• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ludzie z marginesu

    Edward Kabiesz Edward Kabiesz

    dodane 11.07.2017 11:57

    Serbowie w mediach i filmach o konflikcie w Kosowie przedstawiani są najczęściej jako agresorzy i kaci. „Enklawa” przedstawia drugą stronę medalu.

    Akcja filmu Gorana Radovanovicia dzieje się kilka lat po zakończeniu wojny w Kosowie, prawdopodobnie w 2004 roku. Chociaż „Enklawa” dotyka problemów ponadczasowych, rozgrywa się w konkretnym czasie i szczegółowo przedstawionych realiach jednej z małych serbskich społeczności, jakie ostały się w zdominowanym przez Albańczyków Kosowie. Bohaterem  filmu jest dziesięcioletni Nenad, który wraz z ojcem i dziadkiem mieszka w mikroskopijnej serbskiej enklawie otoczonej przez kosowskich Albańczyków. Zdaniem reżysera to film o „ludziach z marginesu”, o których świat zapomniał.

    Chłopiec, jego ojciec i dziadek są jedynymi Serbami, jacy pozostali w wiosce. Rodzina żyje w skrajnie nieprzyjaznych warunkach i chociaż nie dochodzi tu do większych aktów przemocy ze strony muzułmańskiej większości, zdajemy sobie sprawę, że wystarczy nawet drobny incydent, by cały ten pozorny spokój runął. Nenad chodzi do szkoły, ale musi go tam dowozić opancerzony transporter KFOR. Nie ma rówieśników, z którymi mógłby się zaprzyjaźnić. Są chłopcy w jego wieku, ale to albańscy Kosowianie, którzy dla zabawy obrzucają kamieniami KFOR-owski transporter. Próby nawiązania bliższego kontaktu prowadzą nieoczekiwanie do dramatycznych konsekwencji. 

    Reżyser jest Serbem i pokazuje wydarzenia z punktu widzenia serbskiego dziecka. Nie znaczy to jednak, że nie zachowuje obiektywizmu. Wprost przeciwnie. Nie idealizuje swoich rodaków ani nie demonizuje Albańczyków z Kosowa, lecz przedstawia tragizm sytuacji, w jakiej znaleźli się ci pierwsi. „Humanitarne” bombardowania NATO, które doprowadziły do podpisania porozumienia, sprawiły, że do Kosowa wracali wygnani stamtąd Albańczycy, którzy brali odwet, często krwawy, na mieszkających tam Serbach. Nie tylko ich wypędzali, ale niszczyli też ślady obecności serbskiej tradycji w Kosowie.   

    Letni repertuar nastawiony jest raczej na rozrywkę, ale warto zadać sobie trochę trudu i poszukać kina, w którym można „Enklawę” zobaczyć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • JAWA25
      11.07.2017 12:04
      „o których świat zapomniał” znów kolektywna odpowiedzialność
    • Gość
      13.07.2017 17:48
      Cóż... w niemieckich i angielskich mediach można sobie poczytać artykuły o tym, jak to dzięki "pokojowym" interwencjom Kosowo urosło do jednej z największych wylęgarni europejskiego terroryzmu islamskiego. To dziś państwo "upadłe", którym rządzą mafijne klany. U nas niewiele się o tym mówi, a szkoda, bo przykład Kosowa świetnie pokazuje, w jakim kierunku rozwija się kraj po opanowaniu go przez islamistów... I żeby nie było: absolutnie potępiam mordowanie ludności islamskiej w czasie wojny w byłej Jugosławii. Ps. czy Gość odniesie się jakoś do najnowszego artykułu o Spadaro SJ na temat rzekomego "ekumenizmu nienawiści" amerykańskich konserwatywnych katolików i ewangelików? Pytam, bo na forach wrze...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół