• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Boży solisto, graj!

    O singlach Pana Jezusa i singlach współczesnych z socjolog Małgorzatą Bilską rozmawia Agata Puścikowska.

    |

    GN 26/2009

    dodane 26.06.2009 13:15

    Agata Puścikowska: Kto to jest „singiel”?

    Małgorzata Bilska: – Po 1989 roku termin ten coraz częściej zaczął się pojawiać w polskim dyskursie publicznym. Osoby „pojedyncze” zawsze były wśród nas, choć nie stanowiły tak licznej grupy społecznej. W powszechnym odczuciu bycie singlem oznacza nie tylko życie bez pary, lecz również styl życia. Stereotypowy singiel nie założył rodziny, gdyż ma inną hierarchię wartości. Wybrał duże pieniądze, karierę, przyjemności i swobodę. Socjologowie widzą ten problem inaczej. Singlami są osoby „pojedyncze”, a więc te, które nie wstąpiły w związek małżeński, rozwiedzione i owdowiałe. W Polsce jest ok. 5 mln singli – ich liczba rośnie. Singiel nie musi być wygodnym hedonistą, który występuje przeciwko wspólnotom (rodzina, naród, Kościół). Single mają różne systemy wartości, są wśród nich chrześcijanie. Różne są też przyczyny singlowania. Single „z wyboru” stanowią nikły procent populacji. Większość żyje sama, bo – z wielu powodów – musi. Często samotność, która ich boli, jest konsekwencją innych wyborów, w tym odkładania małżeństwa na później.

    Można im pomóc?
    – Można sprawić, by nie czuli się osamotnieni. Ucieczka w świat rozrywek to pokusa, której można zapobiec... Warto diagnozować przyczyny, dla których „pojedynczych” (bo ten termin wolę) jest coraz więcej. Na wzrost liczby singli mają wpływ procesy społeczne, brak poczucia bezpieczeństwa. Warto uświadamiać młodym, że odkładanie „na potem” założenia rodziny ma konsekwencje. Dobra praca, kolejne studia, wyjazdy itp., chociaż same w sobie pozytywne, mogą spowodować utratę czegoś istotnego. Po przekroczeniu 25, a potem 30 lat, będzie coraz trudniej znaleźć wolnych partnerów. Pula potencjalnych kandydatów maleje, rosną nasze oczekiwania. Osoby, które decydują się najpierw postawić na rozwój osobisty, a potem dopiero zająć się rodziną, nie mogą myśleć, że „jakoś to będzie”…

    ...i przyjedzie rycerz na białym rumaku...
    – ...albo rycerzowa. Bo nie tylko kobiety żyją w kulcie miłości romantycznej. Dominującymi wartościami w społeczeństwie ponowoczesnym są: autentyczność, intymność, ekspresja. Mamy rozbudzone pragnienie miłości, lecz zbyt mało doświadczeń autentycznych, bliskich relacji. W Polsce rozwodzi się mniej więcej jedna trzecia par, na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych – około połowy. Kultura masowa gloryfikuje miłość gwałtowną, namiętną, pełną ekspresji, z obowiązkowym happy endem. Tymczasem szalone uczucie trwa chwilkę, trudno na nim budować fundamenty rodziny. Problemem jest też kryzys męskości: współcześni mężczyźni gubią się, gdy muszą spełniać wymagania kobiet. Teraz kobiety chcą mieć męża – partnera: opiekuńczego, stanowczego, ale też wrażliwego na ich potrzeby.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół