Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Car Serbii siedzi

– Jestem generał Ratko Mladić. Niczego się nie bójcie, nikt wam krzywdy nie zrobi. Tak dowódca bośniackich Serbów mówił do muzułmańskich kobiet pod Srebrenicą. Kilka dni później ich mężowie, synowie i bracia zginęli od kul żołnierzy Mladicia.

To był lipiec 1995 roku. Wojna na Bałkanach, na oczach Europy i świata, już dawno przerodziła się w etniczną rzeź. Każda ze stron konfliktu po rozpadzie Jugosławii miała coś na sumieniu. Również bośniaccy Serbowie zamieszkujący część Bośni i Hercegowiny. Srebrenica stała się symbolem największego ludobójstwa po II wojnie światowej – około 8 tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców rozstrzelanych przez Serbów. To m.in. za to Międzynarodowy Trybunał ds. Zbrodni ścigał w byłej Jugosławii przywódcę bośniackich Serbów Radovana Karadżicia i bezpośredniego wykonawcę jego polityki czystek etnicznych gen. Ratko Mladicia. Pierwszy został aresztowany w 2008 roku. Mladić – w ubiegłym tygodniu, zaledwie 100 km od stolicy Serbii, Belgradu. To ostatni warunek, jaki w kwestii wojennej przeszłości musiała spełnić Serbia, żeby popchnąć do przodu negocjacje członkowskie z Unią Europejską. Tymczasem Mladić twierdzi, że z masakrą w Srebrenicy nie ma nic wspólnego. Dla wielu Serbów zresztą pozostaje bohaterem narodowym. W Belgradzie po aresztowaniu generała demonstrowało 10 tys. jego zwolenników.

Rzeźnik Bałkanów

Podobno jego córka Ana popełniła samobójstwo, gdy w 1994 roku, a więc jeszcze w czasie wojny, dowiedziała się o zbrodniach wojennych ojca. Usłyszała o nich dopiero w Moskwie, gdzie wyjechała na studia. Mladić miał ponoć wielokrotnie odwiedzać jej grób pod Belgradem. Musiał więc ukrywać się bardzo blisko stolicy, choć podejrzewano, że przebywa m.in. w Rumunii, Czarnogórze, a nawet w Chinach. Tymczasem zatrzymano go w domu kuzyna w Lazarevie, w autonomicznym obwodzie Wojwodina na północ od Belgradu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Reklama