• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wzór na piękno

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 18/2008

    dodane 01.05.2008 21:39

    Rozmowa Szymona Babuchowskiego z ks. prof. Michałem Hellerem, laureatem "teologicznego Nobla”.

    Ks. prof. Michał Heller
    jest kosmologiem, filozofem, teologiem, członkiem Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego i Papieskiej Akademii Nauk. 7 maja odbierze z rąk księcia Filipa, małżonka królowej brytyjskiej, w pałacu Buckingham w Londynie Nagrodę Templetona, nazywaną „teologicznym Noblem”.

    Szymon Babuchowski: Czy w nauce, która chce wszystko opisać liczbami i wzorami, jest jeszcze miejsce na Tajemnicę?
    Ks. prof. Michał Heller: – Myślę, że przede wszystkim w nauce! Bo cóż to jest Tajemnica? Niektórzy powiedzieliby, że to coś, czego nie wiemy. Ale to nie jest żadna Tajemnica – to jest zero, biała płaszczyzna, nic. Tajemnica jest wtedy, gdy coś wiemy, coś penetrujemy, ale czujemy, że to coś wskazuje jakiś horyzont i coś poza tym horyzontem jest. Chcemy to poznać, a nie bardzo wiemy, jak się do tego zabrać, bo nasze obecne środki, i techniczne, i pojęciowe, są za słabe. Gdy zmierzymy się z czymś przeczutym, ale istniejącym, czego może nawet ślady są już w tym obszarze, który znamy, to to człowieka przejmuje bardzo osobiście. Tajemnica wtedy staje się czymś doświadczalnym, czymś przeżytym. Ona nas obejmuje, jesteśmy jej częścią. To odczucie i przeżywanie Tajemnicy w naukach ścisłych jest bardzo silne.

    Ale czy są takie obszary, przed którymi naukowiec musi schylić pokornie czoła, powiedzieć: już dalej nie pójdę?
    – Nic nas tak nie uczy pokory jak nauki ścisłe, zwłaszcza matematyka. Kiedy piszę tekst humanistyczny, np. wspomnienia z podróży, i nie mam w danym dniu natchnienia, mogę odłożyć to na następny dzień, wyspać się i liczyć, że następnego dnia pójdzie mi lepiej. Albo wymyślić jakieś inne podejście. W naukach ścisłych tak nie jest. Wyobraźmy sobie, że stoję przed jakimś zagadnieniem i mam przeczucie, jakie rozwiązanie powinienem uzyskać. Rozpisuję równanie i… nie ma takiego rozwiązania! Jest inne, niż mi się wydawało. I nie mam na to żadnej rady. To jest jakaś twarda ściana przede mną; coś poza mną, czego nie potrafię pokonać. Ale jest jeszcze druga rzecz, która uczy nas pokory: matematyka jest nieskończonym polem możliwości. A ja mam tylko skończone zdolności, skończony czas do dyspozycji i bardzo często trafiam na problem, którego nie potrafię ugryźć. Wiem, że są po temu środki, ale muszę odłożyć to, co robię, na dłuższy czas, na parę miesięcy, żeby się nowego działu nauczyć. A nieraz i to nie skutkuje.

    Czy nauka zbliża do Pana Boga?
    – To sprawa bardzo indywidualna, ale wszystkie statystyki pokazują, że największa liczba ludzi uznających Pana Boga (lub jakąś siłę, którą oni nazywają inaczej, ale którą my nazwalibyśmy Bogiem) jest właśnie wśród przedstawicieli nauk ścisłych, a nie humanistów. Już w latach 60. komuniści doszli do wniosku, że propaganda oparta na naukach ścisłych nie przynosi efektów.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół