Paradoks grzechu

Paradoks grzechu

Wojciech Teister

Gdyby kobieta cudzołożna nie upadła tak nisko, prawdopodobnie przeszłaby obok Jezusa z obojętnością.

Bohaterka niedzielnej Ewangelii nie należała do grzecznych dziewczynek. Nie była typem prymuski w prowadzonej przez zakonnice szkółce, ani  odpowiednikiem przeciętnie zaangażowanej w życie parafialne oazowiczki. Żyła z dostarczania przyjemności spragnionym seksu mężczyznom, a jej reputacja szła o krok przed nią samą. Gdyby tak nie było, to zapewne żądny krwi (oficjalnie – sprawiedliwości) tłum nie przyciągnąłby jej do Jezusa z zamiarem ukamienowania. Pochwycono ją przecież na cudzołóstwie. Upadła na samo dno. Nie tylko grzeszyła, ale jeszcze dała się złapać.

Faryzeusze wyraźnie oczekiwali od Jezusa potwierdzenia: kamienujcie! Gdyby nie wydał na to zgody, zostałby oskarżony o podważenie prawa Mojżeszowego.

A Jezus, po chwili pisania na piasku, odpowiedział im ze spokojem: Kto z was jest bez grzechu, niech kamienuje.

Stanął w obronie sprzedajnej grzesznicy. I odtąd – od chwili, gdy jej spojrzenie spotkało na swej drodze przebaczające spojrzenie Jezusa – rozpoczęło się dla niej nowe życie.

Klęska stała się punktem zwrotnym w jej życiu.

„Każda historia nawrócenia, to historia błogosławionej porażki” – napisał C. S. Lewis w przedmowie do książki Joy Davidman „Smoke on the mountain”. Choć grzech jest klęską, to w pewnym sensie stwarza dla człowieka pewną szansę. O ile spotka wtedy przebaczające spojrzenie Jezusa. Być może gdyby kobieta z dzisiejszej Ewangelii nie upadła tak nisko, że zaciągnęli ją przed oblicze Jezusa, by zaraz potem ukamienować, przeszłaby obok Boga obojętnie. Jezus byłby wtedy dla niej jednym z wielu nauczycieli, jacy chodzili w tym czasie po Palestynie. Zobaczyłaby Go, może chwilę się zaciekawiła, po czym wróciłaby do swoich codziennych spraw. Ale, że grała w ekstraklasie rozpusty, to i jej losy potoczyły się inaczej. Stanęła na progu śmierci, a On wyciągnął do niej rękę i dał nowe życie.

Paradoks grzechu polega na tym, że gdy doświadczymy z cała siłą swojej nędzy, wtedy znacznie mocniej doceniamy przebaczenie i bezgraniczną miłość Boga.  

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 26 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Komantarz jest bardzo prosty: Ponieważ inaczej wina szczezłaby w piekle. Na zawsze.
Pozdrawiam Szczerą.
Michał Obrębski
Plusów: 0 nordynka 17.03.2016 09:07
W ogóle pominą.

Już to zrobili. W którymś poście wspomniałam o tym co śpiewamy w Wigilię Paschalną.
Plusów: 1 Szczera 16.03.2016 19:17
Niezalogowany użytkownik A jak w takim wypadku wielce oburzeni skomentują słowa śpiewane podczas Eucharystii każdej Wielkanocy: "Szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki odkupiciel"? Czekam na komentarze!

1. Pewna pochwała grzechu jest w artykule w zasadzie wszędzie, patrz tekst w reakcji Zastępcy Naczelnego.
2. "Przymuszanie" to nic innego jak prośba, w dodatku jest to pierwsza prośba, gdyż do nowych ludzi. Nie stosuje się do nich przykład jawnogrzesznicy.
3. O znajomej już mówiłem - miała szczęście, ale niech nie wraca do kasyna.
4. Zdanie kierownika duchowego potwierdza, że nie ma paradoksu grzechu, bo przyjdzie zapłacić rachunek.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał Obrębski

wszystkie komentarze >