• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kary dla małego łobuza

    Iza Paszkowska , polonistka, matka 4 dzieci

    |

    GN 40/2009

    dodane 06.10.2009 00:24

    Z naszym bystrym i inteligentnym dwulatkiem zaczęły się problemy. Ktoś w rodzinie zwrócił mi uwagę, że wychowuję małego łobuza i nie radzę sobie. Syn miał wczoraj atak złości, zepsuł zabawkę. Nie słuchał mnie.

    W rodzinie wzorem jest chłopczyk spokojny i ułożony. Nasz potrafi krzyczeć przy rodzinnym stole, by zwrócić na siebie uwagę. Nie stosuję kar cielesnych i raczej nie krzyczę. Staramy się wychowywać przez przykład, jesteśmy spokojni, szanujemy innych. Ubodło mnie to, że wychowuję łobuza, który kiedyś podniesie na nas rękę.
    Młoda mama


    Można tak sterować dwulatkiem, by osiągał sukcesy, by był chwalony, wciąż pozytywnie motywować, że da radę trzymać się obowiązujących w domu zasad. Proszę brać np. dwa pluszaki i odgrywać scenki, że jeden popełnia błędy syna (krzyczy, niszczy), a drugi go upomina, każe przez 2 minuty siedzieć na kocyku i nie pozwala wstawać. Potem nieznośny miś musi przeprosić i zawsze uzyskuje przebaczenie oraz jest zapewniony o miłości rodziny. Taka też może być kara dla syna, jeśli kolejny raz zachowa się wbrew umowie. Większe efekty uzyskuje się, gdy się dużo chwali i zapewnia dziecko, że da sobie z czymś radę. Na przykład: „jestem pewna, że dzisiaj przy stole zachowasz się tak, jakbyś miał 3 lata.

    Potem pójdziemy na spacer i zadasz mi wszystkie pytania oraz głośno pośpiewamy”. Możecie się umówić na jakiś znak, którym Pani przypomni mu umowę. Warto dawać dziecku poprzeczkę lekko powyżej jego możliwości. Napisała Pani, że syn jest bystry. Zresztą, jego zachowanie o tym świadczy. Należy dołożyć wielu starań, by syn teraz chłonął świat. Jeśli jest żywy, ruchliwy, to trzeba podporządkować mu rytm dnia i zapewnić mnóstwo ruchu. Wymyślać zabawy, które rozwiną różne zdolności. Rozrabiającego dwulatka najlepiej przytrzymać spokojnie, nigdy na niego nie krzyczeć, krótko powiedzieć mu, czego nie wolno robić. Zależnie od sytuacji można tłumaczyć, dlaczego czegoś nie wolno – np. nie krzycz, bo ktoś śpi, nie rzucaj, bo możesz uderzyć, nie psuj, bo głupotą jest niszczyć.

    Ale można podać tylko zasadę: „nie krzyczymy przy stole.” Jeśli syn coś niszczy w złości, to można mu wyznaczyć miejsce do rozładowania emocji. Nawet takie małe dziecko ma prawo być złe i może wyrzucić z siebie złość, uderzając na przykład w fotel, albo szybko pobiec do kąta i tam wykonać 10 podskoków. Należy też odróżnić nieposłuszeństwo od tak zwanego badania świata. Syn już wie, czego nie wolno, ale eksperymentuje, bada, co się stanie, jeśli przekroczy granicę. Dobrze, jeśli reakcja jest zawsze taka sama: spokojna uwaga, ostrzeżenie, krótka kara siedzenia na kocyku, przeprosiny. Dziecko, które chce zwrócić na siebie uwagę, gotowe jest na przyjęcia kary, byle być w centrum. Dlatego trzeba próbować poznać jego motywy, uczyć go nazywania własnych emocji, pragnień, umawiać się wcześniej, planować dzień, dbać o rytuały. W swoje dziecko trzeba wierzyć, opiniami na temat łobuza się nie przejmować, a nawet wziąć syna w obronę. Opisane przez Panią zachowania są typowe dla dziecka w wieku dwóch lat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół