Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Opaleni

Czy klęczenie w ciszy przed maleńkim kawałkiem chleba może odmienić życie?

Tłum rusza przez kolorowe ulice za kawałkiem chleba. To najpopularniejsza nad Wisłą forma publicznego wyrażenia żywej wiary w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Zazwyczaj, opisując święto Bożego Ciała, media cytują historie spektakularnych cudów eucharystycznych. Na hostii pojawia się krew, opłatek zamienia się w ciało. Na co dzień zdarzają się jednak tysiące innych cudów. Niewidocznych, ukrytych. Ludzie „tracą czas” przed Najświętszym Sakramentem, a potem wychodzą z adoracji przemienieni.

Spalam się – mówi Jezus
– Czego doświadczam w czasie adoracji? Otrzymuję pomoc w tym, co trudne, czego się boję, przed czym uciekam – opowiada Sylwester Szefer pracujący na co dzień w TVP Historia. – Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, znajdziemy odpowiedź, pocieszenie, poczujemy miłość, której może nam zabrakło w dzieciństwie. Adoracja jest oczywistą postawą człowieka, który odkrywa, że jest ukochanym dzieckiem Boga. Jest odpowiedzią miłości na Miłość. Wystarczy, że zabiegany człowiek, któremu notorycznie brakuje czasu, zatrzyma się w kościele z Najświętszym Sakramentem i ma wszystko natychmiast i za darmo. Bez biletów wstępu mamy bezpośredni dostęp do samego Boga. Bardzo poruszają mnie słowa, które sam Jezus wypowiedział do św. Małgorzaty Marii w Parayle-Monial: „Tak bardzo płonę pragnieniem bycia kochanym przez ludzi w Najświętszym Sakramencie, że to pragnienie Mnie spala; a nie znajduję nikogo, kto starałby się je zaspokoić”.

Pierwsze z tych objawień miało miejsce 27 grudnia 1673 r. Jezus ukazał się zdumionej siostrze Małgorzacie Marii podczas adoracji. Odsłonił przed skromną zakonnicą tajemnice swego serca: „Moje Boskie Serce goreje tak wielką miłością ku ludziom, że nie może już powstrzymać w sobie płomieni tej gorącej miłości. Musi je rozlać za twoim pośrednictwem i ukazać się ludziom, by ich ubogacić drogocennymi skarbami”. – Adoracja Najświętszego Sakramentu to jeden z najważniejszych punktów w moim kalendarzu. Przynajmniej pół godziny w tygodniu adoruję Pana Jezusa – opowiada perkusista Skaldów Jan Budziaszek. – Przeważnie jednak nie proszę o nic. Staram się słuchać. Takiej praktyki nauczyłem się od Matki Teresy z Kalkuty. Kiedy nie wiesz, jaką decyzję masz podjąć, spędź noc przed Najświętszym Sakramentem. Rano podejmiesz właściwą, chociaż nie zawsze po ludzku będzie wydawała się dobra – nauczała. Praktykuję adorację, ponieważ nie zdarzyło się jeszcze, żeby nie spłynęła na mnie jakaś wiadomość, która jest mi potrzebna w tym momencie. Budziaszek zainicjował największy na świecie koncert uwielbieniowy „Jednego serca”. W święto Bożego Ciała w Rzeszowie modli się na nim nawet trzydzieści tysięcy ludzi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Reklama