• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Skok na kasę

    rozmowa z prof. Wojciechem Roszkowskim

    |

    GN 50/2005

    dodane 07.12.2005 08:54

    O unijnych pieniądzach, które Polska może zyskać i kto w tym nam przeszkadza, z prof. Wojciechem Roszkowskim rozmawia Sebastian Musioł

    Sebastian Musioł: Ile Polska wpłaca do wspólnej unijnej kasy?
    Wojciech Roszkowski: – Nasza składka wynosi w tej chwili około 1 procenta dochodu narodowego, tak jak wszystkich członków UE. Dla Polski jeden procent oznacza z grubsza 2,5 miliarda euro.

    Ile Polska dostaje z Unii?
    – Dostajemy więcej, niż wpłacamy. Z tym że to, co dostajemy, nie zależy tylko od Unii, ale również od naszej zdolności do realizacji planowanych projektów. Budżet UE jest budowany na zasadzie pułapów, które można wykorzystać albo nie.

    O jakich pieniądzach z Unii mówimy?
    – W latach 2004–2006 mamy szansę uzyskać nawet 13 miliardów euro. Łatwo policzyć, że to dwa razy tyle, ile wpłacimy w ciągu dwóch i pół roku członkostwa. Przy założeniu, że efektywność wybierania tych pieniędzy będzie powyżej 50 proc.

    Co się stanie z pieniędzmi niewykorzystanymi?
    – Niewykorzystane pieniądze wracają do krajów, które wpłaciły składkę. Każdy z krajów członkowskich dostaje zwrot proporcjonalnie do tego, ile wpłacił do wspólnego budżetu. Innymi słowy, jeśli nie wykorzystamy wszystkich pieniędzy, które Unia pozwala nam wydać, to one wrócą nie tylko do Polski, ale i do innych krajów. Z drugiej strony składka faktyczna może być niższa, bo wyniesie tyle, ile Unia rzeczywiście wydała.

    Skąd się biorą wobec tego obawy, czy jesteśmy płatnikami netto, czyli wpłacającymi więcej niż otrzymujemy?
    – Jeżeli porównujemy składkę i to, co dostajemy z Unii, to wychodzimy na plus. To, co otrzymujemy z Unii, dzieli się na kilka kategorii. Pierwszą stanowią – nazwijmy to w uproszczeniu – dopłaty do rolnictwa. Tych pieniędzy jest najwięcej. Dopłaty do polskiego rolnictwa są wielkością dosyć stałą. One nie podlegają liczeniu w odniesieniu do wspomnianych pułapów. Polska dostaje te pieniądze i koniec. Idą one niemal z automatu, wystarczy złożyć wniosek. Chyba że chłopi nie chcą i nie wypełnią formularzy. Już tutaj wykorzystanie funduszy jest bardzo wysokie. Właściwie dopłaty rolnicze wystarczą, by mówić o tym, że Polska dostaje więcej, niż wpłaca.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół