• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Co na początku?

    o. Augustyn Pelanowski OSPPE

    |

    GN 01/2005

    dodane 03.01.2005 14:56

    Dość często słyszymy wezwanie, aby czynić to, co mówi nam nasze serce. Serce człowieka jest stawiane na początku naszego kodeksu moralnego – ale to zły początek.

    To, co jest na początku, jest najważniejsze, jest fundamentalne. Na początku naszego świata jest Słowo Boga. Na początku dnia powinno być Słowo Boga, na początku myślenia powinno być Słowo z Biblii, na początku porozumienia jest odezwanie się kogoś, na początku każdej decyzji jest myśl oświecona mądrością Boga.

    Mamy początek roku i doskonale się składa, że Bóg nam przypomina o swoim przemawianiu – o Biblii w naszym życiu. Natchnienie Biblii jest analogiczne do Wcielenia Chrystusa. Tak więc nikt nie może twierdzić, że spotkał Jezusa, kto nie pozwolił Mu przemówić do serca przez Biblię.

    Dość często słyszymy wezwanie, aby czynić to, co mówi nam nasze serce. Serce człowieka jest stawiane na początku naszego kodeksu moralnego – ale to zły początek. Nie powinno się na początku słuchać serca ludzkiego, które „jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi?”(Jer 17,9). Bardziej wiarygodne niż nasze serce są Słowa Boga, w których jest Serce Boga! Zapewne to sformułowanie: „Na początku było Słowo”, jest wyraźną aluzją do stworzenia świata, o którym Księga Rodzaju podobnie opowiada: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, a słowa te wszak są na początku Biblii (Rdz1,1).

    Bądź pewien, że kiedy otwierasz twarde okładki Biblii, w tym samym momencie Bóg otwiera twarde bramy twojej duszy i wkracza w twoje życie. Zanim Bóg uporządkował swoim słowem świat, panował chaos – twoje życie też może było dotychczas chaosem. Próbowałeś je naprawiać i nic z tego nie wyszło, bo zapomniałeś o tym, by na początku było przemawianie Boga. Otwórz Biblię – i daj szansę Bogu, by stworzył cię na nowo!

    Nikt nie rozumie Biblii na początku. Biblia staje się jasna w miarę wczytywania się w nią. Nawet Apostołowie nie rozumieli słów Jezusa na początku wspólnej drogi. Wczytywanie się w natchnione teksty nie objawi się na początku wielkimi zmianami w twoim życiu, ponieważ gruntowne przemiany zachodzą bardzo głęboko i wyglądają skromnie. W Kanie Galilejskiej Jezus nie dokonał wielkiego przewrotu na miarę Kopernika czy Einsteina, tylko przemienił wodę w wino – ta przemiana nie wydaje się godna nagrody Nobla – nie miała znaczenia dla biologii, czy kardiochirurgii. Nie była nawet zaradzeniem problemom głodu, panującym zapewne już wówczas na terenach afrykańskich. Jezus nie zdradził mapy ludzkiego genomu ani nie wynalazł leku uniemożliwiającego wniknięcie do komórki wirusa HIV. A jednak ten skromny początek przesądził o dziejach świata, o naszym zbawieniu: „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej” (J 2,11). To, co robisz na początku jest najważniejsze. Ważniejsze niż jeden maleńki kamień rzucony ze szczytu, który powoduje lawinę ważącą na dnie doliny miliony ton.

    Autor jest mistrzem nowicjatu w klasztorze paulinów w Krakowie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół