• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ziemia Boga

    Barbara Andrijanić, polska dziennikarka mieszkająca w Chorwacji

    |

    GN 22/2011

    dodane 01.06.2011 15:37

    Legenda mówi, że kiedy Bóg rozdzielał ziemię ludziom, zapomniał o jednym człowieku. A ty kto jesteś? – zapytał. Jestem Chorwatem – odpowiedział człowiek. Hm, zamyślił się Bóg. Weź ten kawałek, który zostawiłem dla siebie. Do tego kraju właśnie przyjeżdża Benedykt XVI.

    Czy Chorwaci potrafią się odwdzięczyć za ten niebieski podarunek? Wydaje się, że tak. Bo i turyści nie mogą narzekać na brak gościnności (po czterech latach mieszkania w Zagrzebiu mogę to stwierdzić z całą pewnością), i o pobożności w Chorwacji dobrze świadczą watykańskie statystyki. Przed pielgrzymką Benedykta XVI do tego kraju ukazały się dane, według których prawie 90 proc. Chorwatów to katolicy. Co więcej, badania mówią, że w ciągu 8 lat liczba ta wzrosła o dwa punkty procentowe. Wiele osób, także ze środowisk kościelnych, uważa jednak, że te statystyki nie do końca odzwierciedlają rzeczywistość. Biskup pomocniczy archidiecezji zagrzebskiej Mijo Gorski, przewodniczący komitetu organizacyjnego papieskiej pielgrzymki do Chorwacji, twierdzi, że jednym z poważniejszych problemów, z jakimi spotyka się dziś jego ojczyzna, jest sekularyzacja.

    Wielki przyjaciel Chorwatów

    Statystyki mówią też o dużym zaufaniu do Kościoła. Chorwaci twierdzą, że nie byłoby tego zaufania, gdyby nie polski papież. Pamięć o nim jest tu obecna na każdym kroku: są jego książki, pomniki i „Barka”, która nawet w dziwnie brzmiącej chorwackiej wersji potrafiła na początku mojego pobytu tutaj ścisnąć mi gardło. Chorwaci pokochali Jana Pawła II jeszcze przed jego pierwszą pielgrzymką do ich kraju w 1994 roku za wsparcie, jakiego im udzielił w czasie wojny domowej, kiedy nieprzerwanie apelował o zaprzestanie ataku na jego „umiłowaną Chorwację”. Watykan był jednym z pierwszych państw, które uznało niezależność Chorwacji po rozpadzie Jugosławii 13 stycznia 1992 roku. W czasie swojego pontyfikatu polski papież odwiedził ten kraj aż trzy razy, w 1994, 1998 i 2003 roku. – Nikt tak jak bł. Jan Paweł II nie wpłynął na historię naszego narodu, szczególnie w kwestii odzyskiwania niepodległości i wychodzenia spod totalitarnego reżimu, tak jak to się stało w przypadku Polski – tłumaczy pomocniczy biskup zagrzebski Mijo Gorski.  W 1998 roku Chorwaci cieszyli się z ogłoszenia błogosławionym ukochanego kard. Alojzego Stepinaca, a ostatnie spotkanie z Papieżem Polakiem w 2003 roku było, zdaniem biskupa Gorskiego, „ukoronowaniem ogormnej miłości Jana Pawła II do Chorwacji”.

    Chorwaci chcą zmian

    Benedykt XVI przyjeżdża do Chorwacji w szczególnym momencie. Wciąż odczuwalne są tu skutki ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Mniej pieniędzy to mniej turystów, przedsiębiorcy ograniczają stanowiska pracy lub zwyczajnie plajtują. Kończący studia młodzi ludzie nie mogą znaleźć zatrudnienia, ceny rosną, a więc również utrzymanie rodzin staje się coraz trudniejsze. Pesymistyczne nastroje pogłębiła niedawna sprawa chorwackich generałów, skazanych przez Trybunał w Hadze na bardzo wysokie wyroki za zbrodnie na Serbach podczas bratobójczej wojny z 1992 roku. Ten proces na pewno zwiększył nieufność Chorwatów do struktur europejskich. Chorwaci nie ukrywają rozgoryczenia (większość z nich uważa, że generałowie są niewinni), a biskupi w oficjalnym zaproszeniu wiernych na spotkanie z papieżem piszą: „Podczas gdy nasza godność została urażona, papież chce nas umocnić w wierze”.

    Nie jest tajemnicą, że właśnie przez ten proces Chorwaci wciąż jeszcze nie są członkiem UE. Nie wszyscy zresztą za tym tęsknią. Dla jednych wejście do Unii łączy się ze strachem przed tym, że stracą to, co z takim trudem odbudowali po ostatniej wojnie, dla młodych to szansa na lepszą przyszłość i lepsze życie. Do tego dochodzą wewnętrzne problemy kraju: korupcja w rządzie (niedawno do więzienia trafił były premier Ivo Sanader), brak nowych polityków i idei, które mogłyby dać państwu nadzieję na konstruktywne zmiany. Zdaniem bp. Mijo Gorskiego, wciąż także wymagają wyjaśnienia zbrodnie wojenne jeszcze z czasów II wojny światowej, którymi do dziś próbuje się manipulować czy zakrywać prawdę o nich. – Ludzie potrzebują zmian, ponieważ czują, że tracą swoją godność, prawo do pracy i godnego wynagrodzenia – mówi biskup Gorski. – W sytuacji braku tego minimum rozpadają się rodziny, a w efekcie cierpi całe społeczeństwo. W takiej sytuacji obowiązkiem Kościoła jest głoszenie Ewangelii i szukanie natychmiastowych odpowiedzi na te wszystki problemy.

    W centrum rodzina

    W tych okolicznościach jasne jest, dlaczego Chorwatom tak bardzo zależało na papieskiej pielgrzymce. Taka wizyta ma nie tylko wymiar duszpasterski, ale i polityczny. – Jestem pewny, że spotkanie z Benedyktem XVI na nowo obudzi nadzieję i dumę naszego narodu – mówi bp Gorski. Tematem czwartej pielgrzymki papieża do Chorwacji stała się rodzina. W logo na tle krzyża są widoczni rodzice (mama jest w ciąży) i trójka dzieci, przed nimi Biblia i napis „Zajedno u Kristu” (Razem w Chrystusie) po chorwacku i w głagolicy, najstarszym chorwackim piśmie przyniesionym tu jeszcze przez Cyryla i Metodego. Papieska pielgrzymka została połączona z pierwszym narodowym spotkaniem rodzin. A tych jest coraz więcej i są coraz liczniejsze.

    Chorwacki baby boom

    Mądra polityka sprawiła, że Chorwatki chętniej rodzą dzieci, a przeciętna rodzina w tym kraju to model 2 plus 3. Chorwacka mama aż przez pół roku otrzymuje pełne wynagrodzenie, a przez drugie pół dużą jego część. Do tego dochodzą jednorazowe zapomogi, takie polskie becikowe. Lekarze potwierdzają: tak dobrze jeszcze nie było, a porodówki przeżywają istny baby boom. Państwo dba o ciało, Kościół nie zapomina o duchu. Bardzo aktywnie działają tu wspólnoty, zwłaszcza te dla rodzin. Pochodzący z tych kręgów ludzie stworzyli niedawno również nową prawicową partię HRAST, która jesienią po raz pierwszy będzie startować w wyborach do Saboru. – To może być trzecia opcja w polityce – twierdzi redaktor naczelny „Glasu Koncila” Ivan Miklenić. – Inna od tych, które do tej pory miały władzę, bo stawiająca na pierwszym miejscu dobro wspólne – dodaje. Zwykła chorwacka rodzina, jeśli tylko ma taką potrzebę i czas, może znaleźć dla siebie miejsce w Kościele. Ja  będę budować wspólnotę w mojej czteroosobowej rodzinie i cieszyć się, że ze swojego okna widzę szczyty Sljeme, bo kiedy zachodzi słońce, nie mam wątpliwości, że to naprawdę ziemia samego Boga

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • mika
      03.06.2011 17:00
      byłam w Chorwacji i wprost przeciwnie, uważam, że są bardzo niegościnni, chyba że ktoś ma DUŻO kasy i tę gościnność sobie kupi
      niemiło wspominam pobyt w Chorwacji :(
      za to Bośnia i Hercegowina oraz Czarnogóra - BAJKA! To są miejsca w które kiedyś wrócę :) (raczej omijając Chorwację)
    • Dareczek
      08.06.2011 12:28
      byłem w chorwacji i krajobraz jest faktycznie jakby to był kawałek raju

      przepięknie
      co do ludzi to mało miałem styczności w horwatami, ale ci z którymi miałem okazję przebywać byli supcio

      bośnia i chercegowina....
      tam cudny park narodowy z wodospadami

      w życiu nie widziałem nic piękniejszego
      wg. mnie same plusy i z chęcią powrócę tam jeśli będzie taka okazja
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół