• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Po kolei

    ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 18/2012

    dodane 02.05.2012 00:15

    Świeżo zatwierdzony lider SLD zapowiedział, że jego partia chce budować świeckie państwo, w którym „konstytucja jest zawsze ważniejsza niż Ewangelia”. Deklaracja Leszka Millera, jak przystało na lewicowego lidera, nie jest ani zaskakująca, ani odkrywcza.

    Co prawda nie siedzę w duszy szefa SLD, ale mam nieodparte wrażenie, że były premier sam nie wierzy w to, co mówi. Dlaczego przywołuję tak naprawdę marginalną wypowiedź szefa upadającej partii? Z powodu reakcji na deklarację. Otóż jednym trafi ona do przekonania, inni całkowicie ją odrzucą jako niezwykle szkodliwą dla obywateli, również niewierzących. Wszyscy natomiast, a przynajmniej – jak sądzę – zdecydowana większość zgodzi się z poglądem, że w demokratycznym państwie każdy polityk, więc również Leszek Miller, ma prawo głosić, że konstytucja musi być ważniejsza od Ewangelii. Jest politykiem i idzie po władzę, by urządzać państwo według własnego pomysłu. Takie jego prawo, którego również ja nie kwestionuję. W czym więc problem?

    Ano gdyby któryś polityk jasno zadeklarował, że dla niego wartością absolutną nie jest konstytucja, ale Ewangelia, podniósłby się wielki raban. To jasne, że konstytucja powinna być swego rodzaju świętością, ale nie absolutną. Bo Święty jest tylko Jeden. Najpierw jest się chrześcijaninem, a potem obywatelem. Ta hierarchia dobrze została odzwierciedlona w zawołaniu „Bóg, honor, ojczyzna”. Bóg słusznie postawiony został na pierwszym miejscu, a dopiero potem ojczyzna. Problem, o którym mówimy, ilustruje postawa ministra Gowina (rozmowa na s. 30–31). Wiele jego ostatnich działań zasługuje na pochwałę. Gowin zdecydowanie sprzeciwia się ratyfikacji przewrotnej i niebezpiecznej konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, jest wielkim przeciwnikiem zalegalizowania jednopłciowych związków partnerskich, opowiada się za wprowadzeniem klauzuli sumienia dla farmaceutów. Powołuje się przy tym – całkiem zresztą słusznie – na polską konstytucję.

    Argument z konstytucji jest oczywiście niezwykle cenny, ważny i powinien być podnoszony, ale ma jedną słabość. Gdyby w polskiej konstytucji nie było na przykład definicji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, to co pozostałoby na obronę przed związkami partnerskimi? Żadna konstytucja, nawet najdoskonalsza, nie może być zatem ostateczną instancją. Jeżeli w demokratycznym systemie ktoś ma prawo budować państwo laickie, to inny musi mieć prawo zabiegać o państwo oparte na Ewangelii. O przewadze zaś jednej lub drugiej opcji decydują wyborcy.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • komentarz
      02.05.2012 06:58
      Niech ks. Marek nie wyobraża sobie, że Ewangelie są ponadczasowe i uniwersalne, historia dowiodła tego, że tak nie jest.
      Nie może ona być jakimś nadrzędnych prawem dla tworzenia prawa ziemskiego. Dzięki historii, bardzo skomplikowanej, cywilizowane państwa stworzyły własne prawa (w tym Konstytucje), od Oświecenia, w tym prawo międzynarodowe, aby chronić intersy i swobodę wyborów każdego człowieka.
      Konstytucja w wolnym państwie jest stworzona z różnych gremiów, o różnym światopoglądzie, jest wpólnie opracowanym prawem podstawowym, tak aby żadna grupa obywateli nie była uprzywilejowana.
      Związki religijne, w tym Kościół, mają swobodę wypełniania swoich misji, ale w ramach tego prawa.
      W wolnych wyborach obywatele określają jak państwo ma funkcjonować i wybierają swoich przedstawicieli na jakich zasługują.
    • Abc
      02.05.2012 10:47
      Wreszcie ktoś jasno to powiedział. Kościół jest ważniejszy niż państwo i każdy kto jest wyznawcą Chrystusa musi to uznać. Najpierw wiara a potem drugorzędne sprawy jak ojczyzna itp. Oczywiście ludzie nie wierzący mają prawo uważać konstytucje czy inne ludzkie wymysły za wartości. Ale dla ludzi wierzących Wiara i Bóg musi być ponad patriotyzmem.
      doceń 11
    • morituri te salutant
      02.05.2012 22:55
      i po co tyle ściemniania o rzekomo nieposzlakowanych członkach Komisji Majątkowej? Jeżeli jeszcze wierzycie opowieściom ks. Mirosława P. to naprawdę brak słów: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,11652874,Jak_rolnik_spod_Gliwic_postawil_sie_rodzinie_miliardera.html

      "Najwyższy czas stanąć w prawdzie" - koniec cytatu.
      doceń 15
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół