• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Imię nie do czczych rzeczy

    ks. Zbigniew Niemirski

    GN 09/2016 |

    dodane 27.02.2016 17:00

    Znajomość imienia w tradycji biblijnej to posiadanie wiedzy o istocie. Dlatego imię jest chronione. Podanie imienia oznacza odkrycie prawdy o jego posiadaczu.

    Zmiana imienia to znak, że ten, kto je zmienia, posiada władzę nad tą osobą. Na tym kulturowym tle nie dziwi, że Mojżesz dopytywał Tego, który objawił mu się w płonącym krzewie, kim jest. A Ten odparł: „JESTEM, KTÓRY JESTEM”. Bożą odpowiedź tworzą cztery spółgłoski – JHWH. Są rdzeniem czasownika „być”, „istnieć”. Pan Bóg, bo o tym opowiada Jego imię, jest Tym, którego istotą jest wiekuiste trwanie. Biblijni komentatorzy dodają jeszcze element pro-egzystencji, a więc „bycie dla”. Nie tyle „wiekuiście jestem”, bo to abstrakcja przekraczająca mentalność tamtych ludzi, co „jestem dla was, by was wyzwolić” – to objawia Pan Bóg w swym imieniu.

    Mojżesz wyprowadził swój lud z niewoli egipskiej. Na Synaju otrzymał prawo wyryte na kamiennych tablicach. Wśród zapisanych tam zasad była ta, by Bożego imienia nie wymawiać „do czczych rzeczy”. Jeszcze w dobie Starego Testamentu Izraelici przejęci tym zapisem, czytając publicznie podczas liturgicznych zgromadzeń święte księgi, milczeli i skłaniali głowę w tym miejscu, gdy w tekście pojawiało się imię Pana Boga. Pojawiła się w tej tradycji bardzo interesująca praktyka. Spółgłoski JHWH dopełniano samogłoskami słowa „adonaj”, które znaczy „pan”. I tak przez połączenie spółgłosek i samogłosek powstało określenie „jahowah”, dopiero w średniowieczu pisane jako Jehowa.

    Ten proces potwierdza Septuaginta, tłumaczenie hebrajskiej Biblii na język grecki, dokonane jeszcze w III/II w. przed Chr., gdzie hebrajskie JHWH zostało oddane przez „kyrios”, czyli „pan”. Kim dla współczesnych był Jezus z Nazaretu? Jego ziemska historia, o której wiedzieli wszyscy, wpisywała się w dzieje Mu współczesnych. Oni wiedzieli o masakrze Galilejczyków, której dokonał rzymski prokurator Piłat. Po miastach i wioskach opowiadano też sobie o niemal dwudziestu zabitych przy katastrofie wieży w Siloam. Czy te wieści i informacje o cudownych czynach Jezusa z Nazaretu można łączyć w jedno? Dla ówczesnych sensatów było to jedno. Ale dla ludzi, którzy szukali dalej i głębiej, to było coś zupełnie innego.

    Ci drudzy w Jezusie z Nazaretu dostrzegli Pana, poszli za Nim, bo On był wcieleniem JHWH. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    przewiń w dół