• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Doświadczenie życiowe

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 30/2017

    dodane 27.07.2017 00:00

    Zawetowanie przez prezydenta dwóch ustaw, które miały zreformować polskie sądownictwo, zmieniło sytuację polityczną.

    W trudnym położeniu znalazł się PiS, ale skomplikowała się też sytuacja opozycji, której zabrakło powodu do urządzania kolejnych demonstracji. Emocje zostały uspokojone, ale pozostał problem z reformą wymiaru sprawiedliwości. Bo co do tego, że sądy muszą inaczej działać, nikt nie ma wątpliwości. Czy prezydentowi uda się poprawić zawetowane ustawy i jednocześnie zrobić to w atmosferze spokoju społecznego? Wydaje się to bardzo trudne, ale trzeba mieć nadzieję, że możliwe. Bo każda głęboka zmiana, a taka jest potrzebna, będzie wywoływała silny opór. Z kolei zmiany kosmetyczne, mające pozór reformy, nikomu nie są potrzebne.

    O co tak naprawdę chodzi w reformie sądownictwa? O co toczy się tak zacięty spór? Czy tylko o to, by sędziowie byli kompetentni i uczciwi, tzn. znali przepisy i potrafili je stosować? O to również. Ale w tej reformie chodzi o coś o wiele ważniejszego. Batalia toczy się o sumienie sędziów, o ich życiowe doświadczenie. Warto sobie w tym miejscu przypomnieć, że sędziowie wydają wyroki na podstawie przepisów prawa i doświadczenia życiowego. Czyli w pracy sędziego liczy się wszystko to, co ma on w głowie, a nawet w sercu. Istotne jest, jak rozumie świat i co dla niego jest ważne. W przypadku prostych spraw wystarczy przepis. Za kradzież tysiąca złotych prawo przewiduje określoną karę. Ale już w przypadku np. spraw rozwodowych doświadczenie życiowe sędziego jest kluczowe. Sędzia, który szanuje małżeństwo, będzie się starał ratować rozpadający się związek. Inny, który ma odmienne doświadczenie życiowe, np. sam jest po rozwodzie i uważa taki obrót wypadków za co prawda bolesny, ale jednak normalny w naszych czasach, dużo łatwiej wyda decyzję o rozpadzie związku małżeńskiego. I jeden, i drugi będą kompetentnie poruszać się w ramach obowiązującego prawa, ale doświadczenie życiowe, które jest jednym z fundamentalnych kryteriów orzekania, może doprowadzić do odmiennych wyroków. W burzliwej dyskusji o koniecznych zmianach w sądownictwie kwestia doświadczenia życiowego sędziów w ogóle nie była podnoszona.

    Jeżeli w proponowanej reformie sądownictwa czegoś się bałem, to nie tego, że zagrożona zostanie sędziowska niezawisłość. Bardziej obawiam się o to, czy wśród sędziów, zarówno młodszych, jak i starszych, jest wystarczająco wielu o prawidłowo ukształtowanym sumieniu, z właściwym oglądem świata. I czy właśnie tacy będą pełnić ważne funkcje w wymiarze sprawiedliwości. Podałem przykład sprawy rozwodowej, ale można się posłużyć wieloma innymi. Dlaczego przez tyle lat nie zostały osądzone zbrodnie komunistyczne? Czy tylko z powodu ułomnego prawa? Nie. Z powodu tego, że wśród sędziów zabrakło takich, którym ogólny ogląd świata, doświadczenie życiowe podpowiadałyby, że osądzenie tych zbrodni jest ważne i konieczne. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      30.07.2017 17:34
      Doświadczenie życiowe? A ja myślę że jednak sąd powinien kierować się prawem a nie własnym doświadczeniem. Z resztą jakim doświadczeniem kierują się sędziowie sądów buskupich? Choćby ks. Stanisław Tymosz, sędzia w diecezji zamojsko- lubaczowskiej, któremu odebrano habilitacje za plagiat, usunięto z KUL‬u, sąd uznał go za winnego przestępstwa plagiat. I co? I jest sędzia w sądzie biskupim. No więc o czym mowa? Przecież plagiat to oszustwo i kradzież. I ksiądz który się tego dopuszcza jest sędzia w sądzie biskupim?
    • Gość
      31.07.2017 13:48
      To nie sąd jest od ratowania małżeństwa. Choć rozumiem punkt widzenia księdza. Tyle, że jak sąd nie udzieli rozwodu bo, sędzia jest katolikiem to już raczej nie jest to sąd świecki. Może to jednak księża powinni zająć się ratowaniem małżeństw a sądy orzekaniem zgodnie z prawem a nie z "sumieniem" sędziego. I to pokazuje różnice między prawem świeckim a kościelnym- sędzia sądu świeckiego powinien kierować się prawem i tylko prawem a nie własnym widzi mi się ( czy nazwiemy to sumieniem, czy doświadczeniem czy czymkolwiek innym). Ale to pokazuje dobrze o co chodzi księżom- prawo prawem, ale ważne żeby wyroki były katolickie. Tylko proszę o taką refleksję, na prawdę chcielibyście stanąć przed sądem wiedząc, że sędzia kieruje się nie prawem ale własnym doświadczeniem życiowym? I rozumiem, że ksiądz postuluje aby sędziom zakazać rozwodów czy wprost, że sędzia musi być katolikiem. Bo tylko wtedy owo "doświadczenie życiowe" sędziego jest prawidłowe, no przynajmniej według kościoła, tak?
    • Maluczki
      31.07.2017 17:51
      "Z kolei zmiany kosmetyczne, mające pozór reformy, nikomu nie są potrzebne." --------- Jak to nie są nikomu potrzebne? Właśnie o takie zmiany walczy totalitarna opozycja! Czy Prezydent też takich chce, to zobaczymy po dostarczeniu nowych ustaw, ale wszystko wskazuje na to, że też chce takich zmian.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół