• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Diament w popiele

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 01/2007

    dodane 04.01.2007 13:03

    Na plan „Popiołu i diamentu” przyszedł w dżinsach i zielonej wojskowej kurtce. – To niemożliwe, żebyś w tym grał! Nikt tak się wtedy nie nosił! – protestował Wajda. – Albo mnie weźmiesz takiego, jaki jestem, albo ja w tym filmie nie zagram ...

    Reżyser poddał się.Być może właśnie autentyczność Cybulskiego, umiejętność niemal całkowitego utożsamienia się z bohaterami, których grał, jest przyczyną niegasnącej żywotności jego mitu. – Młodzież dostrzega jego rozdarcie, bezradność, szamotaninę. One nie straciły na aktualności.

    Także dzisiaj, w czasach nieustannej rywalizacji, żyjemy z podwiniętymi skrzydłami i tęsknimy za przyzwoitym, opartym na jasnych regułach, światem. Młodzi ludzie szukają autorytetów i natrafiają na kogoś, kto może sam autorytetem nie był, ale tak jak oni szukał. To ich pociąga w Cybulskim – twierdzi Krystyna Mitręga, polonistka, filmoznawca, kierownik artystyczny MDK „Południe” w Katowicach.

    Krew na białym prześcieradle
    Pani Krystyna od lat zaraża młodych swoją fascynacją aktorem. Pokazuje im „Popiół i diament”, zachęca do dyskusji. Co roku 8 stycznia około setki licealistów gromadzi się na uroczystościach upamiętniających rocznicę śmierci Cybulskiego. W tym roku gośćmi imprezy będą m.in. Tadeusz Sobolewski, Kazimierz Kutz i Marek Kobiela. Tradycją jest też spotkanie na cmentarzu przy ulicy Sienkiewicza w Katowicach, przy grobie, o którego odnowienie Krystyna Mitręga długo walczyła: – Przez lata było tam tylko pęknięte lastriko. Władze komunistyczne nie chciały się tym zająć, mówiły, że to sprawa rodziny.

    Aktora osobiście nie znała, pamięta jednak jego pogrzeb. – Widziałam tłum, który szczelnie wypełniał ulicę Powstańców. Wyglądało to jak wielka manifestacja – wspomina. Samym Cybulskim zafascynowała się jednak dopiero w latach studenckich, kiedy obejrzała „Popiół i diament”. – Książka niewątpliwie była skażona, ale Wajda, jako plastyk, potrafił komunikować się między wierszami – mówi pani Krystyna.

    – Scena, w której ranny Maciek Chełmicki przyciska do siebie białe prześcieradło, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mimo że film był czarno-biały, bezbłędnie odczytywaliśmy tę symbolikę: bieli i czerwieni. Cybulski, który grał metodą Stanisławskiego, identyfikował się z postacią Maćka. On zresztą swoją polskość podkreślał na każdym kroku.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół