• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Argument wieku

    Franciszek Kucharczak franku@goscniedzielny.pl

    |

    GN 05/2007

    dodane 06.02.2007 10:26

    Myśl wyrachowana: Dopóki żyjesz, jesteś za młody, żeby się wypowiadać. A potem jesteś już za stary

    Kaznodzieja w czasie porannej Mszy w Radiu Maryja w sobotę 27 stycznia wyraził się o dziennikarzach „gówniarze”. Nie chodziło jednak o młodych ludzi pracujących w „Naszym Dzienniku” lub w Radiu Maryja, tylko o tych, którzy prezentują zdanie odmienne od jego zdania. Takie osoby są nieodwołalnie „gówniarzami” i nic nie znaczy fakt, że w ich wieku ludzie są już nieraz biskupami i prezydentami państw. Podobnego języka używał Adam Michnik w słynnej rozmowie z Jerzym Urbanem, przytoczonej ongiś przez „Wprost”. Niewygodnych mu dziennikarzy określił wtedy słowami „młodzi gnoje”.

    Jak widać, młodość jest poważną wadą, i to w dodatku niezależną od wieku. Ja też tego doświadczam. Zdaniem niektórych czytelników, wciąż jestem za młody, żeby się wypowiadać na tematy, które oni widzą inaczej. Jestem za młody, choć nawet, według kryteriów Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, nie nadaję się na działacza młodzieżowego. I nic nie pomoże mi to, że gdy zaczął się stan wojenny, byłem już po maturze. „Cóż pan może wiedzieć o PRL-u” – napisała mi pewna pani. Rzeczywiście, cóż mogę wiedzieć. Widziałem, co prawda, na własne oczy czołgi jadące w 1968 roku z bratnią pomocą do Czechosłowacji, ale w Pradze wtedy nie byłem, więc nie wiem, jak to naprawdę było. Nie uczestniczyłem też w posiedzeniach ówczesnej Rady Państwa, zatem nie mam nic do gadania. Gdy byłem w podstawówce, widziałem wiszący w klasie portret Władysława Gomułki, ale osobiście z Gomułką nie rozmawiałem, więc cóż mogę o nim wiedzieć. Nie ma też znaczenia moje teologiczne i historyczne wykształcenie. Wykłady, których słuchałem, prowadziły przecież szczeniaki, które nie pamiętają ani Pana Jezusa, ani nawet Piłsudskiego.

    „Pan jest młody” – słyszę, gdy rozmówcy wyczerpią się argumenty. Rozmówca być może oczekuje, że za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będziemy rówieśnikami i wtedy sobie porozmawiamy. Jest taki ulubiony w środowisku narodowo-katolickim chłopaczek, Kajetan Rajski. Takie cudowne dziecko. W wydanej w ubiegłym roku książce (!) „Historia żywa” zamieszczono serię wywiadów, które jedenastolatek przeprowadzał z różnymi osobistościami.

    Oto próbka: „Od lutego jesteśmy świadkami – nazwę to otwarcie – chamskich, prostackich ataków Lecha Wałęsy na Radio Maryja… Skąd taka agresja u byłego prezydenta?”. Kajetan rozstawia po kątach polityków i publicystów, a „Tygodnik Powszechny” – za Jerzym Robertem Nowakiem – nazywa „Obłudnikiem Powszechnym”. Ale Kajetan nie jest za młody na takie sądy, bo są to sądy słuszne. Ja też, gdybym pisał zgodnie z oczekiwaniami dewocyjnej poprawności, awansowałbym wiekowo bardziej niż Kajetan. Gdybym, na przykład, wraz z ubiegłotygodniowym „Naszym Dziennikiem” zakwestionował wiarygodność kościelnej komisji historycznej, zostałbym mądrym patriarchą. Ale dziękuję. To ja już wolę być głupim gówniarzem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół