• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ze Starej Wsi do miasta Warszawy

    Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 10/2007

    dodane 07.03.2007 21:27

    Tak na oko co trzeci mieszkaniec Starej Wsi nazywa się Nycz. Kazimierzów Nyczów też jest wielu. Dlatego w wiosce wielkie święto. Jeden z nich został arcybiskupem metropolitą warszawskim

    Tu jest najwięcej Nyczów, Marklów, Mynarskich – wylicza Jan Formas, sąsiad arcybiskupa. Mieszka przy Wspólnej, a arcybiskup przy Spacerowej. Rozmawiamy na cmentarzu przykościelnym, gdzie zaglądają przychodzący na Mszę w święto Kazimierza Królewicza. Dzień po nominacji ich rodaka, który dziś obchodzi imieniny. – Św. Kazimierz z dynastii Jagiellonów jest prawie współpatronem naszego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego – mówi proboszcz Grzegorz Then. – Jego wizerunek zdobi zasłonę obrazu Matki Bożej Starowiejskiej. Może stąd to tak popularne imię?

    – Gdzie jest grób rodziców arcybiskupa? – pytam. – Pęcinów? – zastanawia się Formas. – To taki przydomek, żeby miejscowi rozpoznali, który to Nycz – tłumaczy i schodzi w dół cmentarza. – Czy wziął się od pęcin końskich, czy od jazdy na targ do Będzina, nie wiadomo. – Tu leżą – pokazuje nam grób Walerii i Franciszka jakiś mężczyzna. – To najbliższy sąsiad arcybiskupa, mieszkał przy Spacerowej, 150 metrów od niego – przedstawia go mój przewodnik. – W podstawówce chodzili do jednej klasy i siedzieli w jednej ławce. – A jak się pan nazywa? – pytam jakby coś przeczuwając. – Kazimierz Nycz – słyszę odpowiedź. – A wujek arcybiskupa Kazimierz Nycz zginął pod Monte Casino – dodaje Formas.

    Pochyleni przez kościół
    Stara Wieś leży obok Wilamowic. A to teren, gdzie przetrwała specyficzna gwara z elementami starobawarskiego. Mówią, że mieszkają tam potomkowie Bawarczyków albo Flamandów, których sprowadził w XIII w. Leszek Otyły. Wioska znana jest w Polsce południowej z hodowli karpi. Kto ma dziurę, to zmienia ją w staw – żartują mieszkańcy. A ich karpie są tłuste, wypasione. Poza tym utrzymują się z rolnictwa. – Ale dziś z 280 koni został 1, a z 500 krów – 20 – mówi ks. proboszcz Grzegorz Then.

    – Po czym poznasz starowsiana? – pyta. – Bo jest krzywy od stania w swoim kościele. Kościół w Starej Wsi ma pochyloną podłogę. Na długości 30 metrów opada aż o półtora metra. To prawdziwy okaz drewnianej architektury średniowiecznej z XIV w., rozbudowany w XVI w. Prezbiterium pamięta początki wsi, która w średniowieczu nazywała się Wilamowice Antiqua. (Przedtem była tu świątynia pogańska, archeolodzy znaleźli ceramikę rzymską). Przetrwał najstarszy obraz Ukrzyżowania z XIV w. I też średniowieczne – Matki Bożej Starowiejskiej i Matki Bożej rozmawiającej z św. Katarzyną i św. Barbarą. Oba przemalowane w baroku, kryją pod warstwą farby nieznane, pierwotne twarze i postaci. – Tu się wszyscy nie zmieszczą na powitanie arcybiskupa – martwi się proboszcz. – Odprawimy Mszę pod 33-metrowym krzyżem misyjnym, niedaleko jego domu. Stamtąd rozciąga się piękny widok na krzyże w Trzech Lipkach i na Hrobaczej Łące. Razem tworzą taki trójkąt bermudzki.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół