• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zostawić wszystko?

    Iza Paszkowska , polonistka, matka 4 dzieci

    |

    GN 31/2008

    dodane 01.08.2008 07:03

    Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

    Nasza córka jest zakochana. Martwi nas, że tak bardzo wiąże się z chłopakiem, są wciąż razem, ona nie ma czasu porządnie zjeść. Tłumaczymy, by się tak nie angażowała, ma dopiero 16 lat. Proponujemy, by nie spotykali się codziennie i tylko do 21.00. Niestety, prosi o codzienne spotkania, które się prawie zawsze przeciągają. Mąż uważa, że już zbyt wiele nie możemy zrobić. Troszczymy się o nią i chcemy, by najpierw była nauka, szkoła, a potem miłość. Jesteśmy bardzo religijną rodziną, córka zaprasza nawet chłopaka na pielgrzymkę. On twierdzi, że trochę go jej religijność przeraża. Do niedawna miałam bardzo nerwową pracę, potem w domu odbijało się to na dzieciach. Wtedy córka wyprowadziła się do dziadków, bo ma tam spokój i warunki do nauki. Czy mam jeszcze jakoś reagować, czy zostawić wszystko?
    Nieco bezradna mama


    Moim zdaniem, powinni Państwo reagować. Nie można 16-letniego dziecka zostawić samemu sobie. Zresztą nawet w obliczu prawa jesteście Państwo za nią odpowiedzialni! Zauroczenia nie da się zaprogramować. Rodzice na ogół się martwią, bo albo uczucie przychodzi według nich za wcześnie, albo nie nadchodzi w ogóle. Na to jednak nie mamy wpływu. Można prawić nauki moralne, dawać różne propozycje. Ale 16-latki nie muszą być rozsądne. Wiadomo, że ta pierwsza miłość bywa totalnie ślepa, szalona, nielogiczna. Nie ma sensu radzić, tylko jasno ustalić, co wolno, a czego nie wolno. Córka ma chaos w głowie, bo z jednej strony radzi Pani, by spotykali się co drugi dzień, ale nie odmawia prośbie o codzienne spotkania, nie reaguje na spóźnienia. Trudno się dziwić, że córka to wykorzystuje. Gratuluję wychowania religijnego. Byłoby świetnie, gdyby młodzi poszli razem na pielgrzymkę. Może w konfrontacji z tą niezwykła atmosferą chłopak straciłby nieco blasku? A może córka przyciągnie go bliżej do Kościoła?
    Wasza sytuacja nie jest wcale taka zła. Dziecko wciąż Was pyta o pozwolenie, informuje, że wróci później. Mocny fundament wiary da z pewnością efekty, a zaproszenie chłopaka na pielgrzymkę to chęć wprowadzenia go w najważniejsze dla niej wartości.

    Nie martwiłabym się tym, że córka nie ma czasu zjeść. Natomiast byłoby mi bardzo przykro, że dziecko wyprowadza się z domu do dziadków. Myślę, że o tym, co było u Was złego, rozmawiałyście. Kontakt utrzymacie, gdy wróci do domu. Warunki mieszkaniowe nie są najważniejsze. Inaczej kiedyś możecie Państwo usłyszeć wiele przykrych słów od dziecka, które poza domem szukało warunków do życia. To jest temat, który należałoby poważnie omówić. Zaznaczam, że dziewczyny szczególnie mocno oddają się pierwszym zauroczeniom, gdy w domu nie czują się dobrze. Dziewczyna z problemowej rodziny szuka pociechy, akceptacji, czułości u pierwszego chłopaka.

    Skoro Wasza rodzina już jest zdrowa, to warto scalić rodzinę. Zdaję sobie sprawę, że to w praktyce może być bardzo trudne. Jednego jestem jednak pewna – nie wolno tej sprawy zostawić jej własnemu biegowi. 16-letnia córka nie musi być odpowiedzialna. To obowiązek rodziców, to oni muszą umieć coś przewidzieć i nie bać się słowa „nie”. Ale nie ma to polegać na zakazywaniu wszystkiego. To może być wspólne wypracowanie kompromisu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół