• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Biblioteczka jak marzenie

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 36/2011

    dodane 08.09.2011 00:15

    Nie masz czasu na śledzenie nowości wydawniczych? Chcesz skompletować domowy księgozbiór albo podsunąć dziecku ciekawą lekturę? Teraz ktoś może to zrobić za ciebie

    Jak robić w pracy to, co się lubi? Jak przekuć pasję w biznes? Odpowiedź na te pytania znalazły dwie młode warszawianki. Sylwia Stano i Zofia Karaszewska wpadły na pomysł stworzenia firmy zajmującej się… doradztwem czytelniczym. Jak dotąd jedynej w Polsce.

    Niestandardowa baza danych

    – Książki są z nami od zawsze – opowiada Sylwia. – Już w liceum dzieliłyśmy się nawzajem lekturami, a na studiach zaczęłyśmy doradzać rodzinie i znajomym, co warto przeczytać. Teraz robimy to samo, tyle że dla większej liczby ludzi. Dzięki unijnemu wsparciu mogłyśmy założyć firmę.

    Są przyjaciółkami ze szkolnej ławki, razem przeżywały pierwsze miłości. Obie studiowały ten sam kierunek – polonistykę, choć w różnych miastach: Sylwia wyjechała do Krakowa, Zofia została w Warszawie. Cały czas jednak tworzyły książkową bazę danych, segregując lektury w niestandardowy sposób, np. pod kątem typu bohatera albo rodzaju zakończenia. Nie przypuszczały nawet, jak bardzo ta baza okaże się wkrótce przydatna.

     

    – Już na studiach obie zostałyśmy mamami – wspomina Zofia. – Zaczęłyśmy się wtedy zastanawiać, jak to zrobić, żeby połączyć opiekę nad dziećmi z obowiązkami zawodowymi i w dodatku pracować razem. Wtedy przyszedł nam do głowy pomysł na Bibliocreatio. Został on nagrodzony w programie Uniwersytetu Warszawskiego i Unii Europejskiej „Młodzi w biznesie”. No i jesteśmy – uśmiecha się młoda doradczyni.

    Firma mieści się na dziesiątym piętrze Orco Tower, jednego z najbardziej reprezentacyjnych wieżowców Warszawy. Jej siedziba to niewielki pokoik, którego znaczną część zajmuje stylowy regał z książkami. – Mamy tu trochę pozycji z ostatnich zleceń i taki przegląd różności, żeby nasi klienci wiedzieli, że mogą nam powierzyć każde zadanie związane z książką – tłumaczy Sylwia. Na półce można znaleźć Pismo Święte, oprawione w białą skórę, kolekcję kryminałów Agathy Christie i tomy wierszy. Jest też „zapełniacz” półek – przedmiot udający książkę, z pięknym grzbietem i pustym wnętrzem. – To nasz antywzór. Pokazuje, czym się nie zajmujemy – podkreśla Zofia.

    Pozytywny snobizm

    Najwięcej mają zleceń związanych z prezentami na ślub czy Komunię. – Ostatnio państwo młodzi zażyczyli sobie stworzenie biblioteczki, którą potem ofiarowali wychowankom domu dziecka w Julinie – opowiadają. – Innym razem dziadkowie chcieli skompletować dla wnuka kolekcję książek, które będą jego przewodniczkami przez całe życie. Był więc przekrój: od dziecięcych lektur po poważne, dorosłe pozycje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół