• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Paradoks grzechu

    Wojciech Teister

    dodane 13.03.2016 23:00

    Gdyby kobieta cudzołożna nie upadła tak nisko, prawdopodobnie przeszłaby obok Jezusa z obojętnością.

    Bohaterka niedzielnej Ewangelii nie należała do grzecznych dziewczynek. Nie była typem prymuski w prowadzonej przez zakonnice szkółce, ani  odpowiednikiem przeciętnie zaangażowanej w życie parafialne oazowiczki. Żyła z dostarczania przyjemności spragnionym seksu mężczyznom, a jej reputacja szła o krok przed nią samą. Gdyby tak nie było, to zapewne żądny krwi (oficjalnie – sprawiedliwości) tłum nie przyciągnąłby jej do Jezusa z zamiarem ukamienowania. Pochwycono ją przecież na cudzołóstwie. Upadła na samo dno. Nie tylko grzeszyła, ale jeszcze dała się złapać.

    Faryzeusze wyraźnie oczekiwali od Jezusa potwierdzenia: kamienujcie! Gdyby nie wydał na to zgody, zostałby oskarżony o podważenie prawa Mojżeszowego.

    A Jezus, po chwili pisania na piasku, odpowiedział im ze spokojem: Kto z was jest bez grzechu, niech kamienuje.

    Stanął w obronie sprzedajnej grzesznicy. I odtąd – od chwili, gdy jej spojrzenie spotkało na swej drodze przebaczające spojrzenie Jezusa – rozpoczęło się dla niej nowe życie.

    Klęska stała się punktem zwrotnym w jej życiu.

    „Każda historia nawrócenia, to historia błogosławionej porażki” – napisał C. S. Lewis w przedmowie do książki Joy Davidman „Smoke on the mountain”. Choć grzech jest klęską, to w pewnym sensie stwarza dla człowieka pewną szansę. O ile spotka wtedy przebaczające spojrzenie Jezusa. Być może gdyby kobieta z dzisiejszej Ewangelii nie upadła tak nisko, że zaciągnęli ją przed oblicze Jezusa, by zaraz potem ukamienować, przeszłaby obok Boga obojętnie. Jezus byłby wtedy dla niej jednym z wielu nauczycieli, jacy chodzili w tym czasie po Palestynie. Zobaczyłaby Go, może chwilę się zaciekawiła, po czym wróciłaby do swoich codziennych spraw. Ale, że grała w ekstraklasie rozpusty, to i jej losy potoczyły się inaczej. Stanęła na progu śmierci, a On wyciągnął do niej rękę i dał nowe życie.

    Paradoks grzechu polega na tym, że gdy doświadczymy z cała siłą swojej nędzy, wtedy znacznie mocniej doceniamy przebaczenie i bezgraniczną miłość Boga.  

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • trzinaalli
      15.03.2016 10:50
      Określenie "przyłapano na cudzołóstwie" jest niejednoznaczne. Nie wiemy, czy owa kobieta była prostytutką, czy niewierną żoną, która miała tylko jednego kochanka.
    • nordynka
      16.03.2016 08:09
      http://krakow.gosc.pl/doc/3030200.Czlowiek-ktory-spotkal-milosierdzie
    • MichałObrębski
      16.03.2016 11:07
      Do: Nordynka
      Łaał! Nordynka wróciła! Czuję się zaszczycony. :)
      Tak jak z tego, że ktoś wygrał w kasynie wynika raczej nie to, że wygrywają w nim goście, ale to, że wygrywa w nim właściciel kasyna, tak z opowieści o jawnogrzesznicy, przypowieści o synu marnotrawnym itd. wynika nie chwała ich grzechów, ale ogromne szczęście tych ludzi, którzy byli "martwi a ożyli".
      Tak, niektóre osoby zewnątrzsterowne wymagają wstrząsu, by się ocknąć. Ale są tacy, którzy nie potrzebują ciosu pięścią, by zrozumieć. To nie z lekarstw wynika zdrowie, ale z odporności organizmu.
      (Oraz z rozsądku człowieka, który dba o nie.)
      Zaś co do "przymuszonych" do uczty, sęk właśnie w tym, że takich "przymuszonych"... nie ma.
      Chrystus nigdy nikogo do zbawienia nie zmusza. Jeżeli ktoś chce pójść do piekła, to pójdzie. Dlatego właśnie nie istnieje żaden "paradoks grzechu". Grzech prowadzi do życia tylko w parze z żalem, a zwłaszcza z nawróceniem.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Michał Obrębski
    • Szczera
      16.03.2016 19:17
      A jak w takim wypadku wielce oburzeni skomentują słowa śpiewane podczas Eucharystii każdej Wielkanocy: "Szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki odkupiciel"? Czekam na komentarze!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół