• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Adwent 2007

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 49/2007

    dodane 03.12.2007 16:32

    I znowu mamy Adwent. Na ten czas zapraszamy naszych Czytelników do rozmowy o naszych domach. Jaka jest ich kondycja? Czy nie potrzebują dziś większej ochrony, troski, a może remontu? Czy jest w nich miejsce na wiarę, nadzieję, miłość?

    Dom na święta cz. I - rozważania na pierwszy tydzień adwentu

    Dom na święta cz. II - rozważania na drugi tydzień adwentu

    Dom na święta cz. III - rozważania na trzeci tydzień adwentu

    Dom na święta cz. IV - rozważania na czwarty tydzień adwentu

    Całe życie marzymy o domu. Tęsknimy, szukamy, wracamy, budujemy… Dom, czyli schronienie, miejsce ludzkiej bliskości, ciepła, akceptacji, gdzie jest się najbardziej „u siebie”, ale i z innymi, i dla innych. Dom to podstawowy wzorzec szczęścia, spełnienia, bezpieczeństwa.

    Dom bywa dziś zagrożony. Nie potrafimy rozmawiać, spotykać się, słuchać siebie nawzajem, świętować. Rozpadają się coraz częściej małżeństwa. Coraz więcej samotnych żon, mężów, dzieci, staruszków… Przez ekrany telewizorów i komputerów wchodzi do naszych domów tysiące nieproszonych gości, którzy przynoszą ze sobą cały zgiełk i bałagan świata: pomieszanie dobra i zła, kłótnie, przewrotne ideologie, agresję, bezwstyd, złudzenia łatwego życia itd. Ten szklany „świat na niby” zabiera nam bezcenne chwile rodzinnej wspólnoty. Adwent zaprasza, by nakierować domowe anteny w stronę nieba, nie tego z satelitami, ale tego, w którym mieszka Bóg. On nadaje wciąż swój program. Najlepszy Family Channel.

    Im bardziej gubi nam się sens Adwentu w supermarketowo-reklamowo-konsumpcyjnej gonitwie, tym bardziej tęsknimy za prawdziwym Adwentem, za jego religijnym wymiarem. Adwent oznacza po łacinie „przyjście”, czyli obecność. Adwent przypomina, że Bóg jest już teraz obecny wśród nas, a zarazem jest Tym, który ciągle do nas przychodzi. „Święcić Adwent, znaczy ożywić i pogłębić w sobie wiarę w ukrytą obecność Boga” (Benedykt XVI).

    Bóg chce przyjść do każdego ludzkiego domu. Chce pomóc nam go budować, odbudowywać czy urządzić. Trzeba tylko zrobić Mu trochę miejsca. On na szczęście nie potrzebuje salonów, lśniących parkietów, gdańskich mebli czy skórzanej sofy. Nie boi się biedy, ani tej materialnej, ani duchowej. Wystarczy Mu… nawet stajnia. Potrzebuje tylko trochę wiary, nadziei i miłości. Wtedy nasze ludzkie domy staną się też domami Boga. A kiedy będą bardziej Boże, będą też bardziej ludzkie.

    W ramach naszego adwentowego cyklu zajrzymy do trzech konkretnych, prawdziwych, zwyczajnych, ale i trochę niezwyczajnych domów. Mieszkające w nich małżeństwa i rodziny opowiedzą nam o swoim domu: jak go budują, skąd czerpią siłę, czego się spodziewają... Kluczem do tych adwentowo-rodzinnych opowieści będą trzy filary chrześcijańskiego życia: wiara, nadzieja, miłość. Chcemy zobaczyć te trzy cnoty z pespektywy domu, małżonków, rodziny. Zaczynamy od wiary. Od młodych małżonków, którzy mają swoje Betlejem… w Warszawie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół