• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dzień szalonego franka

    PAP

    dodane 01.08.2011 20:27

    W oczekiwaniu na decyzje w sprawie planu oszczędnościowego w USA, w Polsce w poniedziałek drożał frank szwajcarski. Maksimum osiągnął przed 16.30, gdy płacono za niego rekordowe 3,62 zł. O 20.00 frank kosztował mniej - 3,59 zł.

    W niedzielę wieczorem prezydent USA Barack Obama ogłosił, że Demokraci i Republikanie porozumieli się w sprawie limitu zadłużenia USA. Porozumienie przewiduje m.in. podwyższenie limitu zadłużenia o kwotę wystarczającą, by nie trzeba go było podnosić ponownie za pół roku, jak tego chcieli wcześniej Republikanie. Suma ta, to około 3 biliony dolarów, co zapewnia możliwość zaciągania przez rząd nowych pożyczek do początku 2013 roku - a więc już po wyborach prezydenckich.

    O mniej więcej taką samą sumę zmniejszony byłby deficyt budżetu państwa, ale wyłącznie przez cięcia wydatków rządowych. Obama ustąpił tutaj Republikanom, którzy twardo nie zgadzali się na żadne podwyżki podatków.

    Porozumienie powinno zakończyć spór w sprawie pułapu długu, który toczy się od wielu tygodni. Plan zmniejszenia deficytu musi uchwalić do północy czasu amerykańskiego jeszcze Kongres i podpisać prezydent USA.

    W poniedziałek o 7.00 rano za szwajcarskiego franka płacono 3,49 zł, za dolara 2,77 zł, a za euro 3,98 zł. O 13.00 płacono za te waluty odpowiednio: 3,50 zł, 2,75 zł i i 3,99 zł. Dwie godziny później za franka płacono już ponad 3,53 zł, za dolara 2,76 zł, a za euro 3,98 zł. Ok. 16.30 frank był wart 3,62 zł, dolar 2,80 zł, a euro 4,00 zł.

    O 20.00 frank kosztował 3,59 zł, dolar 2,81 zł, a euro 4,00 zł.

    "Długie, weekendowe negocjacje, jak widać przyniosły w końcu skutek - prezydent Barack Obama przedstawił zarysy porozumienia, które zostało wynegocjowane z liderami Kongresu" - powiedział analityk DM BOŚ Marek Rogalski.

    Jak dodał, podniesienie limitu ma nastąpić w dwóch turach - najpierw o 900 mld dolarów, a później o 1,2 bln dolarów, co powinno wystarczyć do końca 2012 r. "Zabiegali o to Demokraci, którzy nie chcieli, aby kolejne debaty odbywały się w okresie kampanii prezydenckiej" - powiedział.

    "Plan nadal wymaga zatwierdzenia w obu izbach (...). Czekamy na wynik spotkania, jakie ma się odbyć w Waszyngtonie, podczas którego ustalone mają być szczegóły między Republikanami a Demokratami" - powiedział analityk TMS Brokers Przemysław Gerschmann.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół