasterza z potencjalnym apostatą i dodano warunek, by formalnego odstępstwa dokonać w obecności dwóch świadków. Formalizacja daleko posunięta.
W 2009 roku papież Benedykt XVI dokonał nowelizacji Kodeksu Prawa Kanonicznego (motu proprio „Omnium in mentem” 26.10.2009). Dokumentu tego nie zauważyli nawet znani kanoniści. Usunięto całkowicie z kodeksu sformułowanie o „formalnym akcie wystąpienia z Kościoła”. Dlaczego? Papież uzasadniał: „Trudne okazało się w poszczególnych wypadkach określenie i praktyczne sformułowanie wspomnianego formalnego aktu odstąpienia od Kościoła, zarówno pod względem jego istoty teologicznej, jak i samego aspektu kanonicznego. Ponadto wiele trudności zrodziło się zarówno w działalności duszpasterskiej, jak i w praktyce sądów. Zauważano bowiem, że nowe prawo zdaje się stwarzać, przynajmniej pośrednio, pewne ułatwienie lub jakby bodziec do apostazji…”. Przemówił Piotr, sprawa wydaje się zamknięta. Wydaje się.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Wskazań Papieża czy Biskupa?(dla mnie odpowiedź jednoznaczna ).
Sam jestem Katolikiem nie Apostatą nie Lewakiem i po przeczytaniu artykułu dochodzę do wniosku że fajnie by było aby czy to w Watykanie ,Włoszech,Niemczech etc .
były spójne przepisy a nie każdy na swoją modłę(proszę zobaczyć jak jest w innych krajach) wtedy będzie mniej powodów do szyderstw i mącenia .
A ludzie wychodzący z Kościoła maja do tego prawo przecież PAN BÓG szanuje ich wolę- nam pozostaje się za naszych braci apostatów modlić.
A więc Kochani Bracia W WOLNOŚCI!
"Z całą pilnością strzeż swego serca,
bo życie ma tam swoje źródło.
Fałszu ust się wystrzegaj,
od warg przewrotnych bądź z dala!
Twe oczy niech patrzą na wprost,
przed siebie kieruj powieki.
Uważaj, gdzie krok masz postawić,
i wszystkie twe drogi niech będą pewne.
Nie zbaczaj na lewo i prawo,
odwróć swą nogę od złego!".
Przysłów 4,23-28
Trzeba pamiętać, że to co w sercu, to i w czynach, że to co głoszę innym i za co ich ganię, muszę najpierw zwrócić do siebie, bo największym świadectwem jest własny przykład.
To nadzwyczaj dziwna sprawa. Skoro Papież Benedykt XVI wypowiedział się oficjalnie i jasno na temat apostazji, to dlaczego kościelni prawnicy w Polsce mają jakieś "ale". Jak to właściwie jest, czyżby już nie obowiązywało posłuszeństwo Papieżowi? Dlaczego biskupi polscy nie przyjmują do wiadomości decyzji Papieża? Czy aby nie mają kłopotu z posłuszeństwem Głowie Kościoła katolickiego? Dobrze byłoby poznać odpowiedzi na te pytania, bo coś tu nie gra.
Furda, że przejrzałam na oczy i przestałam mieć z tym cyrkiem cokolwiek wspólnego, kiedy skończyłam 12 lat...
wszystkie komentarze >