• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Z każdym się dogada

    Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 10/2007

    dodane 07.03.2007 21:21

    Bp Kazimierz Nycz nagabywany przez dziennikarzy przed pielgrzymką do Ziemi Świętej o to, kto zostanie metropolitą stołecznej archidiecezji, poradził im z humorem, aby zażyli jakieś krople na uspokojenie, bo strasznie panikują.

    3 marca okazało się, że ich podekscytowanie było uzasadnione: Benedykt XVI mianował go arcybiskupem metropolitą warszawskim. Ksiądz proboszcz Grzegorz Then z Nowej Wsi, rodzinnej parafii bp. Nycza, przewidując jego karierę, życzył mu „dużo czerwieni”. – Nie każ mi się czerwienić – śmiał się obecny arcybiskup. Kiedy w archiwum redakcji „Gościa” koszalińskiego szukano do druku jego zdjęcia w piusce, nie znaleziono ani jednego. Chodzi w zwykłej sutannie, wyróżnia go tylko krzyż biskupi. – To człowiek skromny, mądry, otwarty – powtarzają ci, którzy zetknęli się z nim w Lublinie, Krakowie, Koszalinie.

    Ale najbardziej przeżywają jego nową nominację koszalinianie, którym duszpasterzował od 2004 r. – Od rana płaczą w słuchawkę, że stracili biskupa – mówi ks. Dariusz Jaślarz z redakcji koszalińskiego „Gościa”. Jego koledzy księża też, zamiast się cieszyć, robią się smutni: – Ceni każdego, pamięta o imieninach, rocznicach, pomaga rozwiązywać problemy. Będzie go nam brakować. Nawet z pielgrzymki do Ziemi Świętej wysyłał do wielu SMS-y z kolejnych miast. Dziennikarka koszalińskiej telewizji informuje, że biskup ma wyłączony telefon, ale przysłał do redakcji SMS-a: „Pozdrawiam z Jerozolimy”. Jego zawołanie biskupie brzmi Ex hominibus, pro hominibus, czyli „Z ludu i dla ludu”.

    Przewodnik kochający
    Urodził się 1 lutego 1950 roku w rodzinie rolniczej w Starej Wsi koło Oświęcimia. Święcenia przyjął 20 maja 1973 roku. Jego „idolami kapłańskimi” byli ks. Tadeusz Fedorowicz – duszpasterz z Lasek i ks. Józef Dowsilas – przedwojenny katecheta, który „niemoralizatorsko prawił do młodych”. To im był wierny, kiedy w 1977 r. wybrał katechetykę na KUL. Opublikował około stu artykułów z tej dziedziny. Powołując się na ks. Dowsilasa podkreślał, że wychowawcy muszą zmienić styl z autorytarnego na partnerski, a nauczyciel powinien być przewodnikiem, który kocha.

    W 1981 r., po doktoracie, rozpoczął pracę w kurii metropolitalnej w Krakowie jako wizytator katechetyczny i pracownik naukowy PAT. Nie chciał zrezygnować z duszpasterstwa, dlatego skorzystał z propozycji kolegi rocznikowego, ks. Mariana Podgórnego, który poprosił go o pomoc przy budowie kościoła na osiedlu Ogrody w Skawinie. Przeniósł się tam w sierpniu 1981 r. – Wtedy ks. Nycz mocno zaangażował się w duszpasterstwo. Katechizował kilka godzin tygodniowo, prowadził grupę studencką, spotkania z radą katechetyczną, pomagał przy budowie kościoła – wspomina ks. Podgórny. – Nie tworzył barier między sobą a uczniami – dodaje Piotr Ćwik, jego uczeń, obecnie dyrektor Zespołu Szkół Katolickich im Jana Pawła II w Skawinie. – Już wtedy objawiała się jego życzliwość i umiejętność nawiązywania bezpośredniego kontaktu z ludźmi – opowiada ks. Podgórny. – Dzięki niemu mogłem pojechać na urlop ze spokojną głową. W Skawinie ujawniły się też jego talenty organizatorskie. Umiał rozdzielić pracę i nadzorować jej wykonanie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół