• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kraków dwóch papieży

    Jarosław Dudała

    |

    GN 23/2006

    dodane 05.06.2006 10:33

    I Pielgrzymka Benedykta XVI w Polsce : Kraków-Błonia - Msza św. - 28 maja 2006 r., niedziela

    Urzędnikowi skarbowemu z niemieckiego Goerlitz trudno opanować wzruszenie. – To jest Polska! – mówi Rudiger Tempel drżącymze wzruszenia głosem.

    Dla wielu spotkanie na Błoniach rozpoczęło się... dzień wcześniej. Część uczestników młodzieżowego czuwania z Benedyktem XVI spędziło na placu deszczową noc. Ale co tam! – Trochę zmokliśmy, ale nie ma problemu. Chodzimy pieszo na pielgrzymki na Jasną Górę, więc deszcz nam nie straszny. A oglądać spotkanie w telewizji to nie to samo – mówi Teresa Budzik z Tarnowa. Niedaleko niej, z niemiecką flagą w garści i błyszczącymi od łez oczyma, stoi Rudiger Tempel. – Jestem pod wielkim wrażeniem całej atmosfery. Papież w Kościele zawsze jest autorytetem. Ale ten papież jest autorytetem także dlatego, że jest mądrym człowiekiem. Warto by było, żeby każdy zastanowił się nad tym, co on mówi – twierdzi urzędnik z Goerlitz.

    Głębia spowiedzi
    Ks. Władysław Kos z Chochołowa w haftowanej po góralsku stule wykorzystuje ostatnie chwile przed pojawieniem się Papieża, by spowiadać. – W tych spowiedziach jest głębia – przyznaje. Czy to się utrzyma? – To jest pytanie! – mówi zafrasowany, ale dodaje: – Po każdej pielgrzymce coś zostaje.
    Jego zdaniem, pielgrzymki Jana Pawła II bardziej przeżywaliśmy, ale Benedykta XVI bardziej słuchamy. – Robiłem sobie wyrzuty, że choć Jan Paweł II był moim profesorem, wyświęcił mnie i byłem jego księdzem, to nie czytałem wszystkiego, co napisał. Po jego śmierci postanowiłem to pogłębić. Czytam Ojca Świętego Benedykta, robię nawet notatki. Poznał się Jan Paweł II na Ratzingerze, wziął go do siebie i przygotował do tego, co jest teraz. Czym zachwycił świat i Kościół Jan Paweł II, to Ratzinger uzasadniał. A teraz Papież teolog dopełnia tego, co czynił Papież mistyk – twierdzi ksiądz z Chochołowa.

    Lunie czy nie lunie?
    Ołowiane niebo mruczy i wisi tuż nad głowami pielgrzymów, ale nie spada na nie ani jedna kropla deszczu.
    Zaczyna się poruszenie. Jest! Papież papamobilem wjeżdża między sektory, staje na ołtarzu. – Masz prawo do naszych serc. Nasz dom jest Twoim domem. Nasz Kościół jest Twoim Kościołem – wita go kard. Stanisław Dziwisz, a pielgrzymi potwierdzają te słowa owacją.

    Zamiast dzwonka na rozpoczęcie Mszy – hejnał mariacki. Wszyscy czekają na przemówienie Ojca Świętego. Mówi o Janie Pawle, jego miłości do Krakowa. – Kraków Karola Wojtyły i Jana Pawła II jest również moim Krakowem! – mówi Papież tym samym ciepłym tonem, którym na pogrzebie Jana Pawła II malował jego obraz, jak stoi w oknie domu Ojca, spogląda na nas i błogosławi.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół