• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kino z kruchty

    Edward Kabiesz

    |

    GN 22/2011

    dodane 01.06.2011 15:39

    Twórcy „Teraz i zawsze” poszli pod prąd. Nakręcili przejmujący dramat o miłości, wierze i powołaniu.

    Na końcu zostanie was tylko połowa. A ci, którzy byli z dziewczyną, mają jeszcze trudniej. Słowa księdza rektora skierowane do nowo przyjętych kleryków przyjmowane są z niedowierzaniem. Chłopcy są pełni entuzjazmu i wiary w swoje powołanie. Czy ich wyobrażenia o drodze do kapłaństwa okażą się zgodne z tym, co znajdą w seminarium? Ilu z nich dojdzie do celu?

    Bohaterem filmu jest Marcin, były student AWF-u. Góry są jego pasją, dlatego też chciał zostać ratownikiem. Nie został. Trafił do seminarium. Dlaczego? Historię Marcina i drogę, jaką przebył, zanim zdecydował się zostać księdzem, poznajemy w szeregu retrospekcji. Ta droga nie była prosta. Spotkał dziewczynę, w której się zakochał z wzajemnością. Dosyć przypadkowy udział w spotkaniu jednej z grup Odnowy w Duchu Świętym i złożona tam prośba o dar miłości została wysłuchana. Tyle że w sposób, który całkowicie odmienił jego życie.

    Życie w seminarium nie jest łatwe. W Marcinie i wielu jego kolegach budzą się wątpliwości. Niektórzy nie wytrzymują samotności, izolacji od świata zewnętrznego czy panującego tam reżimu. Odchodzą. Marcin też nie ma stuprocentowej pewności do co słuszności swego wyboru. Waha się. Chciałby mieć pewność. Tylko co może mu ją zagwarantować?

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół