• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ideologia prezerwatywy

    o. Dariusz Kowalczyk

    |

    GN 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Kościół uczy życia cnotliwego, z seksem ograniczonym do małżeństwa, a nie tego, że można żyć w sposób rozwiązły, byle bez prezerwatywy.

    Myślałem, że już nikt tych bzdur nie powtarza. Myliłem się. Od różnych znajomych dowiedziałem się, że w Polsce i za granicą zetknęli się z ich powtarzaniem. Chodzi o opinię, że z powodu Kościoła, a szczególnie nauczania Jana Pawła II i Benedykta XVI, wiele osób zaraziło się chorobą AIDS i zmarło. Nie mogły one bowiem użyć prezerwatywy, której Kościół zabrania. Snujący te opowieści wspominają z oburzeniem Benedykta XVI, który na pokładzie samolotu lecącego do Afryki stwierdził, że epidemii AIDS nie da się przezwyciężyć dystrybucją prezerwatyw, które nie tylko nie rozwiązują problemu, ale go zwiększają. Liberalno-lewicowe media rozdarły wówczas szaty, że z powodu nauczania papieża umiera wielu ludzi.

    A ja się pytam: katofobiczny cynizm czy ideologiczne ogłupienie? Przecież absurdem jest wyobrażanie sobie, że jakiś dziarski Afrykanin rusza w poszukiwaniu seksualnych przygód i oto już ma rozpocząć współżycie seksualne przy użyciu prezerwatywy, gdy przypomina sobie, że jest katolikiem, a Benedykt XVI mówił, że nie wolno jej używać; odbywa więc przygodny stosunek bez prezerwatywy, zaraża się AIDS, a po kilku latach umiera.

    Kościół uczy życia cnotliwego, z seksem ograniczonym do małżeństwa, a nie tego, że można żyć w sposób rozwiązły, byle bez prezerwatywy. Katolickie przesłanie jest logiczne: to mentalność użycia przy każdej okazji jest przyczyną rozprzestrzeniania się AIDS. Prezerwatywy nie są rozwiązaniem, bo tę mentalność tylko wzmacniają, nie zapewniając 100-procentowego bezpieczeństwa.

    Rozwiązaniem skutecznym jest uczenie ludzi wstrzemięźliwości i wierności małżeńskiej. Jeśli ktoś podejmuje rozwiązłe ryzykowne działania seksualne, to Kościół nie mówi mu, że najważniejsze, aby robił to bez użycia prezerwatywy. Wręcz przeciwnie! Benedykt XVI w książce „Światłość świata” stwierdza, że kiedy prezerwatywy używa prostytutka, to „może to stanowić pierwszy krok w kierunku moralizacji, pierwszy odruch odpowiedzialności, by rozwinąć nową świadomość faktu, że nie wszystko wolno i że nie można robić wszystkiego, na co ma się ochotę”. Stwierdzenie to nie jest przyzwoleniem na prezerwatywy, ale zauważeniem, że kiedy już ktoś grzeszy rozwiązłością, to lepiej, jeśli ogranicza jej skutki.

    Zarzucanie Kościołowi, że przyczynia się do śmierci ludzi na AIDS, to nonsens. Ale nie ma takiego nonsensu, który by nie miał swoich wyznawców.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    • Gość
      07.09.2017 01:04
      Sytuacja przywołana przez Benedykta XVI uwidacznia nam, jak owa kobieta zaczyna zdawać sobie sprawę - przynajmniej pośrednio - że czyni coś niewłaściwego względem samej siebie, ale w tym jeszcze momencie dodaje jednak kolejne zło do zła, czego nie można określić mianem: "lepiej". Ona jest w gorszej sytuacji jeszcze głębszego uwikłania w szatańską pułapkę - tak jak i syn marnotrawny był w coraz gorszej.
    • Gość
      07.09.2017 11:40
      Czyli w seksie małżeńskim (małżeństwo kościelne) można używać prezerwatywy?
    • Gość
      08.09.2017 16:18
      Szansa na zarażenie HIV od chorego partnera:
      - w przypadku współżycia heteroseksualnego: 0,1% (jeden na 1.000 przypadków).
      - w przypadku współżycia homoseksualnego: 50% (jeden na dwa przypadki).
      To są badania WHO, organizacji proaborcyjnej i libertyńskiej.
      Mimo to w szkole wciąż uczy się, że "HIV zarażamy się w drodze kontaktów seksualnych" (nie dodaje się, że "homoseksualnych").
      https://www.fphandbook.org/questions-and-answers-about-male-condoms
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      przewiń w dół