• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie jestem specem od Pana Boga

    O sumieniu kapłana z kapucynem, o. Piotrem Jordanem Śliwińskim, rozmawia Marcin Jakimowicz

    |

    GN 13/2007

    dodane 02.04.2007 14:40

    WIELKI POST 2007 - KATECHEZA VII Jeśli ktoś mnie skrytykuje i powie: Ojcze, zawaliłeś, to nie jest to przecież atak na Kościół– mówi o. Jordan

    Marcin Jakimowicz: Porozmawiajmy o sumieniu kapłana. Czy różni się ono od sumienia hydraulika, czy nauczyciela?
    o. Piotr Jordan Śliwiński: – Nie. Sumienie to nie są serdelki. Nie można porównywać jednego sumienia z drugim, powiedzieć, że jedno jest lepsze, drugie liche. Sumienie kapłana jest o tyle inne, że ksiądz po latach formacji powinien mieć większą wrażliwość na to, co jest grzechem, a co nie. Choć to doświadczenie może też grozić racjonalizacją: można wszystko wytłumaczyć, wyjaśnić, budować teorie. A to pułapka.

    Czy nie rodzi się wtedy w kapłanie poczucie, że złapał Pana Boga za nogi?
    – Myślę, że sporo zależy od uczciwości: czy głosząc kazanie, wiem, że nie mówię tylko do innych, ale przede wszystkim do siebie? Czy mówiąc z ambony „nawróćcie się”, myślę o tym, czy sam się nawróciłem? Czy mówiąc o spowiedzi wielkanocnej, przypominam sobie, jak sam klęczałem ostatnio u kratek konfesjonału? Jeśli tak, to ja nie będę sądził ludzi. Będę szedł razem z nimi. Często nasza posługa rodzi prawdziwe wzruszenia. Spotykam brata, który mi mówi: Słuchaj, czuję się taki malutki. Spotkałem takiego penitenta, że poczułem, że to ja muszę się nawracać.

    Psalm mówi: błogosławieni, którzy szukają. Nie ci, którzy znaleźli. Ci, którzy szukają, zmagają się, są w drodze. Rzadko słychać, by jakiś ksiądz powiedział: Szukam Jezusa, chciałbym Go znaleźć, nie wiem, jak wygląda Pan Bóg.
    – Ja w pewnym momencie zacząłem błogosławić mojego prowincjała, że mnie wysłał do Rzymu na studia filozoficzne, a nie teologiczne. Czemu? Bo niektórzy moi koledzy podchodzili z miną znawców i krytykowali: ten lekcjonarz powinien być inny, liturgia zmieniona, Bóg jest taki i taki. Bałem się tego. Nigdy nie czułem się specjalistą od Pana Boga. Mogę być tylko – jak napisał Jan Paweł II w liście do kapłanów – „starszym bratem”.

    Słuchając kazań, można odnieść wrażenie, że to słowa tych, którzy spotkali Pana Boga, do tych, którzy nie mieli jeszcze takiej okazji. Gdy Benedykt XVI był w Birkenau, nie mówił: Bóg tu był, Boga nie było. On pokornie pytał… Czy kapłan, zamiast żonglować przykładami, nie powinien pytać: Panie, gdzie jesteś?
    – W pewnym momencie nie można już przekazywać doktryny, bawić się w nauczyciela matematyki i przekonywać, że 2+2=4. Są pewne zasady. Pan Jezus powiedział to i to, więc teraz sprawdzian: wyciągamy karteczki. Odpytamy i wyprodukujemy dobrego chrześcijanina. Nie. Reguły to pomoc, aby nie zbłądzić. Jeżeli sam idę, jak potrafię, za Jezusem, to tym się dzielę,

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół