– Miałam wówczas 17 lat ...

Świadkowie Najpierw w lutym 1940 r. wysiedlono całą moją rodzinę z Poznania do Generalnej Guberni. Wypędzono nas z domu w nocy, tak jak staliśmy, do Mielca, kwaterując siedem sporych rodzin w jednej szkolnej sali. Stamtąd trafiliśmy do Warszawy.

Dwa lata później gestapo, po okrutnych torturach, zabiło mi pierwszego brata. Młodszy, wiele razy ranny żołnierz AK (walczył w powstaniu warszawskim, ochraniał siedzibę sztabu Bora-Komorowskiego), zmarł z powodu odłamków w płucach. Ja z rodzicami przeszłam obóz w Pruszkowie, trafiłam 9 sierpnia do Auschwitz.

Ojca wywieziono do obozu Mauthausen, zmarł w 1952 r. Mama – zaraz po uwolnieniu z niemieckiego obozu. Z pięcioosobowej rodziny żyję dziś ja jedna. Szlag mnie trafia, gdy słyszę o „wypędzonych” Niemcach.

Czemu tak głośno upominają się o swoje krzywdy, zapominając, że to oni byli stroną krzywdzącą? Wśród moich znajomych jest wielu takich, którymi dziś – z powodu wojny – nie może się zająć nikt z bliskich. Nie mają nikogo, bo wojna zabrała im wszystko…

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

mówi Maria Gniatczyk, środowisko byłych więźniów politycznych hitlerowskiego obozu zagłady Bergen-Belsen