Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nadmiar jako znak Boga

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć... i więcej nic... C. K. Norwid

Wiersze powstają z bardzo różnych powodów. Ten powstał z zachwytu. Nosi tytuł „Plan maksimum” i został napisany tuż po przeczytaniu „Jezusa z Nazaretu” Benedykta XVI, kiedy jeszcze obrazy i całe zdania tej książki pulsowały mi w skroniach, podnosząc tętno – tętno zachwytu:

stać przed Nim z pustymi rękami
i wyciągać je ku Niemu
(nie z rękami, które gdy pochwycą to mocno trzymają, lecz z rękami,
które się otwierają, obdarowują, a tym samym są stale gotowe przyjąć)

nie wyć z wilkami,
ale cierpieć z powodu nieprawości.
Nie móc odwrócić nieszczęścia,
ale współcierpiąc, stanąć po stronie skazanych,
a tym samym – kochając w ten sposób –
stanąć po stronie Boga
pamiętać, że znakiem rozpoznawczym
Jego obecności jest nadmiar.
Mieć tylko Boga, czyli puste ręce

• • •
Nadmiar jest znakiem rozpoznawczym Boga, znakiem Jego aktywnej obecności w naszym świecie. Nadmiar to pojęcie kluczowe dla rozumienia wszystkich – bez jakiegokolwiek wyjątku – dzieł Boga. Bóg jest miłością i dlatego właśnie jest nadmiarem – uczy papież; wystarczy pomyśleć o rozpoznanej przez człowieka do tej pory w promilu, a w gruncie rzeczy niepojętej dla nas nadobfitości stworzenia – sięgającej w bezkres milionów lat, w przepastność galaktyk czy choćby pod powierzchnię oceanów. Nadmiar jest mową miłości, prawdziwie Boskim sposobem dawania, rozrzutnością Tego, który daje bez granic i zastrzeżeń, „szczodrze wylewając” łaskę (por. Ef 1,7-8), z której jesteśmy i która jest nadzieją naszego spełnienia. Przeznaczeni zostaliśmy wszak do przeobfitej szczęśliwości, niewyobrażalnej póki co w obecnym porządku rzeczy (ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało... jak wielkie rzeczy przygotował Bóg... 1 Kor 2,9), szczęśliwości, która bez miary wynagrodzi cierpienia i próby, z jakimi przychodzi nam się mierzyć w ciągu życia.

« 1 2 »
oceń artykuł