• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nadzwyczajne ocalenie

    Andrzej Urbański

    |

    GN 23/2006

    dodane 05.06.2006 12:43

    – To była nadzwyczajna interwencja „z góry”. Nikt nie zginął, a zabytki wewnątrz świątyni zostały uratowane – mówili świadkowie pożaru kościoła św. Katarzyny w Gdańsku.

    W poniedziałek 22 maja w serwisach informacyjnych radia i telewizji pojawiła się dramatyczna wiadomość: „w Gdańsku płonie piękna, zabytkowa świątynia. Przyczyny pożaru nie są znane”. Na ekranach telewizorów zobaczyliśmy wysoki płomień buchający z kościelnego dachu.

    W akcji ratowania świątyni, najstarszego kościoła parafialnego na Starym Mieście, brało udział około 130 strażaków. – Akcja była bardzo trudna technicznie. W każdej chwili mogła runąć wieża, wówczas szanse na przeżycie znajdujących się wewnątrz strażaków byłyby zerowe – mówił dowodzący akcją komendant wojewódzki Pomorskiej Straży Pożarnej brygadier Andrzej Rószkowski.

    Każdy, kto przynajmniej raz odwiedził kościół św. Katarzyny nie mógł nie zauważyć, że zaraz przy głównym wejściu świątyni strzegą dwie kaplice: Matki Bożej Bołszowieckiej i św. Judy Tadeusza, umiejscowione dokładnie pod wieżą. To niewiarygodne, ale obie ocalały, są tylko nieco naruszone. A przecież w ciągu kilkunastu minut od momentu wydostania się ognia na zewnątrz spaliło się i zawaliło 4 tys. metrów kwadratowych dachu. Jak wytłumaczyć, że dachówki nad kaplicami Matki Bożej i św. Judy Tadeusza są zupełnie nietknięte, choć języki ognia wciskały się do wieży przez umiejscowione w pobliżu kaplic otwory wentylacyjne? – Dla mnie to, co zobaczyłam jest pewnym znakiem – mówi mieszkająca w Gdańsku od przeszło 40 lat Mieczysława Stroińska.

    Nie tylko Heweliusz
    Kościół ojców karmelitów słynie z wielu cennych dzieł sztuki. W świątyni znajdowały się m.in. obrazy Antona Möllera i Izaaka van den Blocka, a także barokowe epitafia i płyta nagrobna astronoma Jana Heweliusza z 1659 r. Żeby je uratować, do zadymionego i zalewanego wodą wnętrza świątyni podczas pożaru wchodzili nie tylko strażacy, ale także pracownicy Muzeum Historycznego Miasta Gdańska oraz karmelici.

    – Najcenniejsze dzieła sztuki zostały przeniesione do Ratusza i Muzeum Narodowego – mówi dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska Adam Koperkiewicz. Udało się uratować średniowieczny ołtarz cechu rzeźników, elementy odnawianej barokowej ambony, renesansową chrzcielnicę. Najcenniejszy obraz Antoniego Möllera „Ukrzyżowanie” trafił do Muzeum Narodowego. – Nie został uszkodzony, choć będzie musiał być poddany zabiegom konserwatorskim – dodaje Adam Koperkiewicz. Podczas ratowania uszkodzeniu uległa natomiast figura św. Jana, z tzw. łuku tęczy. Całkowicie popękał zdobiony żyrandol. Na szczęście udało się uratować wieżę kościoła, zwieńczoną barokowym hełmem autorstwa Jacoba van den Blocka. Znajdują się na niej zegary z kolekcji Muzeum Zegarów Wieżowych oraz słynny na cały świat carillon – urządzenie pozwalające grać melodie dzwonami wieżowymi.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół