• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Skazani na strajk?

    Jacek Dziedzina

    |

    GN 05/2008

    dodane 05.02.2008 12:37

    Coraz więcej górników z „Budryka” chce wrócić do pracy. Tymczasem zakład sypie się powoli z braku kompromisu i przedłużającej się okupacji.

    Zaczęło się od 7 postulatów. Główny dotyczył podniesienia średniej płacy pracowników „Budryka” do wysokości średniej w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, do której od stycznia należy kopalnia z Ornontowic. Od początku zachowanie Zarządu JSW sugerowało, że ten punkt jest nie do przyjęcia. Związki zawodowe, które nie popierają strajku, gotowe były podpisać porozumienie z 23 stycznia, dające realny wzrost płac w tym roku i stopniową ich standaryzację w najbliższych latach. Nie zgodzili się na to liderzy strajkujących i dwa dni później usztywnili swoje stanowisko, wracając do pierwotnych postulatów. – Wchodząc w strajk, trzeba wiedzieć, jak go zakończyć – mówi „Gościowi” Andrzej Powała, przewodniczący „Solidarności” KWK „Budryk”. – Na tym polega odpowiedzialność przewodniczącego związku zawodowego. A jeśli po 40 dniach strajku podnosi się poprzeczkę w żądaniach, to tylko potęguje się napięcie – twierdzi.

    Kompromis odrzucony
    W strajku biorą udział 3 związki zawodowe (na 9 działających na „Budryku”): „Kadra”, „Jedność” i „Sierpień ’80”. W mediach nieustannie występują ich liderzy: Grzegorz Bednarski, Wiesław Wójtowicz i Krzysztof Łabądź. Na konferencję prasową 24 stycznia pod bramę kopalni przyjeżdża tłum dziennikarzy wszystkich najważniejszych mediów. Panowie Bednarski i Łabądź czytają oświadczenia. – Od samego początku strajku Zarząd JSW nie podjął żadnych rozmów w celu podniesienia średniej płacy w KWK „Budryk”, nawet do płacy najniższej w JSW – mówi szef „Kadry”. Twierdzi, że władze spółki zaproponowały zamiast tego jednorazową wypłatę za 2007 rok, co nigdy nie było częścią sporu zbiorowego. Bednarski proponuje, żeby podwyżki były wypłacane ze środków wypracowanych przez pracowników w 2008 roku. I w takim kształcie jest gotowy podpisać porozumienie.

    Tego dnia rozmowy w Jastrzębiu skończyły się fiaskiem. Przyjechał na nie tylko jeden przedstawiciel komitetu strajkowego. Dzień później komitet oświadczył, że „ogranicza się w postulatach” do wcześniejszych żądań. Zdaniem szefa „S”, to nie było ograniczenie liczby postulatów, ale właśnie usztywnienie stanowiska. Twierdzi, że strajkujący zaprzepaścili szansę, jaką – jego zdaniem – było porozumienie z 23 stycznia. – Byłem zaskoczony i „Kadrą”, i „Sierpniem” – mówi Andrzej Powała. – Najpierw dali nam, „Solidarności”, zielone światło do wypracowania porozumienia, a potem zmienili zdanie – twierdzi szef „S”. Porozumienie z 23 stycznia dawało takie nadpłaty za 2007 rok: górnik na ścianie miałby dostać ok. 1550 zł netto, fachowiec ok. 1520 zł netto, pracownik przeróbki ok. 1325 zł netto. Dodatkowo, z tytułu nagród jubileuszowych, górnicy mieli otrzymać od 625 do 875 zł brutto, w zależności od przepracowanych lat. Natomiast w 2008 średnia płaca miałaby wzrosnąć do 5420 zł brutto, czyli o ok. 490 zł (10 proc. dynamiki wzrostu).

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół