• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie czaisz? Jesteś lamusem!

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 49/2007

    dodane 05.12.2007 11:11

    Jeszcze nigdy w historii polszczyzny język młodych ludzi nie był tak oddalony od języka dorosłych.

    Podobno reprezentuję solidną średnią w temacie czajenia. Ale jedno potknięcie i jak nic stanę się lamusem. Tak przynajmniej wynika z testu „Czy jesteś lamusem?”, zamieszczonego w „Totalnym słowniku najmłodszej polszczyzny” autorstwa Bartka Chacińskiego. Otrzymałem 25 punktów na 40 możliwych, bo nie wiedziałem, że słowo „narciarz” może być pożegnaniem, a mianem „ping-ponga” określa się kogoś, kto jest niskiego wzrostu. Za to wiem dobrze, co to znaczy „kseroboj”, „dostać bana na kompa” i „zamulać”. A ty nie wiesz? Masz errora? To idź na sanki, bo robisz trzodę!

    Totalnie wypasiony i wyczesany
    „Grubo. Totalny słownik najmłodszej polszczyzny” zawiera wiele materiałów zebranych wcześniej w dwóch uzupełniających się tomach: „Wypasionym…” i „Wyczesanym słowniku najmłodszej polszczyzny”. Spora część książki to jednak teksty zupełnie nowe, zgromadzone przez ostatnie dwa lata. Od razu trzeba powiedzieć, że określenie „słownik” jest trochę na wyrost, bo choć w tomie panuje porządek alfabetyczny, to hasła mają raczej charakter felietonowo-gawędziarski.

    Ale na tym właśnie polega siła tego „słownika”. Bo przecież najmłodsza polszczyzna to zjawisko w ciągłym ruchu, z trudem poddające się naukowemu opisowi. Zamiast systematyzować, lepiej więc opowiedzieć, podać wyrazisty przykład, ubarwić anegdotą. A jednak z lektury całości nasuwają się pewne wnioski, które mogą być interesujące nie tylko dla językoznawców, ale także np. dla wychowawców.

    Po pierwsze: jeszcze nigdy w historii polszczyzny język młodych ludzi nie był tak oddalony od języka dorosłych. Przeciętny dorosły miałby wyraźne problemy ze zrozumieniem sporej części wpisów zamieszczanych na młodzieżowych blogach. Ba, dobrze, jeśli w ogóle wie, czym jest blog! Oczywiście, rozwój technologii zawsze był źródłem nowych wyrazów, jednak powszechny dostęp do komputera i Internetu wywołał w języku prawdziwą rewolucję. Innymi słowy: kto nie siedzi w sieci, ten z góry skazany jest na bycie „lamusem”, czyli człowiekiem, który nie nadąża za najnowszymi trendami. Nie wie, o co chodzi, a więc nie czai bazy, nie kmini, nie kuma (choć to ostatnie słowo jest już podobno bardzo przestarzałe). Po prostu – „nie zdanża”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół