• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • O nas ...

    ks. Remigiusz Sobański, profesor prawa kanonicznego

    |

    GN 23/2006

    dodane 05.06.2006 12:11

    By mówić o Bogu, trzeba znać się też na sprawach ludzkich. Łatwo tu o pomylenie akcentów. Tym większe znaczenie mają słowa papieskie o roli kapłanów

    O Dziś o nas, księżach. Czytelników proszę o wybaczenie tego klerykalnego zacieśnienia zaimka „my”, a także o wyrozumiałość dla wyłamania się tym razem z obszaru tematycznego felietonów zamieszczanych od kilku lat na tym miejscu. Wyłamanie się zresztą tylko pozorne. Tematyka felietonów wyrasta z obserwacji życia społecznego, zajmujemy się tu dylematami naszej codziennej rzeczywistości, w której żyjemy. W tej rzeczywistości tkwią też duchowni, ich obecność zaznacza się (przynajmniej w Polsce) w sposób znaczący, nieraz kontrowersyjny.

    O tej aktywnej obecności duchownych w realiach społecznych mówił też we właściwy sobie jasny i zwięzły sposób Benedykt XVI 25 maja w archikatedrze warszawskiej. Powiedział, że kapłan ma w świecie być „świadkiem odwiecznej mądrości płynącej z objawienia Słowa”. To zaś wymaga odeń – przypomniał Papież – „dbania o jakość osobistej modlitwy oraz o dobrą formację teologiczną”. I bardzo ważne stwierdzenie: kapłan ma być „specjalistą od spotkania człowieka z Bogiem”, „ekspertem w dziedzinie życia duchowego”.

    Jakie to oczywiste, a przecież wymagające ciągłego przypominania. Kapłan „z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga”, pisał już w 67 r. autor Listu do Hebrajczyków. Kapłan specjalista od spraw ludzkich odnoszących się do Boga. Specjalista – a więc ułatwiający te spotkania, przygotowujący je, organizujący, a nie wyręczający – podobnie jak lekarz pomaga człowiekowi w zachowaniu zdrowia, a nie wyręcza go w trosce o nie. Podobnie jak lekarz nie musi być zdrowszy niż pacjent (choć kiepski byłby to lekarz, co nie dbałby o własne zdrowie), tak też kapłan niekoniecznie jest bardziej święty niż wierni, którym służy (aczkolwiek winien starać się o to), lecz ma umieć służyć im pomocą. A to wymaga – oprócz wspomnianej troski o własną jakość duchową – odpowiedniej formacji teologicznej. Właśnie specjalizacji.

    We wszystkich dziedzinach życia obserwujemy postępującą specjalizację, ale równocześnie też szerzące się dyletanctwo. Dotyczy to także nauk teologicznych, zwłaszcza że ze względu na kapłańskie zadania wspomagania człowieka w sprawach duchowych w jakże złożonym i skomplikowanym świecie, formacja teologiczna obejmuje zakres dość szeroki. By mówić o Bogu, trzeba znać się (też) na sprawach ludzkich. Łatwo tu o pomylenie akcentów. Tym większe znaczenie mają przypomnienia papieskie z 25 maja, zawsze ważkie, a zarazem jakże aktualne tu i teraz. Przemówienie skierowane do księży i przypominające im ich miejsce i zadania w świecie to przecież zarazem też charakterystyka współczesności. Papież „uderzył w sedno naszej rzeczywistości” – nie tylko klerykalnej ani nawet katolickiej, lecz polskiej. Warto będzie wracać do tego jego tekstu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół