• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Karanie Boskie

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    |

    GN 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    Jeśli Bóg zło dopuszcza, to po to, żeby je móc odpuścić.

    Przy okazji 100. rocznicy objawień fatimskich objawiło się też sporo Bóg-macherów. Z ich internetowej twórczości wynika, że gdyby byli na miejscu Maryi, to o ile w ogóle by się objawiali, na pewno zrobiliby to lepiej. Najbardziej rozgniewał ich zawarty w fatimskim przesłaniu wątek kary. Nie pasuje to do prywatnej teologii Bóg-macherów, zgodnie z którą Bóg jest nami zachwycony jak PO antypolskimi rezolucjami UE, i wszystkich musi zabrać do nieba.

    Pod jednym z „fatimskich” tekstów na stronie gosc.pl ktoś ironizował na przykład tak: „Te okropne dzieci (1,2,3...latka) nie chciały się nawrócić i odpokutować i dlatego zginęły w piekle wojny, którą zesłał »Bóg«, bo nie posłuchaliśmy Marii”.

    To przykład często powracającej logiki, według której Pan Bóg, jeśli już musiałby zastosować karę, to powinien to robić metodą snajpera: z chirurgiczną precyzją ustrzelić łajdaka, tak, żeby inni nie mieli z tego powodu dyskomfortu. Bo karą Bożą byłoby przecież uśmiercenie wstrętnego delikwenta, prawda?

    Nieprawda. Bóg chce nawrócenia, chce, żeby człowiek nie zadał sam sobie śmierci najgorszej z możliwych, bo wiecznej. Dlatego pierwsza część tajemnic fatimskich to wizja piekła. Po co to? Żeby ludzi straszyć? No nie! To ostrzeganie przed tym, co naprawdę ludziom grozi, jeśli się nie nawrócą. To jest kara, którą ludzie sami sobie gotują, uparcie kpiąc z Bożego miłosierdzia. O piekle mówi zupełnie jasno sam Jezus i żadna „lajtowa teologia” tego nie zakryje.

    „Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło” – napisała św. Faustyna, która także w wizji odwiedziła potworne czeluście.

    Bez uznania tego, czym jest grzech i jak skutkuje, nie zrozumiemy, czemu Bóg dopuszcza takie rzeczy jak wojny światowe. Nie zrozumieją tego postchrześcijanie, którzy wierzą tylko w doczesność. Z takiej perspektywy rzeczywiście fizyczna śmierć wydaje się najgorszym, co człowieka może spotkać. My jednak wiemy, że śmierć fizyczna jest tylko ciasnym przejściem do lepszego świata. Gdy dla świata zabite dzieci są martwe, dla nas żyją w szczęściu nieosiągalnym na ziemi.

    Ale Bóg nie chciał koszmaru, przed którym ostrzegała Maryja. Gdy jednak ludzie nie chcieli Go posłuchać, pozwolił wypełznąć z serc ludzkich plugastwu, które tam było. To nie było gorsze niż w czasach pokoju – to było tylko bardziej widoczne. Ludzie zobaczyli, jacy naprawdę są, gdy odwracają się od Boga. Czy to gorsze od nieświadomości?

    I znowu Faustyna: „O Boże mój, nawet w karach, którymi dotykasz ziemię, widzę przepaść miłosierdzia Twojego, bo karząc nas tu na ziemi, uwalniasz nas od kary wiecznej”.

    Każda inna kara jest szczęśliwa, jeśli zapobiega wiecznej. Ale to trzeba wiedzieć, że wieczna istnieje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • JAWA25
      18.05.2017 18:50
      "Bóg-macherów" redaktor sam wymyślił to słownictwo? nawet pisane z małej litery wygląda na brak szacunku dla Imienia Bożego. Ale może zbyt wiele się domagam. Tradycyjnie już redaktor "wie" co "Bóg chciał", a dowodem są jakieś pozabiblijne "objawienia" (o tymże, że "objawienia" te nikogo nie obwiązują redaktor się ani zająknie).
      doceń 20
    • Gość
      18.05.2017 21:48
      Pan Bóg przemawia nie tylko przez Biblię, Jawo... A człowiek może się zawsze zamknąć albo otworzyć. Tu nie ma obowiązku, tylko miłość.
    • cedrik
      19.05.2017 17:02
      Odnosnie odsetka katolikow w Polsce, badzmy bardziej precyzyjni. Wedlug badania liczby "dominicantes" prowadzonych przez Kosciol co roku, widoczny jest bardzo lagodny, acz stabilny trend spadkowy. Katolikow (liczonych jako ludzie chodzacy do kosciola) ubywa w tempie okolo 0,5% rocznie. Obecnie jest to ponizej 40% spoleczenstwa (zrodlo: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dominicantes_i_communicantes_w_Polsce ). Tylko nalezy sobie zadac pytanie, czy samo chodzenie do kosciola wyczerpuje definicje "bycia katolikiem"? Moim zdaniem nie. Od tej sumy nalezaloby odjac osoby, ktore odrzucaja nauke Kosciola, np. w zakresie mieszkania ze soba bez slubu, antykoncepcji, eutanazji, masturbacji, malzenstw homo, katolickiej nauki socjalnej... tfu! znaczy sie spolecznej! itd. Nie mowie o katolikach ktorym zdarza sie zgrzeszyc, tylko o tych ktorzy z pelna stanowczoscia sa przekonani o tym ze Kosciol Katolicki nie ma w wielu kwestiach racji, ale mimo to do Kosciola chodza. Po czesci ze wzgledu na tradycje, presje spoleczna, poczucie przynaleznosci do wspolnoty itd. Mysle ze prawdziwych katolikow (ktorzy chodza do kosciola i zyja wedlug nauki Kosciola) jest moze ze 20%...
    • Cedrik
      20.05.2017 12:46
      Nie wiem w czym widzisz problem. Pan Kucharczak przytoczyl dane wedle ktorych 87% Polakow deklaruje sie jako katolicy (co ma sie nijak do rzeczywistego bycia katolikiem), zas 45% deklaruje uczestnictwo w niedzielnych mszach swietych. Zaapelowalem o wieksza dokladnosc i przytoczylem precyzyjniejsze dane publikowane przez sam Kosciol na podstawie liczenia wiernych: 40%, a nie 45%. To tyle jesli chodzi o doprecyzowanie danych. Moje dalsze dywagacje to juz tylko luzne domysly, bo jak zmierzyc ilosc "prawdziwych" katolikow? Mozna tylko szacowac.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół