• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • GN Gliwce - poleca

    Ks. Waldemar Packner - Nie chcę przegrać życia!

    |

    GN 15/2005

    dodane 06.04.2005 09:52

    Dramat prawie zawsze rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami. Czasem trwa długie lata, zanim ktoś przyjdzie z pomocą. O ile nie jest za późno. Każdego roku policja interweniuje w polskich domach około 100 tysięcy razy. Ofiar przemocy domowej jest rocznie ponad 130 tys. - głównie kobiet i dzieci do 13. roku życia.

    Sprawcami przemocy w rodzinie są prawie zawsze mężczyźni (96 proc.), będący pod wpływem alkoholu (85 proc.). Teresa, lat 28, dwoje dzieci: – Mój dramat zaczął się właściwie nazajutrz po ślubie i trwa dziewięć lat. Tylko jeden raz wyrwało się mężowi: wszystko przepiłem, a tobie zniszczyłem życie!

    Dlaczego wyszła za niego? Twierdzi, że on i jego rodzina sprytnie ukrywali przed nią to, że pije. Z randki odprowadzał ją do domu, a potem szedł do gospody. O tym, co dzieje się w jej życiu mało kto wiedział. – Gdy byłam posiniaczona, aby pokazać się ludziom, nakładałam na twarz tony fluidu – wspomina. Jej mąż twierdzi, że skoro nie bije jej codziennie, to jej nie maltretuje.

    W Zabrzu istnieje Zespół Interwencji Kryzysowej (ZIK), gdzie działa grupa psychoedukacjyjna dla kobiet, ofiar przemocy. Od kilku lat działa w Warszawie Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska linia”. Jej szefowa Renata Durda przyznaje, że 70 proc. telefonów pochodzi od kobiet, a w większości winowajcą domowej przemocy jest alkohol. – Jednak wzrasta liczba tzw. „trzeźwej przemocy”, spowodowanej biedą, bezrobociem, stresem, brakiem perspektyw na życie – wyjaśnia Durda. – To nie tak, że przemoc w rodzinie dotyka rodzin z marginesu społecznego. Coraz częściej pojawia się w domach, które uchodzą za porządne.

    Dręczone kobiety mówią, że przed przyjściem do ośrodka najtrudniej było im pokonać wstyd i strach. – Mąż wie, że chodzę na spotkania grupy psychoedukacyjnej dla kobiet, ofiar przemocy – mówi Teresa. - Oczywiście nie akceptuje tego. Ale nauczyłam się, że czasem trzeba postawić na swoim. Inaczej można przegrać życie. A ja tego nie chcę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół