• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ostatni „król” Polski

    dodane 01.05.2014 00:00

    Kim papież był dla naszego kraju? Mężem opatrznościowym czy raczej mężem stanu? – zastanawiali się dwaj politycy i dominikanin.

    Na kilka dni przed kanonizacją polskiego papieża środowisko rocznika „Teologia Polityczna” zorganizowało spotkanie zatytułowane „Mąż opatrznościowy czy mąż stanu – teologia polityczna Jana Pawła II”. W namiocie na pl. Zamkowym m.in. o relacjach między władzą świecką i władzą duchową, pasterstwem duchowym i przywództwem politycznym rozmawiali Marek Jurek, Jarosław Gowin i o. Stanisław Tasiemski.

    Próbowali też odpowiedzieć na pytanie, czy Jana Pawła II możemy nazwać ostatnim królem Polski. – W jednym z rozdziałów encykliki „Centesimus annus” papież próbuje ukazać teologiczny wymiar nie tylko samej działalności politycznej, ale konkretnych wydarzeń politycznych łączących się z rokiem 1989 r. – podkreślał Marek Jurek. Według lidera Prawicy Rzeczpospolitej był to ewenement w praktyce urzędu nauczycielskiego Kościoła. Dominikanin o. Tasiemski zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o politykę, to próbowano manipulować papieżem. Sam ojciec święty momentami niemal krzyczał w obronie człowieka i wartości. Przypomniał wołanie w obronie życia w Kielcach i papieski krzyk na Sycylii, gdy mówił o mafii i jej zbrodniach. – Papież w centrum pontyfikatu postawił troskę zarówno o pojedynczego człowieka, jak i o ludzkie zbiorowości czy organizmy polityczne. Efektem były liczne pielgrzymki i przyjmowanie na audiencjach przedstawicieli różnych społeczności i wielu polityków – mówił o. Tasiemski. Były pracownik Radia Watykańskiego, a obecnie wiceszef KAI wspominał o konkretnych przejawach przywiązania papieża do ojczyzny i do narodu. – 1 sierpnia w Castel Gandolfo zawsze obecni byli państwo Półtawscy. Prof. Andrzej Półtawski walczył w powstaniu warszawskim. Był jeszcze ks. Tadeusz Styczeń. Obowiązkowym punktem było śpiewanie pieśni powstańczych – wspominał zakonnik. Były minister sprawiedliwości Jarosław Gowin stwierdził, że papież był mężem stanu, ale mimowolnie. – Jego działanie i nauczanie nie było działalnością polityczną, ale miało konsekwencje polityczne. A jego nauczanie społeczne szczególnie podkreśla istnienie politycznych konsekwencji wiary – tłumaczył Gowin, nazywając świętego papieża jednym z najwybitniejszych mężów stanu czasów nowożytnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół