• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na wielką wodę nie ma mocnych

    Jarosław Dudała, współpraca: Andrzej Kerner, Agata Combik

    |

    GN 21/2010

    dodane 27.05.2010 15:17

    Brutalna prawda jest taka: najtaniej byłoby nie bronić się przed powodziami. I nie odbudowywać zniszczonych domów. Ludzie musieliby się wyprowadzić z zagrożonych terenów. Ale takie rozwiązanie jest nierealne.

    Porównajmy powodzie z 1997 i 2010 r. Powódź sprzed 13 lat dotknęła głównie dolinę Odry. Tegoroczna wyrządziła więcej szkód w dolinie Wisły. I tak np. Wisła w Krakowie 13 lat temu osiągnęła poziom 870 cm. W tym roku było to aż 957 cm. W Warszawie wodowskazy pokazywały w 1997 roku poziom 646 cm. W tym roku było to 780 cm.

    Nie ma planu
    Ustawa Prawo wodne nałożyła obowiązek przygotowania ogólnopolskiego planu przeciwpowodziowego na powstały w 2006 r. Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Wcześniej jego zadania wykonywały: Departament Zasobów Wodnych Ministerstwa Środowiska oraz Biuro Gospodarki Wodnej. Niestety, w ostatnich 8 latach taki plan nie powstał – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. NIK skontrolowała ostatnio system ochrony przeciwpowodziowej w województwach: małopolskim i świętokrzyskim. – Kontrolerzy stwierdzili, że władze samorządowe nie mają ani rzetelnych danych o stanie technicznym budowli przeciwpowodziowych (wałów, rowów przydrożnych), ani szczegółowej wiedzy na temat obszarów zagrożonych zalaniem (nikt nie wie, ile to gospodarstw, ile upraw, ile dróg ani ile ludności). Powiaty i gminy mają jedynie niekompletne plany, które stanowią raczej materiał informacyjny niż prewencyjny.

    W efekcie odpowiedzialni za ochronę przeciwpowodziową koncentrują się na postępowaniu awaryjnym, zaniedbując: zapobieganie, ochronę oraz edukację – alarmuje NIK. Żaden z kontrolowanych przez nią powiatów nie otrzymał oceny pozytywnej. – Każda następna powódź może wywołać ogromne straty – ostrzegała jeszcze w marcu br. Najwyższa Izba Kontroli. Sumy, które rządy Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska planowały przeznaczyć na zabezpieczenia przeciwpowodziowe, były podobne. Jak powiedział były wiceminister rozwoju regionalnego w rządzie PiS Władysław Ortyl, w planach z 2007 roku na zabezpieczenia przeciwpowodziowe w całej Polsce przeznaczono ok. 1,6 mld euro (prawie 3 mld euro wraz z listą rezerwową). Suma wartości projektów z listy rządu Donalda Tuska to niespełna 1,5 mld euro.

    Odra kontra Odra
    Po powodzi 1997 roku większą uwagę osób odpowiedzialnych za ochronę Polski przed powodzią przykuwała Odra. W 2001 r. przyjęto ustawę, ustanawiającą wieloletni, przeciwpowodziowy Program dla Odry 2006 (w skrócie: Odra 2006). Do dziś nie zrealizowano dwóch ważnych jego elementów.
    Po pierwsze, nie powstał zbiornik retencyjny Racibórz Dolny, który miał być swego rodzaju zamknięciem górnej Odry i ochroną dla terenów położonych w jej dalszym biegu. – Miał być gotowy mniej więcej teraz. Kiedy powstanie? Nie wiadomo. Ale nie prędzej niż za 6–7 lat – przewiduje dr Szczegielniak. Jego zdaniem, przyczyną nie był brak pieniędzy, ale konflikt społeczny. Budowa nie ruszyła dotąd, bo mieszkańcy przeznaczonych do zalania Nieboczów nie chcieli wyprowadzić się z rodzinnej miejscowości.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół