• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Uwielbienie dla średnio zaawansowanych

    Marcin Jakimowicz Marcin Jakimowicz

    dodane 10.03.2017 08:57

    Nasze uwielbienie nie jest Bogu do niczego potrzebne. Nie dodaje Mu ani grama chwały. Jeśli przestaniemy Go wychwalać, zaczną to robić kamienie. Albo trzody.

    „W Jego pałacu wszystko woła: «chwała»”. Ps 29, 9

    Wiele razy słyszałem, że w czasie uwielbienia otwiera się nad nami Niebo. To nieprawda. Ono jest otwarte nieustannie. 24/7. Bóg nie spuszcza z nas oka.

    Kiedyś w czasie modlitwy Bóg dał nam obraz, że cała przyroda, cała natura na zewnątrz kościoła oddaje Mu chwałę. Drzewa, wiatr, zwierzęta, szczyty Tatr.

    Czytam Kantyk Trzech Młodzieńców – jeden z najpiękniejszych hymnów, który powstał na kartach Starego Testamentu. Trzej skazani przez Nabuchodonozora młodzieńcy wychwalają Boga w najbardziej absurdalnym miejscu, jakie możemy sobie wyobrazić. W piecu. Co mnie dotknęło? „Synowie ludzcy” są wymienieni na 26 miejscu tej wyliczanki (i to licząc zbitki „rosy i szrony”, czy „błyskawice i chmury” jako pojedyncze puzzle!). Tuż za… trzodami. Tak, drodzy Państwo, wyprzedzają nas trzody.

    „Chociaż nie potrzebujesz naszego uwielbienia, pobudzasz nas jednak swoją łaską, abyśmy Tobie składali dziękczynienie. Nasze hymny pochwalne niczego Tobie nie dodają, ale się przyczyniają do naszego zbawienia” – śpiewa kapłan w 4. prefacji zwykłej.

    Uwielbienie jest stylem życia, nie emocją, która towarzyszy graniu i śpiewaniu w czasie spotkania wspólnoty. Zazwyczaj jako wzór (taka charyzmatyczna miara skopiowana z Sèvres pod Paryżem) podaje się przykład króla Dawida, który rozebrał się i tańczył przed Arką. To prawda. Raz tańczył. Ale to nie jest cała prawda o jego uwielbieniu. Ile razy leżał na posadzce i płakał? Ile razy krzyczał: „Z głębokości wołam do ciebie?” I co? To nie było uwielbienie?

    – Często myślimy: „Co to znaczy oddać chwałę”? A chwała jest związana z nami! Bóg pokazał mi to, gdy czytałam słowa Ezechiela o Rydwanie Bożym – opowiada Maja Mroczkowska z „Głosu na Pustyni” – Opisane tam istoty żywe, serafiny miały koła, były prowadzone tak, jak je Duch prowadził, a Chwała Pańska, uwaga, spoczywała na nich i przemieszczała się wszędzie tam, gdzie one podążały. To znaczy że, gdy idę do Galerii Krakowskiej, Chwała Pańska przemieszcza się wraz ze mną. Moje ciało jest świątynią Ducha Świętego. We mnie jest Święte Świętych. Królestwo jest w nas.

    Na koniec Jan od Krzyża ze swej genialnej „Pieśni duchowej” (właśnie ukazało się nowe tłumaczenie tego mistycznego bestsellera!): „Nawet jeśli dusza doświadczałaby nadprzyrodzonego obcowania czy też poznania, to nie powinna przyjmować tego, co doznaje, za posiadanie czy też jasne i istotowe poznanie Boga. Nie oznacza to również, że ma Boga więcej lub że jest w Bogu bardziej, nawet gdyby tak miało być. A gdyby nawet wszystkich tych zmysłowych i duchowych łask zabrakło, a dusza pogrążyłaby się w oschłości, w mroku i osamotnieniu, nie powinna przez to sądzić, że wówczas bardziej jej Boga brakuje”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Anna Panna
      10.03.2017 23:05
      Aaaa, chyba rozumiem, o co chodzi - Kościół ma "oddać chwałę", czyli trzeba zabrać chwałę ze świątyni i "wynieść" ją na stadion, do hali sportowej, albo "megakościoła"? Tak, żeby już nie wróciła? Jeden z cytowanych przez Autora mikro-autorytecików głosi: "... gdy idę do Galerii Krakowskiej, Chwała Pańska przemieszcza się wraz ze mną. Moje ciało jest świątynią Ducha Świętego." Skoro tak, to pannica nie musi już w niedzielnej Mszy św. uczestniczyć, bo chwałę Bożą nosi ze sobą - i może sobie "uwielbiać", gdzie zechce. NIEDOCZEKANIE!
    • opopopop
      11.03.2017 17:34
      Pani Anno - dziękuję za mądry komentarz. Widzi Pani, proces pentekostalizacji Kościoła Katolickiego jest faktem. Problem w tym, że dzisiaj w Polsce Episkopat zupełnie nie dostrzega problemu, jaki z tym się wiąże. Każda rzecz promowana przez rozmaite wspólnoty i grupy charyzmatyczne jest bezkrytycznie przyjmowana i podciągana pod "nową ewangelizację". To co pisze Pan Jakimowicz dowodzi - z całym szacunkiem - totalnej ignorancji, nieznajomości teologii, doktryny i tradycji Kościoła Katolickiego. Jeśli w Kościele Katolickim coraz trudniej o możliwość uczestnictwa w Nieszporach (mimo, że intencją Vaticanum II było, by w kościołach znowu celebrowano z ludem Liturgię Godzin), za to jak grzyby po deszczu mnożą się "wieczory mocy i chwały" itp. (radosne pląsy w rytm gitar elektrycznych i bębnów, najczęściej - o zgrozo - przy wystawionym Najświętszym Sakramencie - kardynał Ratzinger pisał często o wspólnotach, które "celebrują same siebie", a nie misterium Boga Trójjedynego), to jest to symptom strasznego kryzysu i protestantyzacji Kościoła. To co pisze Pan Jakimowicz niestety przypomina nauczanie zborów zielonoświątkowych. Zgroza. Pozostaje się modlić do Najświętszej Panny Maryi. Właśnie w tej intencji odmawiam Officium Parvum Beatae Mariae Virginis.
    • Łukasz
      12.03.2017 08:14
      Cytat z artykułu: "Kiedyś w czasie modlitwy Bóg dał nam obraz, że cała przyroda, cała natura na zewnątrz kościoła oddaje Mu chwałę. Drzewa, wiatr, zwierzęta, szczyty Tatr." Panie Marcinie, cóż. Mocne. Zapytam wprost: czy zgodnie z nauczaniem Magisterium Kościoła (np. niedawny dokument Kongregacji Nauki Wiary "Iuvenescit Ecclesie" plus wiele innych tekstów o wysokiej randzie doktrynalnej) to jak mniemam prywatne, zbiorowe objawienie zostało poddane ocenie i weryfikacji przez Pasterzy Kościoła? Jeśli nie, a publicznie pisze Pan o tym, to może trzeba te informacje i wizje przekazać do oceny właściwemu biskupowi miejsca, gdzie wydarzenia miały miejsce?
    • opopopop
      12.03.2017 11:54
      Droga Pani Anno - tak, zgadzam się z Pani wypowiedzią. Ostatnio wnikliwie oglądałem stronę pewnej wspólnoty charyzmatycznej, która uważa się za katolicką i regularnie organizuje "wieczory chwały i mocy" w wielu parafiach pewnej diecezji. Odkryłem ze zgrozą, że w różnych świadectwach, materiałach, relacjach, mówi się o wszystkim, tylko nie o ... sakramentach Kościoła Katolickiego! Niedawno rozmawiałem z pewnymi osobami, które w ramach grupy odnowy w Duchu Świętym, tworzą tzw. diakonię modlitwy wstawienniczej. Te osoby przez godzinę udowadniały mi ... wyższość modlitwy wstawienniczej i spotkań o uzdrowienie nad... sakramentem pokuty i pojednania i - uwaga - ofiarą Mszy Świętej. To mnie naprawdę przeraziło, bo takie tezy są kompletnie nie do pogodzenia z doktryną katolicką. Nie wiem, czy Pani zna problematykę tzw. kursów Alfa. Czy ktoś dzisiaj w polskim Kościele sprawują nad owymi kursami pieczę duszpasterską? Na oficjalnej stronie kursu mamy np. porady, jakich zachowań należy unikać, by nie popsuć kursu. Jedną z porad jest to, by... nie mówić po katolicku. Proszę, kto nie wierzy: http://polska.alpha.org/reportaz/2015/12/6/3kjd4cm4a1hji05zhg6uwdc34hvyxk
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół